czwartek, 21 lutego 2013

Odcinek z meblowaniem na cacy



17 lutego, niedziela

My drogi i Miłościwie Nam Panująca zastanawiamy się, kto wymyślił średniowiecze. I Żydów.

I tak od samiusieńkiego rana, bo doznałem objawienia. Ale śniadanie było na pozakupowym wypasie. Następnie trza było wyrąbać dziurę w szafie. Acha. Ale odbyło to się w wyniku ustawiania szaf tu i tam. Wyszło na to, że jednak ma być zgodnie z planem: 3D za drzwiami, regał z komodami pod ścianą, nie "w korytarzyku".
Wyliczenie dziury poszło jako tako, cięcie piłką do metalu ("a teraz skup się") też, i kabel z regału wygląda trochę, jakby tkwił tam jakiś ogonek komputerowego zwierzęcia futerkowego.
W międzyczasie zmontowanie dwóch szufladek oraz uchwytów. Meble stoją, my jemy, a potem idziemy.
Jedno się ślizga, drugie nie, ale w środku lasu wciąż jest śnieg. Przyjemna krajoznawczo wycieczka — na razie zawsze się trafia na aleję brzozową.
Ustawka.
Rachu ciachu.
Przestrzeń.
Robię, Ty robisz.
I już za chwilę nie ma tego szoku z związanego z nowym układem, bo on wydaje się odwieczny, ustalony i pasujący.
I niemal zgodny z projektem.
Ostatnim rzutem, między jednym myciem zębów a drugim literaki.
Znowu spanie na nowym miejscu. A to był spokojny dzień, w humorze, z sukcesami.


Brak komentarzy: