piątek, 22 lipca 2016

Agent Joe Walker: Operation Far East (1966)



inaczej:
Kommissar X — In den Klauen des goldenen Drachen
Tony Kendall podobny do Dona Johnsona jako żywo
beznadziejna muzyka od czapy, wschodnie wstawki absolutnie niepasujące do scen (a ktoś narzeka na "Man with the Golden Gun" Barry'ego)
dużo biegają i nieustająco się tłuką — antagoniści są niezniszczalni, krwi nie ma, śmierci prawie też nie, jeżeli już to bez dramatów
nie lubię połączenia bohater + pomagier (głupszy, brzydszy)
niewiarygodne, jak bezcelowo, nielogicznie (oczywiście szybko) poruszali się wszyscy (i źli i dobrzy) z miejsca na miejsce, kilkakrotnie zaliczając te same miejscówki
drink z lodem ("bohater jest tak świetny, że lód bał sie rozpuścić w nocy")
do tego kapitalne sceny taneczne + żeński zespół "rockowy"
czerstwy humor (niemiecki?) i Joe Walker podrywający wszystkie dziewoje
bywają gorsze filmy w tym gatunku, ale ten jest w tej klasie, niemniej, przynajmniej aktor jest lovelasem, nie do końca śmieszna rozrywka, bardziej do obserwacji
nie żebym się znał ("Set in Singapore, this entry in the "Kommissar X" series is a step down from "Kiss Kiss, Kill Kill". The main problem is the plot, which is so loose and disconnected that it feels almost non-existent. Most of the film simply consists of Joe Walker and his sidekick Tom Rowland going from place to place, getting attacked by random goons, beating them up, Joe flirting with a lady, repeat"; "Worth watching just to see Brad Harris dancing")

http://monstermoviemusic.blogspot.com/2009/04/kommissar-x-in-den-klauen-des-goldenen.html

Kommissar X jeszcze biega w:
Kiss Kiss Kill Kill (1966)
Death Is Nimble Death Is Quick (1966)
Kill Panther Kill (1968)
Death Trip (1967)
Island of Lost Girls (1969)




Brak komentarzy: