piątek, 27 lutego 2026

Blue Lake / Bear Brother / Sarah Murcia / Steven R. Smith

 


o to to to bywa czasem zbliżone:

https://bluelake1.bandcamp.com/album/the-animal

to jazz, więc się nie liczy, acz trzeba zaznaczyć, że to nordyccy Norwegowie, którzy freestyle'ują z etnicznym wdziękiem:

https://bearbrother.bandcamp.com/album/played-freely-with-power-and-emotion

tak, tak, to łatwizna, niemniej niektóre robią wrażenie:

https://ayler-records.bandcamp.com/album/never-mind-the-future

no ten się już nagrał rzeczy:

https://worstward.bandcamp.com/album/turning-e-p

a to najpiękniejszy film, jaki widziałem wczoraj:

https://youtu.be/lrZm88wXgx0


środa, 25 lutego 2026

BJ Jazz Gag – Somestring Else! (2020)

 


abstrahując od tego czy Stephen Jones (a.k.a. Babybird) inspirował się Bono (a.k.a. Bongo), to bym puszczał, kupował, a teraz słucham:

https://fonterossa.bandcamp.com/album/somestring-else

oczywiście lepsze te post-rockowe wejścia niż impro-pierdolety (pamiętaj, jak będziesz pisał o swoich): Alghero / Fino all'ultimo respiro / Native American painting / no ale to zakończenie Emblemata!



druga płyta inna, bardziej Karate'owa, ale jest lepszy hit:

https://fonterossa.bandcamp.com/track/quicksilver

(kurde, ta druga nawet nie ma cd)


wtorek, 24 lutego 2026

plik wszystkiego

 


klasyczne czyszczenie złogów naotwieranych

Skinbreaker – Robert Kirkman i David Finch, trzeba będzie
https://blogokomiksach.pl/studio-lain-skinbreaker-kirkman-finch-2026/



ależ krecha!
Pracownicy morza - Michael Durand

***


tam też (no i ogólnie muszę zrobić listę, bo klasycy wypadają jak zęby po 50.):
***
mam kupować, bo ładne i niedrogie:
***
świetna okazja:
***
wycinki ze "Skrzydlatej Polski" właśnie przeglądaliśmy na Stogach, obok "Małych Modelarzy" (to będzie odcinek retro)
i tam na tych paskach wszystkie samoloty kreślił i kolorował Tomasz J. Kowalski, których grubsze książki o godle i barwie w lotnictwie są z nami od dzieciństwa, podobnie jak po części kolorowe zeszyty "Typy broni i uzbrojenia", tylko żelazną (nomen omen) siłą woli powstrzymuję się od kupowania tych zbiorów
***


no i numer, który czasem mi się nawet śni, a że chodzi, to już inna sprawa, absolutnie nowoczesna robota w dzisiejszych czasach (ostatnio DJ Wojt mi prezentował, ba miksował na winylach, takie kwestie):


sobota, 14 lutego 2026

Kreta 1941. Atak niemieckich spadochroniarzy (Seria: Wielkie Bitwy II Wojny Światowej; Peter D. Antill; ilustracje Howard Gerrard)

 


historycznie (a właśnie wróciłem do zimowych igrzysk olimpijskich, co jest długą podróżą w czasie) lubię takie rzeczy, wykresy, historie, zdjęcia, mapy, ilustracje; hobby, którym zaraża się człowiek w młodym wieku


ale mam wątpliwości, ponieważ odnoszę wrażenie, że jest to pokłosie (słusznego, a jakże, ktoś rzecze) wychowania w militaryzmie w ramach znanego naonczas i ówcześnie systemu światowych miłośników pokoju; owszem, można to negować, ale żyliśmy w epoce trwałego wyścigu zbrojeń, 40 lat po wojnie wciąż na podwórkach bawiliśmy się w wojnę, każdy z nas był Gustlikiem albo Jankiem, a nasze pierwsze słowa po niemiecku to było hande hoch

mam więc wrażenie, że sprowadzenie walki/wojny do kwestii technicznych (samoloty Japonii w II wojnie światowej i inne kultowe pozycje), egzotycznie brzmiących nazw formacji, zestawów liczb, barw maskujących, pagonów, bander etc., czyli kształtowania w formie hobby było jednocześnie oswajaniem grozy i normalizowaniem tragedii 



jeżeli do militarystycznej polityki historycznej zaprzęgnie się również wspaniałych ilustratorów godnych konkurować z francuskimi klasykami malarstwa, to efekty bywają imponujące

https://pl.pinterest.com/pin/9077636727737134/

(np. okładki tzw. tygrysów; btw, tygrysy wróciły, można je kupić np. w lewiatanie, tanie, tanie)


lektura lekturą, historia historią, ale jednostkowo to się kończy jakoś w ten sposób, a ja się zastanawiam, gdzie są moje zdjęcia z greckich wakacji



piątek, 13 lutego 2026

Woody Herman And The Swingin' Herd – Woody Live East And West (1967)

 


nie wiem czemu były wątpliwości, bo mam dwie Woody'ego, to znaczy wiem, okładka jest niewyjściowa, a brzmienie nie jest studyjne, ale to jednak kawał dobrej muzyki

mamy taki wewnętrzny żart domowy, że początkowe oklaski to padający deszcz, tak więc znowu L4 i takie bajery