czwartek, 7 lipca 2016

Hanif Kureishi — Budda z przedmieścia (1999)



(skopiuję)
z rekomendacji Jerzego, przeczytałem z zadowoleniem, po wstępnej niechęci, którą chciała we mnie wywołać Zadie Smith (jezu, do tego doszło, że trzeba wyjaśniać na początku wyjaśniać czytelnikom, o czym to jest) sam autor chwycił mnie humorem i satyrycznymi obserwacjami, dałem się porwać tej barwnej opowieści, ona co prawda w drugiej części była mniej ciekawa (przygody może bardziej kolorowe, lecz mniej cwanych opisów), no i skończyła się jak "zwyczajna powieść obyczajowa", ale dobre to było




Brak komentarzy: