poniedziałek, 19 listopada 2012




14 listopada, środa

Odcinek z wolnym wieczorem

My drogi i Miłościwie Nam Panująca, ale jednak głównie ja, mieliśmy wolny wieczór. Jak extra!

...nagle obudził mnie mój chorujący telefon. Ale pożywienia (esy) wciąż nie przyjmuje. I jeszcze wszystko na obcasach (mieliśmy puścić o 10, dobrze, jeżeli poszło o 14, uff). Więc na chwilę zeszło (choć niedokończone), a potem przyszło kolejne, ale to już odkładam na jutro. Opowieść o tym dlaczego 115, a nie 107.

I to było wiele gazet "ale historia" przez te przejazdy i to są ogólnie przyjemne i lekkie sprawy. I jeden autor koszystał z Forum Nefro — takie rzeczy. Zatem: ruch wahadłowy
ok, czytanie ok.

Zamulony jednak przybyłem, ale bigosem się ożywiłem. I pierdzieliśmy aż miło. I jeszcze pod Twoją nieobecność (mówiłem, że dobrze, że zakonwersujesz się) nie udało się z siecią, zaliczyłem zbiory do suplementu i zrobił się wieczór, a simlocka (o ile to w ogóle był on) nie udało się zdjąć. W pięknych strojach Urugwaj-Polska 3-1. Słuchaliśmy.

I już wiem: bo szkoda tego zdzierżywania 90 minut na oglądanie "sportu" (w cudzysłowie, w końcu to po polsku) (co do nba jeszcze nie podjąłem decyzji). Ale, jak już się znudzi radio (a przecież chcemy uniknąć przerażającej ciszy), w nova za dużo gadają, płyt mamy wciąż za mało, a opcja z pędrive (no właśnie, przecież to takie wygodne) jeszcze nie do końca wykorzystywana, to lubię słuchać relacji telewizyjnej piłki bez oglądania. Nie mówię, że będzie dramat, jak umrze Szpakowski, niemniej telewizyjne głosy są dobre do słuchania. Patrz: Pindera.

Duża wypasyjna kolacja
ostatnio bogaty zestaw.

A to jeden z powodów mojej dumy, który z kolei umieściła Szefowa:
 


Brak komentarzy: