czwartek, 19 maja 2011

"Zwrotki"


czwartek, 12 maja
Dojeżdża Wojt. Truskawkowe mu służy. Jak to chłopacy — rozmawialiśmy o problemach z dupą. Trochę peniałem tak śpiewać na żywo do gitary akustycznej. Nigdy z nikim tego nie robiłem. Nie bolało. W końcu to moje piosenki, więc głos mi pasował. Jak uda się to nagłośnić, to vreen3 live może być git.

piątek, 13 maja
Złe EMOcje. A Przemas kocha Jareda Leto. Kosz mieliśmy taki skopany. Choć potem, kiedy było nas 2 na 3, to wpadło mi kilka rzutów. I leciałem z nogą z karata.
***
Takie małe ciałko. Słusznie uznałem, że mam na tyle blisko, że mogę wrócić do domu na kolanach. Nastrój nie nastrój — na imprezę iść trzeba. Wbijam się w stringi, robię mocny makijaż, ostatni luk w lustro, wyglądam wciąż extra, idę. Imprezę zespołową mieliśmy w zasadzie wspominkową: Live Aid, Nirvana, Alice in Chains, Who Cares, Kevin Arnold (same starocie/video), Line-in 01. Jak nienawidzę świtów, to po tej 4 rano byłem w nastroju euforycznym. Raczej piwo. Też THE TAPE.

sobota, 14 maja
Euforia przeszła mi szybko. Szczęśliwie (czy to nowa świecka tradycja?) nastrój mood wpływa inspirująco. Wstałem i nagrałem piosenkę "Zwrotki". Bo w trzeciej zwrotce jest, że jej nie będzie. Ponadto zwrotki oznaczają cykliczność życia i śmierci. Nieustającość powtórzeń. Powtarzalność zdarzeń. Sinus i kosinus. Piwo i pizza. Śniadanie i kolacja. To chyba folk. Poszemrałem na dwunastce. Wymyśliłem coś, co nie jest ostatnim żenua. I obecnie mi się podoba. Może zrobimy to w wersji rock. Na razie będzie taki akustyk.

Zwrotki by johannvreen

***
Przyszedł Przem. Jak zwykle spóźniony. Nie wyglądał kwitnąco. Ale zaśpiewał, co miał do zaśpiewania. No, znowu będę musiał się wziąć do roboty.
***
Quo Vadis (1951) to jednak klasyka złego filmu. Ale i tak mi się podoba. I jaki wypas na technikolorze! (6,5 giga). Pyszczku:
— No nie mam pojęcia, dlaczego Ci się ten film podoba. Przecież tam nie ma ani jednej pary porządnych zderzaków!

Brak komentarzy: