piątek, 21 lutego 2014

Odcinek z "Follow Me!"



11 stycznia, sobota

My drogi i Miłościwie Nam Panująca spędzamy leniwie udaną sobotę.

Zrobiłem adekwatny zaciąg prawie wszystkiego. Sprawdziłem dostępne opcje i na chwilę obecną nic nie znajduję. Może Roy Budd?
Na śniadanie smażone ziemniaki + jajo. Jedno.
Po jakimś czasie lekkiego rozmemłania wybieramy się na świeże powietrze po niezbędnik i coś na obiad. To były prawdziwie pieczone pałki i ziemniaki. Na blasze.
Wypaliwszy, przygotowawszy się, oczekiwawszy na obiad (kurczaki się pieką), przestawiwszy stół, odsłuchawszy zaskakująco dobrze brzmiący koncert Pavement z ostatniego etapu regularnej działalności — zasiadłem.
***
Piękna jest ta płyta, dobre miałem już to wrażenie z kasety (która jest pełna, niewyrywkowa). I pięknie kręci się ten przezroczysty winyl (tak, wiem, kolorowe grają gorzej). Mniam.
***
Trochę strasznych jazgotów z polecanek, trochę przeglądania wystawców, jesz kolację, zabieramy się za wiedźmy. Zmodyfikowaliśmy naszą rozgrywkę — gramy do oporu, ale wykładamy więcej kart.
***
Odsłuchane stare Janitor Joe, Sonic Youth, Depeche Mode, Pet Shop Boys (wokal jak u Macieja U.) i odstawione.
***
Na wieczór obejrzeliśmy pracę wykonaną przez Przema, i zaskakująco wstydu nie było, a muzyka się broni. Kevin Arnold u Macieja Rocka — były przygody.
***
Hugo Montenegro — Lady in Cement (1968) — nooo, kolejna pozycja z Harkit Records. Frank Sinatra i Raquel Welch występują, ale o tym dopiero się przekonam.
***
Po jednym z doktora seksa (nudnawe, ale się ogląda) i bbt (smutnawo) i czas kończyć. Udanie.


12 stycznia, niedziela

Odcinek z bulterierem

My drogi i Miłościwie Nam Panująca spędzamy udaną niedzielę wyjściowo-wyjazdowo, co poniektórzy, no wiele się działo.

Pokręciłem się trochę po krzyżu i do boju. "Poltegreist 2" Jerry'ego Goldsmitha odsłuchane, nie będzie z tego winyla. Nowym bohaterem został Hugo Montenegro, więc na razie co popadnie. Ponadto zrobiłem zaciąg The Knack And How To Get It (1965) (muz. John Barry), którego początek jest nawet zachęcający (nie tylko mnie). A potem już wypasione śniadanie. Dobre rozpoczęcie dnia.
***
Mimo nieskoordynowanych warunków pogodowych poszliśmy do Jaśka, zobaczyliśmy bulteriera, wzięliśmy dużo książek, marsz z powrotem, obiad, kurczak (choć zgrillowany, nie taki fajny jak wczoraj). Idziesz się zabawiać na miasto.
***
Po wytwórni doszedłem do filmu Lady in Cement (1968) i to był extra strzał na to popołudnie. Bawiłem się świetnie, bo to takie eksplozywne lata 60., nawet Hugo Montenegro jest bardziej głośny niż subtelny, Sinatra składa się wyłącznie z ciętych ripost, a wszystkie panny eksponują bikini i biusty. Wystrzałowo.
***
Potem załapałem doła na archiwalnych nagraniach ka i zjadłem ciut czipsów a sangria nam się zepsuła, buuu. Nie przychodzisz, to ja, bo choinka nastrój i świeczki właczam sobie Dr No, bo on wypełnia prawie cały ekran monitora.
***
Robimy popcorn i relaks.



Brak komentarzy: