Zmarnowałem godzinę na bawienie się z plikami. Drugą na odcinek Klossa "Oblężenie". Ten rozwija się standardowo wg komiksu. Zresztą chyba niedawno go oglądałem.
Nie było próby, to zrobiłem sangrię. Wyszła taka pyszna, że pod znakiem zapytania stanęła konieczność kilkudniowego jej "odstania".
Notki zresztą krótkie, bo pisane w pracy. Te pisane w domu dłuższe, ale też ogólnikowe. Zresztą, to zajmuje ciut czasu. Ale uznajmy, że jest to li i jedynie notatnik dla rejestracji zdarzeń. Myśli nie uświadczysz nawet w normalnym życiu.


Słucham trip-hopowej Emiliany Torrini. "Love In The Time Of Science" (1999). Rewelacja.


Ale ta wersja trip-hopowa jest bardzo ok. Co ciekawe, jest nawet na polskiej wikipedii, więc osiągnęła status "znajomości" w Polsce.

Nie jest specjalnie urodziwa.

Ostatnio w robocie jestem trochę spowolniony. Teraz piję kawę. Robię to powoli. Czasem robota nie może czekać. Teraz na chwilę, 5 minut, może.Heeee, ledwo moje wargi zdążyły zapoznać się z wilgocią płynu, a już wolny time się skończył.
Tak to jest — ciągle na walizach.
Czwartek bez szaleństw też.
Z żalem znalazłem info, że jednak wersja "kinowa" "Stawki większej niż życie" jest krótsza o 6 odcinków - więc jeszcze wiele przede mną. Odcinek "Akcja liść dębu" ok. I tyle było z moich zajęć wieczornych.
Z żalem znalazłem info, że jednak wersja "kinowa" "Stawki większej niż życie" jest krótsza o 6 odcinków - więc jeszcze wiele przede mną. Odcinek "Akcja liść dębu" ok. I tyle było z moich zajęć wieczornych.
Zimna sangria nie smakowała już tak dobrze jak ciepła, ze świeżo wyciśniętymi owocami. W zeszłym tygodniu kupiłem sobie w ciucholandzie ( tak, tak) prawie genialną książkę, zatytułowaną rok 1994. Jednym słowem, jest to ilustrowana kronika wydarzeń polityczno-kulturalno-sportowych 1994. Do genialności brakuje jej tylko tyle, że jest po jakimś szwedzku. A poza tym kapitalne kompendium historii o roku 1994.
Taka piosenkarka polska teraz podobno jest nowa: Sara May.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz