piątek, 22 grudnia 2017

Kevin Arnold - talking picture... (1995)



już tak miałem się pogrążyć świątecznie, kiedy pojawiły się kabel i kaseta, więc proszę
(a tak Adaho, po nagrywaniu 26 kaset "Lo-Fi" w ciągu roku przez Wojta, magneciak trafił w końcu do mnie)
(tak, jedna kieszeń wciąż stopuje)
***
i co my tu mamy
trzeba dużo samozaparcia, by tego wysłuchać i dużo wyobraźni, by to usłyszeć
skoro jest napisany Marek, tzn. że on przyniósł magnetofon i wciskał record, swoją drogą, co za czasy, że nawet porządnego magneciaka nie mieliśmy
no ja słyszę, że z Nirvany nieco przeskoczyliśmy na noise-rock (bo Thing, bo Jesus Lizard), oczywiście zainspirowani Sonic Youth (cover Stooges), nie umiejąc tego robić, przypadkowo wcisnęliśmy wczesny etap Blonde Redhead, hahaha, jest też balladowy VU, te intra mieliśmy super
najprzyjemniej jest, kiedy nie ma blach (w wavosaurze podgoniłem sporo basu), tytułowy nr jest nawet słodkawy
jako hidden track wyodrębniłem jakąś własną solówkę, o której nie miałem pojęcia, to był szpulowiec na dwa tracki, trafienie z synchronem z reguły się nie udawało
 

35 min PRAWDZIWEJ muzy
(wtyczka dla zbyt wrażliwych):
A1 - pierwsza minuta całkiem porywająca, od 2:09 jest kolejna świetna minuta
A3 - do 45 s (albo zwrotki dla tych, co znajdą)
A4 - bierz całe
A5 - od 0:55, tam nawet jak wchodzi wrzask, to są zadziwiające mnie chwyty gitary
A6-B1 - obowiązkowo
B2 - nie dziwię się, czemu nadaliśmy taki tytuł, od 1:01 jest pół minuty MUZYKI (!), a od 2:02 jest ślicznie (przez minutę)

zatem dużo głośnej zabawy na święta!


https://vreen.bandcamp.com/album/kevin-arnold-talking-picture-1995




Brak komentarzy: