piątek, 29 marca 2013

Odcinek z dawno niewidzianą próbą




27 marca, środa

My drogi i Miłościwie Nam Panująca prowadziliśmy niezwykle złożone i skomplikowane konstrukcje odnośnie badalnych poziomów szczęścia, a Ty nie wierciłaś nóżką.

Jeden stopień wyżej. Tak, się uparłem. Ale trudno tego nie zauważyć. Niejako temat nr 1. Rolnicy znowu będą mieli wymówkę.
Gadda, Gadda, Gadda.
I w tym przypadku nawet nie muszę czytać dopowiedzeń, gdyż on mówi sam za siebie. Przypomina mi stare włoskie filmy. Oczywiście czarno-białe. Takie same jak zdjęcia w tym numerze. Nadmienić muszę, że dodatkowo lepiej mi się czyta, kiedy już identyfikuję miejsca i rzeczy w wiecznym mieście.

A zatem tego dnia miałem zadanie zdążyć do obsługi mieszkańców, co się udało, pani mnie rozpoznała, a ja pozbyłem się kolejnej stówy. Wolę jednak zakupy, ale co tam. Grunt, że zdążyłem, a obca osoba potwierdziła to, co do czego nie miałem wciąż pełnej wiary pewności. To oznacza dokumentarne potwierdzenie pewnego etapu, który już, na szczęście, za mną.

Byłem na czas, o on nie ("k...., dzie jezdeś..."), siedzimy i gramy. Nie, nieprawda. Siedzimy i gadamy. Przecież tyleśmy się nie widzieli. Przyszedł też E. z bułką, nie chciał na piwo. Zatem siedzimy i gadamy. Ba, nawet coś rześmy pograli. I będzie git.

No, a wspominek do opowiadania, to miałem na dwa dni. Także...

Henry Mancini — Versatile (1957)
http://www.youtube.com/watch?v=waNkKdnBtEQ
http://www.youtube.com/watch?v=_Rv_EnX-5aw

(a sciągnijcie se całość, oczywiście w stereo)


Napoli, 2001 nie Carlo Bavagnoli

Brak komentarzy: