piątek, 18 czerwca 2010

mundial - II kolejka

wtorek, 15 czerwca

Jedna (nielubiana) "koleżanka" z pracy mówi, że wyjeżdża na stałe zagranicę.
— Obiecujesz?
***
Szybko do domciu i mundial, mundial, mundial. Na szczęście obiad jeszcze był w zestawie. Mecz choć nijaki, był jednak emocjonujący. Powoli uzmysławiam sobie, że mundial jest poza wszelką konkurencją. Jak wszystkie przejawy twórczości Vreena — wszystko mi się podoba. Począwszy od koszulek, skończywszy na kibicowaniu jakimkolwiek przejawom gry w piłkę. Nawet jeżeli piłkarze WKS (eh, ci Murzyni) ostatni rzut rożny wykonują, aby rozgrywać, he he.
***
Podejrzewam, że to jednak wina obciążeń z dzieciństwa.
***
Bo np. kończy się finał nba, jest 3-3, ale to aż mnie tak nie kręci. Może obejrzę ostatni na żywo?
***
Wieczorem kibicowałem oczywiście KRLD.
***
Przynajmniej znalazłem jedną rzecz, którą mogę robić, nie odrywając się za bardzo od tv. Powolutku (bardzo powolutku) wypalam ITNON. A w międzyczasie robię recycling starych kopert i opakowań z papieru pakowego, który potem posłuży mi jako okładki. W końcu prawdziwe ekologiczne DIY.

środa, 16 czerwca

Jakby bez zmian, tylko bez obiadu. Ten był później — na kolację.
No ale sensacja jest sensacja. No i jak pisałem jakiś czas temu: Hiszpanom mecz z Polską zaszkodził (nawet bardziej niż myślałem) — i to mi się bardzo podoba.
Wieczorem też było ok, coraz więcej bramek — w tę tendencję akurat nie wierzę, ale Urusi mieli bardzo ładne stroje. Zresztą — Am. Płd.!


Brak komentarzy: