poniedziałek, 17 czerwca 2013

Odcinek opóźniony, bo w tyrce byłem


Domenico Pesenti

Domenico Pesenti, Covo della chiesa di Santa Maria Novella in Firenze, 1891
(Choir of Santa Maria Novella Basilica in Florence, by Domenico Pesenti 1843—1918)

z albumu Lombardia 1829—1926
(kiedy, jak nie teraz)


7 czerwca, piątek

Odcinek z próbą na wynos

My drogi i Miłościwie Nam Panująca oglądamy finał!

Tim Duncan jest Kareem Abdul-Jabbarrem naszych czasów. Warto.

The Car Is On Fire, Koncert W Trójce (2009), strasznie mało ekscytujące te superlatywy, szczęśliwie tutaj live nie fałszują. Wracam do 007 i literek.

Zatem próba. I nie poszedłem na karkówkę, chociaż ja za nią płacę, spieszę się na próbę, z okazji piątku/weekendu/ciepłej pogody/humoru zafundowałem sobie belgijskie frytki (nadrabiają sosem, ale mediolańskie, z bazaru, lepsze i chyba większe za 1E), a potem marakujowy rożek. Próbujemy, przygotowani, pakujemy się. Zakończyłem kulturę francuską, ostatnio trochę przynudzała.

Wieczorem, z okazji weekendu oraz tradycji (nieco do zbyt późnej nocy, ale trzeba do końca) oglądamy "La tierra di cuochi" finał i emocje (ja) (kibicowałem) były. Miło z ich strony, że puszczają to w necie i nawet wycinają reklamy. Mamy Luki nie było. No przecież, to już wiedzieliśmy.

Ładne takie zwieńczenie wakacyjnych przyzwyczajeń.

Santa Maria Novella — Florence

8 czerwca, sobota

Odcinek z weselem

My drogi i Miłościwie Nam Panująca zdążyliśmy dotrzeć na czas i wszystko się odbyło.

Wstawanie jakieś między 11 a 12. W końcu się wyspałem. I potem oczywiście się okazało, że właściwie szykujemy się na ostatnią chwilę. Ale śniadanie, kawa, sałata rzymska były. Szczęśliwie znalazłaś dla mnie czarne skarpetki z takich cienkich a niekrótkich. Ubrani na cacy, ogoleni, wydepilowani, po użyciu pachnących kosmetyków. I nawet na szybko bukiet z róż.
Zaproszenie było, więc nie można było nie skorzystać, a w tym budynku to już trzeci raz w tym roku. Potem na Górki Zachodnie — pogoda i miejsce robiło za całe wesele.
Objedliśmy się, chociaż mógłbym jeszcze coś wcisnąć, ale nic mnie nie zachwyciło tak bardzo jak kotlety (poprzednio), tylko ogórki kiszone z sosem tatarskim. Ciasta, owszem, szczególnie jedno. Głównie pogoda, natura, woda, grobla, słońce no i raczej zdjęcie też będzie.
Powrót strasznie wygodnicki, więc nawet nie było co zbierać a i pić, więc właściwie jakbyśmy nie wrócili z wesela. Bo dj słaby.

Santa Maria Novella — Florence



Brak komentarzy: