sobota, 14 lutego 2026

Kreta 1941. Atak niemieckich spadochroniarzy (Seria: Wielkie Bitwy II Wojny Światowej; Peter D. Antill; ilustracje Howard Gerrard)

 


historycznie (a właśnie wróciłem do zimowych igrzysk olimpijskich, co jest długą podróżą w czasie) lubię takie rzeczy, wykresy, historie, zdjęcia, mapy, ilustracje; hobby, którym zaraża się człowiek w młodym wieku


ale mam wątpliwości, ponieważ odnoszę wrażenie, że jest to pokłosie (słusznego, a jakże, ktoś rzecze) wychowania w militaryzmie w ramach znanego naonczas i ówcześnie systemu światowych miłośników pokoju; owszem, można to negować, ale żyliśmy w epoce trwałego wyścigu zbrojeń, 40 lat po wojnie wciąż na podwórkach bawiliśmy się w wojnę, każdy z nas był Gustlikiem albo Jankiem, a nasze pierwsze słowa po niemiecku to było hande hoch

mam więc wrażenie, że sprowadzenie walki/wojny do kwestii technicznych (samoloty Japonii w II wojnie światowej i inne kultowe pozycje), egzotycznie brzmiących nazw formacji, zestawów liczb, barw maskujących, pagonów, bander etc., czyli kształtowania w formie hobby było jednocześnie oswajaniem grozy i normalizowaniem tragedii 



jeżeli do militarystycznej polityki historycznej zaprzęgnie się również wspaniałych ilustratorów godnych konkurować z francuskimi klasykami malarstwa, to efekty bywają imponujące

https://pl.pinterest.com/pin/9077636727737134/

(np. okładki tzw. tygrysów; btw, tygrysy wróciły, można je kupić np. w lewiatanie, tanie, tanie)


lektura lekturą, historia historią, ale jednostkowo to się kończy jakoś w ten sposób, a ja się zastanawiam, gdzie są moje zdjęcia z greckich wakacji



piątek, 13 lutego 2026

Woody Herman And The Swingin' Herd – Woody Live East And West (1967)

 


nie wiem czemu były wątpliwości, bo mam dwie Woody'ego, to znaczy wiem, okładka jest niewyjściowa, a brzmienie nie jest studyjne, ale to jednak kawał dobrej muzyki

mamy taki wewnętrzny żart domowy, że początkowe oklaski to padający deszcz, tak więc znowu L4 i takie bajery


środa, 11 lutego 2026

a imię jego ponad miliard

 


rzadko wrzucam kawałki z LnŚ, bo szokujące rzeczy mnie straszą, a śmieszne to śmieszą głównie mnie (cycki, pierdnięcia itp.), ale świat jednak potrafi mnie wciąż zadziwiać, ale to pewnie dlatego, że pamiętam kartki, żywiliśmy się ziemniakami i cebulą, o wolność nie walczyłem, no i tak, oczywiście wszystko stamtąd kupuję



poniedziałek, 9 lutego 2026

Nervus / Cassels

 


Nervus – Tough Crowd (2019)

zajeżdża amerykańskim rock-punkiem, ale bywa hiciarsko (wziąłem ich dla hita), oczywiście zazdrość o studio/brzmienie, jednakże najbardziej lubię ten subtelny pomysł na jednym motywie syntha, nieco We Were Promised Jetpacks

https://bsmrocks.bandcamp.com/track/engulf-you

brytole mają tego pełno, taki High Vis jest lepsze, ale jak przyjdzie co do czego i pytam, a widziałeś? nie, wolałem zobaczyć Megadeath

Cassels ‎– Epithet (2017)

przyznaję, wyjątkowa para, wzruszające labele na winylu, pieprzeni geniusze

trochę mi zajęło, zanim zaakceptowałem to lo-fi brzmienie, ALE

po "zgłębieniu" struktur/klimatu stwierdzam wręcz, że Shellac, gdyby się nie zestarzał, to grałby właśnie tak:

https://cassels.bandcamp.com/track/chewed-up-cheeks


InTechnicolour – Big Sleeper (2020)

 


zastanawiałem się, czemu to mam, a to była wyprzedaż z Big Scary Monsters, a to nie jest jakaś totalna zrzyna, ma swoje miłe, Superheavenowe, momenty

(a, jak się chwalić, to się chwalić – wyszło 30 PLN za płytę)

https://intechnicolour.bandcamp.com/track/gallonman