środa, 28 maja 2014

Odcinek z płochliwą kokietką jedzącą obiad z cyckami.



21 kwietnia, poniedziałek

Odcinek z osadnikami na gorąco

My drogi i Miłościwie Nam Panująca robimy obowiązkowy objazd rodzinny.

Nie dostałem w oko.
Zjadłem, choć nie musiałem.

Once a Thief (1965) — zdaje się, że tego gniota z Delonem już widziałem, ale muzyka Lalo Schifrina z tych genialnych.

Przyjeżdżasz na granatowo (parkowanie tyłem!), spacerujemy, potem kacuskę jemy.
Sprzątnąłem "nastrój" w pokoju, parę rozdań kanasty (fajnie), pakowanie i po świętach.
Na wro osadnicy z parach — ależ emocje grały.
Dobrze, że za drugim razem wygraliśmy, bo to by się źle mogło skończyć na przyszłość dla tej gry.
Na chillu do domu.
Teledysk "Konwalie i szacunek".
Wspomnienie z koncertowania w sobotę.
Spanie, już wiosna.


22 kwietnia, wtorek

Odcinek z pogrzebem w Straszynie

My drogi i Miłościwie Nam Panująca spędzamy pełne popołudnie i jeszcze jasno.

Wciąż wiosna, poranny spacerniak.
Byłem dwa dni bez netu i nba. Dziwnie, ale przeżyłem zupełnie na chillu.
A tam emocje grają.
Eric Weissberg — Deliverance (1973) — wspomnienie filmu wspaniałe, ale muzyka bardzo jednolita.
LAC rozbili Warriors TOTALNIE, jest 1:1.
OKC mimo cudów w końcówce przegrali po dogrywce z Memphis, 1:1 również.
Iron Butterfly — Scorching Beauty (1975) — jest bardzo czerstwe. Glamrockowe momentami?
***
Płochliwa kokietka jedząca obiad z cyckami.
***
Pierożki świetne, słońce i ciepło również.
Do tego jest jeszcze światło na czytanie (z Ty czytasz złą książkę, tra la la la), potem nadszedł wieczór (Roy Budd winylowy), a ja nadszedłem z przewodnikiem, L-Card i mnóstwem muzeów, które TRZEBA będzie zwiedzić. Szykują się emocje, obrazy i NAZWISKA!
***
I ktoś tutaj był śpiący i to nie byłem ja.


ps. i w ten sposób pożegnałem "nieswoją babcię"



Brak komentarzy: