środa, 15 kwietnia 2015

Odcinek z ot sobotą



4 kwietnia, sobota

My drogi i Miłościwie Nam Panująca, a nie jednak ciut robiliśmy.

Wczoraj nie oglądałem, bo pisałem, a potem nocny dyżur.
Pół soboty przeleciało jak zwykle.
Pamiętać o wczorajszym szybkim kotlecie schabowym, jaki sprawiłem. I były problemy z tramwajami od opery.
Miałem być długo na spacerze, to byłem. Była nowa długa pętla (z kawałkiem zielonego i atrakcyjnymi zabudowaniami na terenie szpitala dziecięcego).
Jak wróciłem, Ty machałaś już sałatkę (czyli jednak święta), potem ciasto drożdżowe (trochę ugniatania), wyrosło mega, ale metalowa srebrna forma — nie dopiekło. I po zmywaniu naczyń okazało się, że jednak trochę tyrania było = jak przed świętami. Zatem ok. 22 już "wolne". Kawałek dźwigających pierścień chłopaków i nocny dyżur. No i wreszcie zaciągnąłem te 26 giga ostatniej — porządna jakość. Przez chwilę słuchawki, bo słyszę quadro mimo zatkanego ucha.


5 kwietnia, niedziela

Odcinek ze świętami jednak

My drogi i Miłościwie Nam Panująca mieliśmy długi jedzony dzień.

Już człowiek myślał, że spędzi zwyczajną niedzielę na gaciach i komputerze, kiedy jednak trzeba było się ubrać i jechać. A jeszcze PŁYTY przyszły do dusty!
***
Ale żarcie było ekstra i dużo, był alkohol, po porannym zimnym samotnym spacerze po/na Długie Pobrzeże, zaliczyliśmy jeszcze drugi wózkowy deszczowy przez Gdańsk-Śródmieście, przez te armaniaki, wina i żarcie aż padłem ze zmęczenia, ale karkówkę jeszcze wcisnąłem na obiad. Zanim umarłem (wiele gości w sumie było), pojechaliśmy do domu, gdzie już bardziej do życia. Wieczorne zadania.
Lodówka pełna, nie omieszkałem skorzystać, świąteczna niedziela mi się spodobała w konsekwencji, a i szczęście wieczorem dopisało — płyty są — już dokańczam kolekcję — to był rzadszy kawałek. Yee.
On Her Majesty's Secret Service — BANG!
OUGHT — BANG!
I teraz wieczór mój i znowu na słuchawach bo wiele dźwięków.
Mecze w europejskiej porze, ale tylko sprawdziłem wyniki. Trójeczka ponownie jest nużąca (plus tych dwóch małych gejów), ale nie do końca, bo przecież 4:23, zatem do snu o 2, pobudka po 8, ale sen nieprzerwany bardziej jest wymagany.


6 kwietnia, poniedziałek

Odcinek ze świąteczną końcówką

My drogi i Miłościwie Nam Panująca wizytujemy i jesteśmy wizytowani.

Trochę spóźnieni na Stogi, drzemałaś rano, więc porzuciłem Bosha (on jest taki dokładny, wspaniale!) na rzecz spisania WSZYSTKIEGO z dusty poprzez youtube (bo rzadko mam dostęp), zatę, bardzo zadowolony byłem z możliwości zorientowania się w tym, czego nie muszę koniecznie kupić. Zadowolenie.
Tam karmienie i spacer po Tamce i dawnych domkach, czyli świątecznie, lecz z wózkiem.
Była również karkówka i potem zżrałem wszystkie słodkie ciasta, jedno extra w stylu panettone. Tęsknię za piwem!
Biorę ECHO SOUND Wojt zachwycony.
Ledwo zdążyłem się rozebrać do gaci i ledwo wypakowałaś graty, kiedy wpadli goście. Udało się sprawić na czas.
Zatę, korzystając, siedzę i sprawdzam czwartą stronę watchlist z dusty, w końcu 226 płyt sobie tam zapisałem.
Nietypowe zwieńczenie, nagle w kiblu, ledwo po 21 uświadomiłem se, że nic nie muszę robić, ani nawet mi się nie chce. Pożyczyłem dysk, lecz wcale nie musiałem dokańczać filmu, włączyłem go sobie do łóżeczka, zasnąłem wcześniej.



Brak komentarzy: