środa, 5 czerwca 2013

Zwiedzanie w Milanie, dzień 5



16 maja, czwartek

My drogi i Miłościwie Nam Panująca kontra extra znany fresk, na którego wszystkie terminy były już zarezerwowane, więc nie było go w planach. Wygrywamy 1-0.

Nietypową pobudkę miałem ok. 8:20. To przez te auta jeżdżące w deszczu. Wraz ze zmianą pogody zmienia się nastrój. Miami-Chicago 4-1, Memphis-Oklahoma również, czyli skończyło się na pierwszych zwycięstwach. O ile w pierwszym przypadku była to chwilowa niespodzianka, to w drugim konieczne będą zmiany. Oczywiście o tych wynikach dowiaduję się wieczorem, bo rano ich nie ma na telegazecie, rano były włoskie stare filmy.
 
Po śniadaniu zaczęliśmy się długo zbierać, wyszło ok. 12. Pada, ale jedziemy do Castello Sforzesco. Tego od Bony. Jedna przesiadka, nowy dworzec, sporo ludzi, duży ruch, trafiamy. Duży zamek. Obniżka 26 na bilet 3-dniowy działa (7 i 3,5E). Zwiedzamy średniowieczne resztki, niedokończonego Michała Anioła i nagle zamknięta pinakoteka. Łeee. Spacerujemy w deszczu, ciężko cokolwiek znaleźć, rozmieszczenie "atrakcji" w tym nieco innym Malborku nie jest intuicyjne. Wreszcie: Egipcjanie i mumie, silografie. Po szczęśliwym uwolnieniu plecaka ze skrytki bagażowej jemy kanapkę i wtedy dostrzegamy schody. A tam: instrumenty muzyczne, ceramika, sztuka użytkowa, znaczy się widelce. Powolne spacerowanie po tym obszarze wykończyło nasze stopy. Acha, ważne tapiserie tam były. I sala z listowiem Leonarda. Oraz obraz, którym się zachwycił.

 

Ale po 16:30 ożyliśmy na dworze, tym bardziej, że przestało padać. Jest niedaleko, więc idziemy do Santa Maria delle Grazie. (no, a z tego wszystkiego wyszło, że nie ma jego foto). Po chwili dyskusji zapytujemy o bilety, są dwa na 18:45 za 13E. Bierzemy. Szwendamy się po naprawdę ładnej i ekskluzywnej dzielnicy, dwa razy się zgubiłem.
 
Trafiony, zaliczony, oglądamy. To chyba nie ten obraz (fresk), który widziałem ok. 1997 roku. Ale spoko, ładny. Wizyty limitowane czasowo. Ile zostało z oryginału?
 
Zmęczeni do domu. Zakupy w simple, bez sałaty, bo nie znaleźliśmy wagi. Ale piwo tak. W domu spaghetti z grzybowym sosem, dobre to było, ale mało i nadrobiliśmy nowymi ciastkami.
Na szczęście na innym kanale była powtórka TEGO programu kuchennego (http://www.la7.it/imenudibenedetta/index.html). Ważny element wieczoru. Chyba pora znowu coś przekąsić.

 
 
 
 
 


ps. 900 — gratulacje! My się mamy dobrze, jeże śniadają z kotkami, a Wy?



Brak komentarzy: