czwartek, 19 czerwca 2008

no i proszę, jak ogólnie jest git!

w czwartek mieliśmy bardzo udany występ (w przeciwieństwie do naszych kopaczy)
Polska-Austria 1-1
Przedsięwzięcie logistyczne było spore i o ile nam z Johnym się udało, to Macieya wziął sobie na głowę za dużo i się letko spóźnił.
Po robocie wciągnąłem placki ziemniaczane z kotleciorem w barze.
17.30 w dziupleksie, 18.15 w Anawie.
Miła Pani w klubie.
Przez cały dzień miałem nerwy, jak przed meczem Polski w Lizbonie, ale od chwili, kiedy "przestąpiłem klubu próg" wszystko ze mnie zeszło i wynik (a tym bardziej gra) przestały mieć dla mnie znaczenie.
Wyjątkowo Robert vel. Łukasz i Dżerdżej byli on time.
Dżerdżej ma własną gitarę (zona mu kupila!).
Potem już poszło błyskawicznie, chłopaki tym razem w wersji eMO (design tradycyjnie nowatorski) (tylko nie wiem jak Endriu zmył potem ten czarny mazak z paznokci).
Ogólnie dobra zabawa (nie mylić z hasłem polskiej reprezentacji) — 3 numery wyszły zawodowo (m.in. mój facet).
Chłopaki po 20 musieli skończyć i do akcji wkroczyliśmy my.Jestem bardzo dumny z "moich" chłopaków — wyjątkowo dobrze "weszliśmy w mecz" (w przeciwieństwie do wiadomo kogo), od poczatku zagraliśmy z werwą nasz skrócony set.Jedyne czego mogę żałować, to fakt, że graliśmy tak krótko. Grało nam się
znakomicie, numery standardowe — daliśmy ROCKa!

Macieya sprawił się z przekazem obrazu meczu przez rzutnik, potem Roger strzelił gola, przerwa, pakujemy się, resztę meczu wysłuchaliśmy w radio — i to było chyba ciekawsze rozwiązanie.

Zdążylismy zwieźć sprzęt do wrzeszcza, kiedy zdarzył się karny.

No cóż zrobić, Boruc i Roger to jeszcze nie drużyna, Krzynówek nie był sobą, a Smolarek zniknął. Szczerze mówiąc nie zaśłużyliśmy ani na zwycięstwo ani na wyjście z grupy.

Szybki powrót do domu dzięki Johny'emu. MOja miła się sprawiła i kupiła węża prysznicowego.

Rano badania okresowe, więc był kawałek wakacji, w robocie szkolenie bhp, więc dzień relaksacyjny.

Kevin Arnold rulez, relaksujmy się, nerwy w konserwy i na eksport, o!
A tymczasem Boston Celtics pany!

Brak komentarzy: