czwartek, 8 sierpnia 2019

wtorek, 25 czerwca 2019

Salt and Pepper (1968)



Sammy Davis Jr., proto Prince, choć z paskudnym wyglądem, to jednak ma charyzmę sceniczną, że ach, do tego niezła gadka aktorska i bardzo ładna para właścicieli klubu w swingującym (John Dankworth) Londynie, brytolska spy-komedia, którą się lekko ogląda, skojarzenia z Deanem Martinem



Na białym szlaku (1962)



Niemczyk, Karewicz, Witold Pyrkosz, Ryszard Kotys, zdaje się, że Gołas podkładał jeden głos (albo mi się wydawało), zabawne, że grają po polsku tych Szwedów, Duńczyków i Eskimosów (niestety przeczytałem zakończenie tego dramatu), zaczyna się jako film wojenno-szpiegowski, a akcja na Grenlandii! jest urok w tym starym filmie, odpowiednia muzyka i piękne widoki



Le Gentleman de Cocody (1964)



Jean Marais jako frywoliczny Jean-Luc Hervé de la Tommeraye, kolor, muzyka i obraz z początku zapowiadają akuratną spy-komedię, ona niekoniecznie jest spy, bo chodzi o kradzione diamenty, ale wszystkie idiotyzmy przygodowe są zawarte jak trzeba / wszystko dobrze się zakończyło, nawet z mały twistem
przez te www na smarcie tak przestałem oglądać te filmy szybko / francuska przygodówka, trochę antycypacja "Man in Rio" (tak napisali w spy encyklopedii), jest też wątek romansowy "na opak" (czyli się nie lubią) oraz kobieta szefem gangu, lekkie, czasem te bieganiny i strzelaniny w stylu farsy



Foreign Exchange (1970)



ach, jak zwykle głupiutka Jill St. John
Eric Pohlmann, czyli jednak, znam nazwisko, znam głos (Ernst Stavro Blofeld!), widziałem kilka filmów
główne role, choć nieco podkoloryzowane, dobrze zagrane w tej rozgrywce szpiegowskiej = porządna fabuła (niestety sympatyzujemy z Ruskami)



File of the Golden Goose (1969)



Yul Brynner, Charles Gray, Walter Gotell
Yul jako amerykaniec Peter Novak z z brytyjskim kolegą pod przykrywką śledzą gang podrabiający dolary; Yul twardy jak to Brynner, jest trochę starego sensacyjniaka w tym, kolorowy obraz, nie nudziłem się, kilka zaskoczeń na koniec i ten "lekki żal po stracie przyjaciela"



Doll Squad (1973)



klasyk kobiecego spy, Tura Satana (wcale nie pierwszoplanowa rola) i inne kobity



Death and Diamonds (1968)



Dynamit in grüner Seide (1968)
germański, Jerry Cotton szarżuje z kobietami i wrogami, jest bardzo śmiały i pewny siebie, mimo pewnego wieku ma mocne pięści i mimo tego samego wieku wydaje mu się, że jest przystojny (był) i szarmancki (nie w/wg XXI w.), nie należy mylić z prawdopodobieństwem = szybciej wydostał się z pieca niż 007, niezła zabawa



Danger!! Death Ray (1967)



Nido de espías / Il Raggio infernale (1967)
z tymi "świetnymi" modelami łodzi podwodnej i helikoptera, już widziałem jednego siwego aktora z krzywym zgryzem, który gra nie po tej stronie co trzeba, specjalny agent Gordon Scott (blondyn) w bardzo bondowskim stylu, urok, siła i postura, złe, ale dość emocjonujące



Coplan FX 18 casse tout (1965)



ach jak pięknie "gra" Richard Wyler, muza Michel Magne, oba filmy ostatnie siódemkowe, muskulatura i korpusy prawdziwych mężczyzn 60s, gaz pod prysznicem i w ogóle dużo niezłej akcji, pre-YOLT z rakietą w grocie, tyle że w pięknych okolicach i wnętrzach Kapadocji, mniam



wtorek, 21 maja 2019

dEUS



tyle się nabrało, że muszę chrono
"W nawigacji stosowane były chronometry mechaniczne z mechanizmem balansowym, o napędzie sprężynowym. Posiadają mocną obudowę, aby wytrzymywać działanie zmiennych warunków morskich".
jak "ze wszystkim", rzeczy przychodzą w życiu za późno
byliśmy z Jerzym, więc cały opis wrażeń już machnąłem
***
niemniej jak wróciłem do kasety, to wciąż porusza stare komórki (ach należy dodać, że Stogi, piasek, trawy, "Inni ludzie") (hej, w 94 to było jednak słodziutko, czyż nie)
***
ja się pytam raczej, gdzie są pozostałe dwie?!
tutaj bym szukał przyczyny potencjalnego dramatu
***



poniedziałek, 13 maja 2019

półfinały nba 2019




ekspresję z nba muszę wyrazić wpierw
półfinały skończyły się różnie, chwialmi po mojej myśli (z pewnością niezgodnie z typowaniem)
do muzyki wspaniałego "Divorzio all'italiana" (1961) szybko rekolekcjonuję

(1) Milwaukee Bucks vs. (4) Boston Celtics 4-1
ten zespół ze zdrowymi już gwiazdami miał wygrać 67 meczy, podobno, + ten młody skład, który tak świetnie sobie radził w zeszłym roku, nie zagrało, mam to obsłuchane w palmie, zatem pożegnanie dla Kyrie "flat-Earth" Irvinga i czekam na miejsce destynacji, pewna satysfakcja, że kolekcjoner picków w sumie pozostał z gorszą talią, o rosnącym na oczach Giannisie Antetokounmpo powinno jeszcze być, cała drużyna (George Hill!) przeszła się mocno po Celtics, zgrabnie, bezdyskusyjnie


(2) Toronto Raptors vs. (3) Philadelphia 76ers 4-3
oficjalnie nie dość, że PROCES zakończony, to jeszcze dodatki nie wypaliły (może niekoniecznie w twarz), o ile Jimmy Bucket się sprawdził, to Tobias Harris już nie aż tak bardzo, albo przynajmniej tego nie widziałem w play-off, no i tak to jest z żartownisiami i "dominatorami", dopóki czegoś nie udowodnią; tak jak żałuję połowy z tych 30 meczy Hansa w sezonie, kiedy wreszcie zagrał, i oglądałem na bieżąco, a potem dysk padł i NIE MAM, stąd żałuję, to Hans w sumie też padł, bo problemy zdrowotne chyba jednak nie zostały przezwyciężone ostatecznie, co źle rokuje dla przyszłości 76ers; ale ten tegoroczny eksperyment się nie udał, więc nie będzie ani tego składu, ani tego trenera, który ostatecznie się nie popisał; np. w Portland użyteczne są takie tuzy jak Zach Collins, Enes Kanter czy nawet dzisiaj Meyers Leonard, a tymczasem trzeba było ratować się Gregiem Monroe i nagle James Ennis był pewną opcją, a gdzie miejsce dla T.J. McConnella i innych rozwiązań? tyle strat i tyle zbiórek ofensywnych Toronto przy tak dużych facetach? strasznie to było denerwujące, więc za karę game winner i potworny śmiech Kawhia Leonarda
jedyne dobre, że przyszli na mecz i było zażarcie, a teraz będzie można czytać opcje i możliwości

(1) Golden State Warriors vs. (4) Houston Rockets 4-2
to w sumie bardzo zabawna historia z szóstym meczem i kontuzją Kevina "we don't need you bitch" Duranta - to po pierwsze, odnośnie spekulacji w przyszłości
po drugie, ten brak i jednocześnie powrót do niezwyciężonego stylu GSW popsuł cały plan Houston na ten mecz/serię, nie udało się, nawet nie było na styku, ale zdjęcie fajne, bohaterowie na tarczy, bo trzeba jeszcze kilku dopisać do tego składu: Eric Gordon, P.J. Tucker, Austin Rivers, Iman Shumpert (ostatni może niekoniecznie, ale przez sentyment do Króla), a i GAME of ZONES wspaniałe:
https://www.youtube.com/watch?v=6SGvnwsbf88

(2) Denver Nuggets vs. (3) Portland Trail Blazers 3-4
w którą stronę by nie poszło, byłbym zadowolony, ale przyznaję, że nabraniu doświadczenia i masie (dosłownie =  Nikola Jokić) talentu jestem poważnie zaskoczony, że Portland tak to zakończyli przekonująco, zwłaszcza wobec 3/17 Lillarda, i te 4 dogrywki, ale tu jest drużyna, brawo, z Denver, mimo że już znam, to wciąż są to zbyt małe nazwiska, drużyna właściwie potrzebuje jeno ogrania, prócz Paula Millsap to z szacunku dla dawnych czasów wspomnę Masona Plumlee; w tle pozostała historia Isaiaha Thomasa = ale to się już nie wróci

to to zrobione, brawo



piątek, 10 maja 2019

Starcrash (1979)



najgorszy zły film, jaki widziałem, bo te kurioza to mnie nawet nie śmieszyły (czyt. WSZYSTKO już widziałem), ale ta rozpiska jest przekonująca:


zaliczone!

ps. odznaczone jako 2050



poniedziałek, 6 maja 2019

2019 PLAY-OFFS




człowiek poznaje ludzi, nazwiska, wstaje rano, nie ogląda po nocach, to jest bardzo poważna fascynacja, prawie jak MŚ w nodze
i jak pamiętam niektóre szczegóły zeszłoroczne (LeBronto, Celtics-Bucks 1-8, finał zachodu), to żebym zaraz nie zapomniał I rundy, pierwszy raz w post-świecie bez LeBrona

(1) Milwaukee Bucks vs. (8) Detroit Pistons 4-0
łatwizna, Blake Griffin na jednej nodze, pierwsza wygrana seria Giannisa ("jeszcze nie ogłaszajmy go królem" mówią)

(2) Toronto Raptors vs. (7) Orlando Magic 4-1
tutaj w pierwszym meczu było (klasycznie) pięknie (=pampersiaki) (ekscytacja), nagle okazało się, że D.J. Augustin raz może zagrać, później był już tylko show na duet Kawhi/Pascal Siakam

(3) Philadelphia 76ers vs. (6) Brooklyn Nets 4-1
tutaj również bardzo zadowolony z motywacji D'Angelo Russell/Jared Dudley, ponieważ dokoptowanie gwiazdorów oraz problemy zdrowotne Hansa mnie nie przekonują, jeszcze się to nie wymieszało dobrze w kotle, więc kubeł zimnej wody się przydał, w końcu 76ers zaczęli dominować, no i było sporo emocji oraz przepychanek = zdrowo się to oglądało

(4) Boston Celtics vs. (5) Indiana Pacers 4-0
miało być inaczej (postawiłem na tego słabszego konia), ale nie było czego zbierać od strzelców typu Bojan Bogdanović, Cory Joseph, Tyreke Evans; szczęśliwie (bo nie kibicuję), Boston wyglądało/wygląda bardzo nieprzekonująco i jakkolwiek od zeszłego roku dawałem im szanse z GSW w finale, to w tym roku zbiór talentu nie poszedł w kumulację wyniku (4 miejsce? słabo panowie) (widzisz Kyrie, nie ucieka się od Tatusia)

(1) Golden State Warriors vs. (8) Los Angeles Clippers 4-2
to była najlepsza do szydery seria i możliwość podbudowania hate'u, szkoda że w tych cudownych niespodziankach ekipy: Lou Williams/Montrezl Harrell/Danilo Gallinari/Shai Gilgeous-Alexander/Patrick Beverley/JaMychal Green/Landry Shamet nie uczestniczył słaby w tym roku Gortat (to byłaby jeszcze piękniejsza historia), ale było świetnie, było kontrowersyjnie, było wstydliwie dla mistrzów (że się samo wygra)

(2) Denver Nuggets vs. (7) San Antonio Spurs 4-3
najdłuższa, zmienna, i choć kibicowałem SAS (teraz, jak są słabiutcy i nieutalentowani) to przetarcie dla Denver (akurat tu wciąż znam najmniej nazwisk) uważam za konieczne i słuszne (większa siła rażenia i większe szanse w drabince) (słusznie w Palmie zauważono, że z tej czwórki gorszych zespołów któryś będzie miał szczęście zagrania w finale zachodu = to już jest niespodzianka), przy 2-3 dla Denver drżałem, ale SAS dograli do rozstrzygającego i pięknie; Plejozan!

(3) Portland Trail Blazers vs. (6) Oklahoma City Thunder 4-1
miało być na straty (Jurkic), a jest tak pięknie ("Can't play Kanter"), z wyniku wydawać by się mogło, że dominacja Portland prócz jednego meczu była niezaprzeczalna, ale trzeba przyznać, że Russell przestrzelił wszystko co do niego należało i historia pisze się na naszych/jego starzejących się oczach/ciele, a kontrakty takie piękne; zatem jest emo drużyna w emo Rose Garde/Moda Center + ta wisienka na torcie w postaci bezczelnego rzutu na koniec serii ("to był zły rzut", owszem Paulu George'u, masz rację, ale nie masz racji)

(4) Houston Rockets vs. (5) Utah Jazz 4-1
tutaj nawet było więcej równości, ale po zeszłorocznym hiciarskim sezonie Donovan Mitchell teraz nie wydolił, a stare pryki i przywrócony do życia Kenneth Faried (m.in.), chwilami drobnymi punkcikami wyciągnęli jak najszybciej się da i na nic się zdała obrona od tylca wyjątkowo zdrowego w tej części roku Ricky'ego Rubio, ciekawa seria i jedynie Utah może żałować, ze Houston tak spadli w tabeli w ostatnich przetasowaniach sezonu regularnego

=============================================================

(1) Milwaukee Bucks vs. (4) Boston Celtics 2-1
na razie i dzisiaj albo idzie na remis, albo Bucks idą na finał, dobrze, że chłopak w końcu dojrzewa ("niech jeszcze nauczy się rzucać"), postawą w pierwszym meczu byłem rozczarowany, ale później już z dumą oglądałem tę przewagę fizyczną i strzelecką, z całym szacunkiem dla Ala Horforda, Jayson Tatum nie potwierdza swojej zeszłorocznej "dojrzałości", Kyrie = wiadomo
zatem, czekam, dzisiaj

(2) Toronto Raptors vs. (3) Philadelphia 76ers 2-2
obecnie, rozczarowany pierwszym meczem, w dwóch kolejnych usatysfakcjonowany, oczywiście wciąż są zastrzeżenia co do zdrowotnego prowadzenia się Hansa, które później stanowią łatwe usprawiedliwienie; mimo niepewnej przyszłości i trudnych zagrań  Jimmy Butler jest, imponuje; tradycyjnie Toronto nie zawodzi jeśli chodzi o zawodzących w play-off graczach, a istnienie dwóch różnych drużyn nie rokuje na przyszłość; choć nie lubię, to wkleję, bo rzecz jest historyczna: 
Kawhi is averaging 38 PPG on 62% shooting so far this series.
Jordan averaged over 35 on 60% shooting in one playoff series.
LeBron has never done it.
Durant has never done it.
Kobe never did it.

(1) Golden State Warriors vs. (4) Houston Rockets 2-1
dużo złych gwizdków i dużo niecelnych trójek, Kevin Durant jest nie do zatrzymania, więc przynajmniej się cieszę, że przy 46 pkt. przegrał mecz, niestety (dla Hou) dopiero po dogrywce; ostrzyłem sobie zęby na tę rozgrywkę (jak każdy nielubiący GSW), szczególnie, że LAC pokazali jak zwyciężać mamy, ale Houston jest słabsze niż w zeszłym roku i tak jak z pobożnym życzeniem stawiałem na nich w 7, to mam wrażenie, że może się skończyć wcześniej; niewiele jest tu do "analizowania", jeśli Capela nie zostanie trwale uruchomiony, a Harden będzie z kolejnym palcem w oku, to... już dzisiaj, albo będzie dobrze, albo pozostanie wiara przeciw statystyce

(2) Denver Nuggets vs. (3) Portland Trail Blazers 2-2
aktualnie, pojedynek nieco mniej szlachetnych drużyn wciąż bardzo emo i nawet epicko (choć takie maratony bywają dewaluowane; seria w dawnych czasach Nate'a Robinsona) i ponownie wydaje się, że Nuggets dojrzewają do tego, by wciąż lepiej trafiać i pokazać, że 2 miejsce w sezonie nie wzięło się znikąd; ale w kwestii epickości 4OT to było coś szalonego, aż dziwne, że "chubby" Nikola Jokić to wytrzymał; zaskakujące jest, że bohater miasta zatracił swoją skuteczność, cieszy forma C.J. McColluma po kontuzji



środa, 24 kwietnia 2019

Komedzić się, aż miło



dzisiaj, z okazji pracującego wtorku oraz DAME shot = i po świętach, jak w polskim filmie




niedziela, 21 kwietnia 2019

piątek, 22 marca 2019

John Barry — foto dnia



czytać nie trzeba
(http://www.soundtracks.pl/reviews.php?op=show&ID=1175)


cykl: codziennych ekscytacji racz daj nam panie




poniedziałek, 18 marca 2019

nasz najnowszy prosto z Ameryki Bruce, taki amerykański



nie będę cytował z siebie, by poniekąd nie zapeszyć, bo to na drugą płytę
strasznie lubię
tak jak i cały drugi materiał

ps. dorzuciłem też ostatnie nagrywki



lego K-141 Kursk



drugi pomysł, który mi się przyśnił, jest mniej dopracowany
zestaw powinien zawierać tubę, na przykład taką tekturową po ręcznikach papierowych, do stojącej tuby wrzuca się figurki i usiłuje wyciągnąć stamtąd ręką z góry (spoiler: niemożliwe)
***
był jeszcze wariant z figurkami białymi i czarnymi, gdzie te białe mówią do czarnych: "jesteście słabsi w walce wręcz, przegrywacie!" (hehe, że jak?) i ci przegrani lądują w tubie, ale wtedy jednak uznałem, że pora wstać (ileż można się okręcać z tym kręgosłupem na pochyłości) i poszedłem dokończyć "Masterminds"



lego rzeps



zapewne wzorem lego/obóz/Libera jakiś artysta już zaprojektował odpowiednio zarośniętą i nieschludnie wyglądającą figurkę z dodatkowym wózkiem
jeżeli nie, to zapraszam, mój pomysł zawiera ludzika + ławeczkę



2019.03.17 - studiowanie literatury w lesie



to były dwa tygodnie
DWA TYGODNIE!
eh, publiczność nie zrozumie, tak jak zdjęcie tego nie odda
a tak sądziłem, że trzeba było jednak drugą książkę jeszcze wziąć
niemniej Czecho pomogła, a później na podwójnym basie "Shape" Something Like Elvis w ramach powrotów do chlubnej przeszłości
i jeszcze powinienem dodać czerwoną puchową kurteczkę oraz szampańską wieżę Technicsa (dzięki Johny) albo obejrzeć film, ale pilot czeka w piwnicy, więc i ja zaczekam
a dzisiaj będę miał 3 dni wolnego, zanim padnie komenda "wolnego, wolnego!"



2019.03.16 - różowy album



...od dzisiaj od 5:23 (czyli jednak było wstać 2 godziny wcześniej, a nie udawać przed sobą, że jednak się zaśnie) będę słuchał tylko nowszej wersji, która z dwiema gitarami brzmi niemal jak studio
ogólnie jestem zachwycony nagraniem perki, więc jak się doda odgłos z sali oraz ustawi bas na środku i poziomy, to właściwie wszystko jest niemal zrobione


owszem, mam tam swoje występy i nieznośne kruczki (to się da zamydlić) i jednak tego fuzza trzeba będzie ściszyć, to mam podstawy do długotrwałej podjarki i indie-zachwytów (żałujcie, że nie wzięliście na na występ, ty "nie moja bajka")
mógłby jeszcze relacjonować z dokładnością do zakupów 3 x śledzik na raz, ale te złote głoski skreślę, jak już kierownik klepnie (jestem w tej wygodnej pozycji, że nic nie muszę, mogę tylko nosem kręcić i wybierać wersje gitar drugich), zaakcentować natomiast chciałem swój własnoręczny monitor (podobno gdzieś na foto jest)
podziękowania dla Endriu (dance, dance) i szacunek dla chłopaków







2019.03.07 - tascam!



po tej ospie to człowiek nie może się dodrapać, niemniej nagranie było tak owocne i ekscytujące, że czekałem na miks podjarany jak nastolatka, a temu się chorować zachciało!






niemniej zestaw osłuchałem już tyle razy, że nawet mnie kusiło, by zostawić jak jest: gitara po lewej, bas po prawej, acz to wsteczne i niedzisiejsze i chyba jednak przesadka
niemniej ponowne, najczęściej słuchane indie w ostatnim tygodniu, do czasu, bo...



czwartek, 7 marca 2019

niedziela, 3 marca 2019

Czechoslovakia 2019



było niezwykle udanie, a jakże
podróż w czasie i przestrzeni, również przez las, kiedy się ostatni raz tak śmiałem?




ps. uwaga! z dzieckiem na pokładzie nie rób żadnych planów



piątek, 1 marca 2019

OSTRZEŻENIE!



"Co więcej, wielu XIX-wiecznych malarzy włączało do swych prac tematy i cechy costumbristów, choć w sensie formalnym nie mieli nic wspólnego z tą tendencją. Jak sądzę, zamiast wymieniać tych epigonów costumbristo należy ostrzec przed nimi zwiedzających Casón, którzy powinni być przygotowani na rozpoznanie tego szczególnego zjawiska, kiedy natkną się na takie nieoczekiwane i pojawiające się w nieodpowiednim kontekście obrazy".
Francisco Calvo Serraller



cykl: codziennych ekscytacji racz daj nam panie



czwartek, 28 lutego 2019

Matt Dillon ꟷ rola życia jako Henry Chinaski



cykl: codziennych ekscytacji racz daj nam panie

ps. jeżeli już pytasz, nie, nie mogę pisać opowiadań, bo mam za dużo filmów do obejrzenia


czwartek, 21 lutego 2019

Remo Usai



kolejny MVP tego sezonu

(Rio de Janeiro, 13 de maio de 1938) é um maestro, compositor e pianista brasileiro, conhecido por gravar trilhas sonoras para filmes e televisão.



cykl: codziennych ekscytacji racz daj nam panie



środa, 20 lutego 2019

Robby Poitevin



(arcyodkrycie tegorocznego all-star game)



sobota, 16 lutego 2019

co to za melodia



pytanie brzmiało, dlaczego znam tę melodię (wrytą)
więc jednak to nie był rok 1971:
https://www.youtube.com/watch?v=H-91tlGBzkA
ale jednak (przynajmniej) dekadę później:
https://www.youtube.com/watch?v=GUyjYC_Pv90
jako pokłosie kina nocnego i bohaterów młodości mojej Matki (zostało)