środa, 4 czerwca 2008

weekend "na sportowo"

w piątek zaczęli siatkarze i piłkarze ręczni, tych ostatnich nawet oglądałem, rewelacji nie było, jedynie remis ze Szwecją; na szczęście w sobotę się poprawili i położyli Islandczyków
w sobotę przedpołudniem myszkowanie po księgarniach, trafiły się filmy Kieślowskiego, po południu do Wrzeszcza i jechaliśmy w Wojtkiem basyz pieców mocno siało, więc przeszliśmy na linię, posłużyła nam Yamaha Jurka no i
elektro-akustyczny Defil — brzmienie bardzo retro, strojenie nie za bardzo, ale od czego jest auto-tune
w niedzielę spokojnie, w domciu, mecz w pełnym słońcu Polska-Dania 1-1 (poziom optymizmu wzrasta, ale wciąż nie rokuje dobrze przed meczem z Niemcami), potem w miarę emocjonujący pojedynek siatkarzy Polska-Portugalia (jadą do Pekinu) i słaby mecz Polska-Argentyna w ręczną (też jadą na IO)


"Let it Bleed" Stonesów bardzo bardzo na plus — na razie jazgoty Beefhearta mnie nie biorą

zaskakująco Boston się pospieszyło i walnęło Detroit już w szóstym meczu — szykuje się finał marzeń pod względem marketingowym

w poniedziałek nagła próba (środa zajęta), graliśmy od 20 do 22 z minutami, ciągle do przodu, nowe numery powoli przestają mieć przed nami tajemnice, niezły zestaw już możemy zagrać razem

we wtorek byłem u Karoliny i nauczyłem Jasia grać "Czerwony jak cegła" i "Nie płacz Ewka" — wbrew pozorom, musiałem trochę poćwiczyć te numery, nie ma hop siup; ale są wdzięczne i można je grać razem z płytą (są zestrojone w sposób tradycyjny) — co na pewno pomoże w nauce

Brak komentarzy: