wtorek, 8 czerwca 2010

walkman ded

wtorek, 1 czerwca

Wczoraj pędziłem jak szalony z pracy. Padało, ale jeszcze niedużo. (w ogóle tragedia - zepsuł mi się walkman!). Żałobne uroczystości przeprowadzimy później (na szczęście ten był Pyszczku, w szufladzie został jeszcze mój zdezelowany, jakoś ciągnie). Zjadłem i ponownie popędziłem, tym razem do Endriusa. Padało mocniej, ale miałem ze sobą znakomity parasol. Tam luźna próba przed przyszłotygodniowymi występami. Wziąłem od niego mastery, przesłuchaliśmy perkusję z Wojta 2 oraz Columbus — brzmi nieźle.

Przerzuciliśmy pliki do vreena 3 (dwa ułożone, resztą zajmiemy się później), gitary się Endriusowi podobają, rzeczywiście są w klimacie Billa Callahana i będą znakomicie się wklejać do muzyki. Mamy jedynie problem z kontrabasem, więc poszukiwania muzyka z instrumentem wciąż trwają. Właściwie przydałby się nam sam instrument, sami na nim zagramy.

Tym razem krótko, bo Endriu robił fuchę dla Kornela, który był przedmiotem naszych niewybrednych żartów podczas śpiewania JZTZ ("Obywatele! Zalewa nas powódź kłamstwa!").

Wróciłem wcześnie do domu i do snu oglądaliśmy, a potem już tylko słuchaliśmy "Moonrakera". Z tego wszystkiego budzik został w kuchni zamiast być w pokoju.


Nowe płyty:
Jack Johnson — To The Sea (2010)
Katie Melua — The House (2010)
Keane — Night Train (2010)
Ryan Adams — Orion (2010)
The Black Keys — Brothers (2010)
The National — High Violet (2010),
ale właściwie nie ma czego słuchać. Oczywiście niejednokrotnie przysiądę nad Black Keys, bo mocno popracowali nad oryginalnością brzmienia. Produkcyjnie jest to coś nowego, szczególnie w gitarach. Tyle że obecnie Wojt 2 będzie bardziej rhythm'n'blues. Że tak powiem, soulowo-glam-rockowi są.

Brak komentarzy: