wtorek, 11 czerwca 2013

Zwiedzanie w Milanie, dzień 7


pan Profesor

CZŁOWIEK-MISTRZ
MASTER-MAN


18 maja, sobota

My drogi i Miłościwie Nam Panująca wyjątkowo nie zwiedzaliśmy. To znaczy ja zwiedzałem. Nieeeeee, to jest odcinek z frytkami i kurczakiem! No przecież.

Co rok prorok — co dzień nowe okoliczności. Budzik o 8:45, ale to właściwie na nic.
Kawa i ciastka.
Zmywanie i śniadanie.
Nie ma, nie ma i jest ryneczek.
Zostajesz w parku.
Ja zwiedzam i szaleję na bazarze.
Hinduskie spodnie — 2E = rozbicie banku, humor, spełnienie.
Bazar spożywczy!
Jeszcze kilka rzeczy, które można wziąć, ale po co, już mam pełne szafy. Jest pamiątka, te mi starczą.
Więc rzeczy nie, bo różne argumenty.
Ale kurczak i frytki!
Wspaniale = 3,5E.
Jemy przy stoliku w parku, a należy dodać, że chłód, siąpi.
Supermarket.
Cydru nie ma, ale jest liker poziomkowy! 10E.
Corso Genova i Corso Torino.
Piękne.
Sikamy we FNACu.
Mam ciężary.
Muzeum narodzin narodu za free.
Ból głowy => do domu.
Wracamy szybciutko.
Szczęście i apteka.
Ketonal 6E.
Spanie, tv, piłka wodna, David L.

 
 

I MENU DI BENEDETTA

1/2 l wody
250 tagiatelle
śmietanka
masło
skórka z cytryny
sól
pieprz
parmezan
=> ugotować razem (7 min)

+ bagietka z masłem bazyliowym (miękkie masło zmiksowane z listkami bazylii i skórką z cytryny) -> grzanka z piekarnika

dekoracja — plasterki cytryny i listki bazylii



Brak komentarzy: