
Praca, praca, praca. Liczę, że w końcu zabiorę się za okładkę i wybiorę nr telefonu, by ustalić co z papierem tak jakby. Nie będę dzwonił wcześniej, bo przecież mam niezrobione.
***
Z "Przedmowy, którą warto przeczytać" K. Chodkiewicza do książki Wiery Krzyżanowskiej "Faraon Mernefta": "W mistycyzmie Hitlera jest jakaś nieubłagana i straszliwa zaciętość, która każe mu walczyć z zalewem żydowskim. Kto wie, czy wódz Niemiec nie jest tym duchem odległych epok, który, z sercem rozdartym bólem, patrzył na katusze i bezbronną rozpacz swego egipskiego ludu wobec poczynań maga Mojżesza i posłusznych mu ślepo, opętanych nienawiścią synów Izraela. I wielki duch, jako narzędzie Karmy narodów, prze teraz do rozwiązania sprawy żydowskiej w skali światowej".
A książka jest po prostu romansem przygodowym:
"Ujrzawszy mnie, porwał się z miejsca i chciał wyjść, ale jego zrozpaczony wyraz twarzy wzruszył mnie i przemógłszy swą wewnętrzną odrazę, zapytałam do o przyczynę jego smutku (...). Po tych słowach Szenefres zmieszał się, po czym, upadłszy mi do nóg, ucałował brzeg mojej szaty i wyznał...".


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz