piątek, 14 grudnia 2012




10 grudnia, poniedziałek

Odcinek z poniedziałkiem bez próby

My drogi i Miłościwie Nam Panująca spędzaliśmy poniedziałek bez próby, co wcale nie jest takie częste, a szczęśliwe.

— pamiętać to uczucie, kiedy ukochanym troskliwym telefonem, przemierzam ośnieżoną krainę, jakbym kiedyś w podstawówce szedł na poranną mszę, ubrany jak miś w wyróżniającej się bieli, po chleb
— świeżość poranka 
— Małgorzata Musierowicz, Brulion Bebe B. 
— to nie będziemy mieć multi-sportu 
— dziwaczny powrót 
— wolne zajęcia i nawet taką wieczorną przymółę miałem 
— genialna surówka 
— paczek pakowanie 
— krzyżówka 
— kocówka

==============================

11 grudnia, wtorek

Odcinek z przygotowaniami na bliską przyszłość

My drogi i Miłościwie Nam Panująca zdołaliśmy się musnąć po drodze.
— dużo śnieży od rana 
— robotnie 
— powrotnie 
— kapusta czerwona/kasza gryczana 
— i wyszło z tego, że tylko 24 
— więc jazda na jazdę — śnieżnie 
— gdzieś tam pomyliłem pasy i takie tam zatrzymania, ale w rękawie (za chuj nie było nic widać na tym śniegu) wygrałem 7:3, jeszcze światełka (no nie rozpoznaję ich), płyny pod maską i do potem 
— Stogi i szykuję niespodziankę, ta ładnie stygnie na mrozie, potem jem, potem robię dalej, piana ubita, że nie siada (fakt — najlepsza ubijaczka jaką znam), piecze się, przepakowanie w tę i we w tę, prezent doszedł, niespodzianka doszła, z polewą mi nie poszło, ale co tam, ponieważ wróciłem o 21:30, to po tym wszystkim było już naprawdę 

późno


Brak komentarzy: