poniedziałek, 25 lipca 2016

008 Operation Exterminate (1965)



scenę morderstwa już widziałem dwukrotnie (byłem ciekawy początku?)
ładne obrazki archiwalnego Egiptu, mieli trolejbusy, a nawet pociąg
ach ta chwila ekscytacji, na kim wychodzącym z samolotu po schodkach skupi się kamera, by pokazać nam głównego bohatera
jest walka na ogromnym minarecie
zaś sceny w damskim gabinecie kosmetycznym/siłowni prócz atrakcyjnych rodzajów broni, są również nieudolnie zmontowane, i zabawne
ksiażka Fleminga na stole ("Live and let die")
do tego mają płynny tlen, tyle że niewiele, trzymają go w chusteczkach
w tej błękitnej kurteczce aktor wygląda trochę jak Timothy, i oczywiście jest stary
jest świetna scena w 2/3 filmu, kiedy przy kolorowych żyrandolach na stole, a nie na suficie kobieta się uśmiecha, że mężczyzna właśnie zabił przeciwników, a on z kolei się zmartwił, że roztopili mu pistolet
a potem wylądowaliśmy w Austrii!
zaś końcówka taka cwana i taka dowcipna!




Brak komentarzy: