poniedziałek, 9 listopada
Mówiłem, że jak gupek — ta uprząż taka niewyjściowa.
Udało się zjeść 5 pyz i pognałem na Morenową. Tam zrealizowaliśmy mój plan, czyli 5 akustyków. Chyba poszło sprawniej niż ostatnio i bardziej pasuje. Choć najprzyjemniej się bawiliśmy, gdy Endriu ujął bębenek i nawijał do piosenki nr 10. Po odpowiednim ustaleniu zagrywki z pewnością się to znajdzie w numerze.
***
Jako osobnik żywo skupiony na sobie z dumą przyjąłem opinie (pozytywne rzecz jasna) o piątkowym występie (kto wie, może nawet się spłoniłem w duchu). Skutkiem tego na pewno będzie jakiś kolejny zaskakujący występ JZTZ.
***
foto by M. Wawro
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz