czwartek, 7 września 2017

Hanover Street (1979)



po pół godzinie tego ckliwego marnego romansu, na którego efekty specjalne wydano masę kasy, gdzie John Barry w ogóle nie trafił ze swoją rzewną muzyką zastanawiałem się, co dalej?
owszem, sposób "gry" (=bycia) Harrisona Forda pasował do scenek wojskowych, które można wdrożyć do klasyki cynicznego kina wojskowego
no, a potem zrobili kino przygodowe z podstarzałym Christopherem Plummerem i zbyt szybką jazdą kamery pod czas scen pościgów, których jest dużo za dużo, ba jest nawet scena z mostem jak w Indianie Jonesie, druga część filmu równie wiarygodna jak "Komandosi z Navarony" (swoją drogą, muszę to koniecznie obejrzeć po dzieciństwie)



Brak komentarzy: