wtorek, 26 lipca 2016

Secret Agent 777 — Operazione Mistero (1965)


demonicznie

Bejrut. Dopiero na powtórce sobie przypomniałem, że tam działa się akcja.
Oczywiście jest wiele fatalnych tam rzeczy, a przecież początkowo wydawało się, że dobra jakość obrazu, sprawny wstęp, oraz niezłe kadry i bezpośredniość nawiązań 007 zapowiadają niezły film szpiegowski.
Tymczasem bardziej kryminał (z wątkiem SF — odkrycie leku, który, szybko podany, przywraca martwych do życia), do tego bazujący na melodramatycznych związkach międzyludzkich. Zatem, śmieszne.
Niezła muzyka, włoskie piosenki (śpiewane prawie na żywo), kiepska gra, durne pomysły i kiepskie sceny walk, wszystko co potrzeba.
Film się nie przewijał w tv, więc musiałem/mogłem obejrzeć w całości, hah. Acha, sporo ciał kobiecych tam pokazywali, odważnie (Seyna Seyn).




Brak komentarzy: