warto nad Warną, dla zmyłki również
Neala Heftiego traktowałem jako zdolnego aranżera dla śpiewających wokalistek ew. twórcę chillowego jazziku (mam jedną), a tymczasem okazało się, że dwoma OST idealnie trafił w moje gusta do kontynuacji dylogii naszego człowieka Flinta
Barefoot In The Park (1967) / The Odd Couple (1968)
pewnie w zależności od tego, które zwiedziło się pierwsze, to bardziej jest się zakochanym w którymś z tych dwóch miast, oba w zasadzie są tego warte
i tak jak ostatnio świetnie trafił tu Gadda ze swoim pasztetem, chyba przez to słońce i chylącą się architekturę, będącą wspomnieniem czasów, kiedy ludzie żyli na ulicach i w sklepikach swoimi małymi, niedrogimi sprawami
zatem połączywszy tekst z muzyką w technikolorze z hollywoodzkiego wcale nie hitu 50s/60s, temperaturę i światło otrzyma się zauroczenie towarzyszące pierwszemu ogladaniu Rzymu, a potem śledzenia go w obrazach typu "Three Coins in the Fountain", słodkie :D
https://music.youtube.com/watch?v=N7tMWTUMSlc&si=EkiNxVeQbjx2pg4b