wtorek, 19 lutego 2013

Odcinek z Człowiekiem Zwanym Koniem




15 lutego, piątek 

My drogi i Miłościwie Nam Panująca wreszcie dobiliśmy do piątkowego relaksu kanapowego.

No to wygląda, że będzie nas pięciu. Tak, to już nie te czasy, by po występie nie móc wstać do pracy. Meteoryt leci, ja robię, Rzymianie wchodzą w decydującą fazę.

Mooocne (i polskie):
o.d.r.a, Karl Denke Blües

https://www.facebook.com/odraband/app_204974879526524



Drobne korespondencje odrabiałem, do pracy weekendowej się szykowałem,
do domu pojechałem, humor mi się poprawił, zjadłem i wypiłem, pojechałem,
zagraliśmy. Wyjątkowo 3/3. I dobry skład był. I nawet coś nawrzucałem
z motorkiem w dupie. Zasadniczo gra była niezła, aż się nawet zmachałem
-szy.

I chyba miałem dość mgliste pojęcie o pierwszym HP (jedyny, jaki czytałem, bo sprawdzić trza przecież), bo wydawał mi się szczenięcy. I filmy środkowe mocno przyćmiły moją wyobraźnię, ostatnie zaś były strasznie wymęczone. Tymczasem jedynka ma, prócz kanonicznej (już teraz) dobrej muzyki, klasyczny układ przygodowego kina dziecięcego i to nawet z zagadką kryminalną. Pomijając fakt, że te dzieciaki (jakie to młode wygląda) strasznie nieutalentowane aktorsko są, to — uwaga, klasyk: miło się rozczarowałem.

Harry Potter and the Sorcerer's Stone (2001).

ps.: tak, mam zaległości
ps. 2: strasznie lubię pływającą wyspę
ps. 3: przecież to Człowiek Zwany Koniem (gdyby ktoś nie wiedział)




Brak komentarzy: