poniedziałek, 19 maja 2014

Odcinek z nowym zestawem łazienkowym



6 kwietnia, niedziela

My drogi i Miłościwie Nam Panująca wypełniamy dzielnie pity.

To był, blow-out, ale ja i tak liczyłem płyty: Gortat 8/11 (19 pkt), 8 zb. (2 w ataku).
***
Zrobiłem wideo do Khad!Affiego. Nieźle wyszło (filmiki z BCN).
Jemy nowe wiejskie jaja — sequel.
"Petulia" — oficjalna winylowa premiera. Do kawy.
Black Red White — na przyszłość. Ustawienia na nadchodzące święta Wielkiejnocy 2014.
Pogoda zachwyca ciepłem.
Przedobiadek. Pyszna odsmażana.
Robisz wspaniałe bitki z wołowiny ze sosem. Ja eksportuję.
Wypełniamy pity. Z nerwem.
Szukamy (nie ja) też zaległych umów.
Układam bity, z drugiego jestem zadowolony.
Zapakowanych 11 paczuszek.
Wywaliłem resztki starego pojedynczego łóżka z piwnicy.
Czas minął, odcinek, spać.
I nawet niedzielnego meczu nie oglądałem.

się kiedyś zarabiało niemało

7 kwietnia, poniedziałek

Odcinek z wczesnym udaniem się na spoczynek

My drogi i Miłościwie Nam Panująca z wolnym wieczorem.

Rozpisałem się w podsumowaniach, ale trzeba było.
No, końcówka Suns-OKC była fantastyczna, emocjonująca, barwna, emocjonalna, no i Phoenix wygrali 122-115.
***
Dallas chwilowo dają radę, wygrali z Sacramento (ale było blisko), zabawne: włączyłem Indiana-Atlanta, myślę, eeee, pozamiatane, kiedy widzę, że to Atlanta wygrywa, jej! Brawa dla Indiany, cieszymy się. Brodaty znowu rzucił przed końcem i była dogrywka.
***
Lalo Schifrin — Enter the Dragon (1973) — nie wiem co zrobili z tą pełną wersją soundtracku, ale muzyka akcji w połączeniu z ilustracjami suspensowymi wreszcie zaczęła grać i w całości ma to wreszcie sens. Nigdy wcześnie na kasecie nie miałem tego wrażenia. (17 miast 11 numerów).
***
No ok, przy tym to ja se mogę potańczyć, bo to disco jest: Maynard Ferguson — Conquistador (1977) — ale w sumie czemu nie. Bardziej Barry White niż Lalo.
***
Quincy Jones — Big Band Bossa Nova (1964) — nie ma wyjścia: to jest setka! (jest na liście). Zawsze poprawia mi humor.
***
Prawie zaśnięcie w tram.
Poczta, dookoła bloku.
Odsmażana babka z sosem grzybowym spod bitek. Pyszności!
Kawa i z komputerem zabawa (on nie chciał się bawić).
Ogarnęło mnie wieczorne leniuchowanie: przydałby się telewizor, bym mógł leżeć i zippować. Obejrzeć film.
Premiera winylowej: Lalo Schifrin — Insensatez (1968) — łagodnie bujające.
Ty z nudów przygotowałas nam obiad i surówkę. Wspaniale!
Po 21 udałem się na zabiegi kosmetyczne, po czym z książką do łóżka.
historia zachodniego chrześcijaństwa




Brak komentarzy: