piątek, 23 kwietnia 2010

niespodzianki

czwartek, 22 kwietnia

Wczoraj Wojt posiedział i w parę godzin umocowaliśmy pliki i kształty do wizerunku płyty. Kopiuj i wklej, tam wstaw tu utnij i mamy 15 numerów. Wiadomo, za dużo, ale tym razem trwają krócej. 50 min. Bo mamy od razu ustawione na długość i teraz Paweł nagra perkusję do całości. Być może to wynika z naszej "etyki" pracy: trochę nierówno, ale nie będziemy się tym przejmować; a tam się coś dogra i będzie git — ale muszę przyznać się do mojego zachwytu nad tą formą współpracy, właściwie wszystko przebiegało błyskawicznie: podoba się? wklejamy, 2 razy zwroteczka, mostek, tu będzie fade out.
Jak mówią, niektórym napisanie piosenki zajmuje tyle czasu ile komuś wyjście do kibla. Wojt co prawda "napisał" wcześniej, a ja pomostkowałem elementy następnie, więc układanie klocków przyszło nam z łatwością. Może zbyt łatwo. Ale to w końcu blues-rock z rzewną balladą. Będzie nieźle.

piątek, 23 kwietnia

Jako że planujemy zaangażowanie Pawła, odnalazłem pliki miasto1000gitar destroy columbus (wciąż ładne) i przerzuciłem na sztapel do nagrywania. Zdaje się, że teraz ruszy z kopyta i za rok będzie gotowe :)
***
Ponadto tamburyno w kilku miejscach i chyba w poniedziałek rusza akcja mastera ITNON.
A ponadto naprawdę marny film "Bounty Hunter" (2010) z Aniston, która wygląda jak młódka, ale już nie wygląda jak młódka. Ani to komedia, ani romantyczna. Dziwię się, że takie rzeczy jeszcze produkują. Nie dziwię się, że to oglądałem. Gerard Butler może kiedyś wyglądał, ale obecnie ma obsuw sylwetki w stronę Crowe w wieku późniejszym.

Ponadto ponadto wreszcie mamy niespodzianki w play-off i nasze rodzyki ugrały po jednym meczu. Dla Chicago to pewnie jedyny, dla OKC może zaczyn pod następne zwycięstwo.

W narożniku Adamka nie będzie stał Gmitruk, więc może być podobnie jak było ostatnim razem, gdy go nie było. Obym nie był złym prorokiem. Tym razem taktyka "uderz i ucieknij", jakkolwiek słuszna, może nie wystarczyć na zdobycie przychlnej liczby głosów na wrogim terenie. Ciekawe czy będzie bijatyka zatem.
***
Johny Barry bierze mnie za bary.


Brak komentarzy: