środa, 18 maja 2011

Clash By Night (1952)


wtorek, 10 maja

Copy Party (copyright by Arek)

dokładeczka do starego bileciku — ok; szybki transfer Andrzejobusem na Orunię ok; jedzie 256 ok; niemal bezkorecznie ok; na razie podróż pierwsza klasa; skm dzisiaj nie kursują co pół godziny, jak straszyli ok; bilecik (a nawet dwa) ok; czy w tych środkach komunikacji zawsze musi być tak głośno? całe szczęście, że od lat stacje skm nie zmieniają się (może i się zmieniają, ale wzgórze nowotki zawsze zostanie wzgórzem nowotki), więc obojętnie w której części składu bym usiadł i na którą stronę spojrzał to będę wiedział na którym przystanku na trasie gdy-gda jestem; przymorze; jej, ile dziewcząt; do przedniego wyjścia, w prawo, wzdłuż ulicy, hałas odrobinę mniejszy (przecież mam nową kasetę); dwie przecznice dalej po prawej praktiker są jednak rzeczy niezmienne; kolejna pizzeria po lewo już nieaktualna, ale monopolowy na szczęście tak; kiosk, skręt w lewo, przejście obok bloku, które w tych rejonach wszystkie wyglądają tak samo, dalej obok parkingu i nagle JUUUUPIII wieeelki wieżowiec (dalej w tle wieża kościoła, którą można pomylić z minaretem; ponieważ byłem zbyt wcześnie, obszedłem blok cztery razy; ogórkowa zupa krem z grzankami; pyszności; zaliczyliśmy tematy komu akurat wycięli jelito grube, a kto będzie wymagał przeszczepu szpiku; problemy z dziećmi; finanse; plany na wakacje; pokaż jakie masz mp3 ja pokażę ci swoje; wiesz, co Renia mówi: "znooowu musimy słuchać muzyki od Tomka?"; początek "Saturday Night Fever" genialny; za młodego Travoltę można się pokroić; Hitler dowiaduje się o jadłodalni; moda na suknie; KARATE; wracam późnym wieczorem; jakieś krzaki czy inne drzewa wydzielają intensywny zapach; to już jest lato [czad];

środa, 11 maja

Clash By Night (1952). Hej, tu występuje Marylin Monroe. Moja druga miłość. Ale teraz postawiłbym na Barbarę Stanwyck. Oprócz tego jest to całkiem typowy dramat obyczajowy w konwencji czarno-białej, który nosi w sobie kilka elementów "złego filmu". Np. obowiązkowa postać komiczna i jej "zabawny" sposób bycia, albo scena, w której główna bohaterka stoi przed oknem, a przebitki wzburzonego morza odwzorowują, jakie emocje nią targają. (Tardżą?).

Kręgle z A&E. Pyszczku rewelacyjnie. Grunt, że dwa razy wygrałem. Potem mogłem się skupić na szlifowaniu stylu. Szkoda ostatniej półpartii, gdzie Pyszczku miała rewelacyjne punkty.

Brak komentarzy: