słuchając HAWKWIND (i przybliżając się do IN THE NAME OF NAME) już teraz zauważam, że nie będzie problemów z użyciem wielu gitar w pogłosach i wah-wah — niemal takie same zagrywki stosowaliśmy przy Wojt the la Volt, za pamięci, jest już myspace:


***
próba bezzmienna —Macieya dostał wolną rękę w organizowaniu występów; sprawnie poruszam się w korzystaniu z 3 efektów —wpływa to korzystnie i urozmiaica tkankę drugiej gitary

Odawas — The aether eater (2005) — prosto, przestrzennie, niezwykle kilmatycznie, czasem jakby space folk z inspiracji Neila Younga, może trochę Beck
The Appleseed Cast — Sagarmatha (2009) — rozczarowanie, ale skoro zespół nie zdobył powszechnego uznania swoimi poprzednimi znakomitymi płytami, to co jeszcze może zrobić? — bardziej rozmyte, mniej przejmujące niż kiedyś

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz