czwartek, 6 czerwca 2013

Odcinek z dniem dziecka



1 czerwca, sobota

My drogi i Miłościwie Nam Panująca robimy pracę w domu, ale bez negatywnych skutków.

Wstaję raniej, robię, więc mam wcześniej zrobione w łerdzie. Nawet wysłałem potem. I dostałem esa na dzień dziecka. Prezenty przemyślane, wykonane. Zabrałem się za EPkę i osiągnąłem spektakularne zadowolenie z szybkości i efektów pewnej pracy, jaką wykonałem. Trochę dobrych brzmień, trochę dawno nie odczuwanej z tego powodu satysfakcji. Miło.
A ja zrobiłem frytki i były pyszne.
Potem były zakupy — z tych dużych — i z okazji dnia dziecka lody o smaku pasty do zębów (mojito czyli). A na deser zestaw odcinków z siostrą J.
Bo wcześniej jeszcze współpracowałem z małym fryzjerem 4. Tym razem szybciutko, ale bardzo produktywnie i dobry wygląd (trochę strach, U!).

==============================
2 czerwca, niedziela

Odcinek z plackami ziemniaczanymi

My drogi i Miłościwie Nam Panująca spędzamy zupełnie leniwą niedzielę. Nawet z radiem. I pyszności i atrakcyjny las ponadtoż.

Znowu wstaję i sprawdzam, czy mój kręgosłup wstał ze mną. To była niby 9:30, a Tobie, mimo otwartych drzwi, zeszło do 11. Taka jajecznica! (pieczarki).
Prasówka, ja werbel i stopa, po kawie, z okazji ciepłego dnia (to chyba już piąty w tym roku, na termometrze w cieniu 23 stopnie) idziemy zobaczyć stary wał kolei, zanim położą nowy. Skrzyżowanie Potokowa, kawałeczek w górę, most nr 1 i most nr 2, kawałek  żółtym szlakiem, Migowo Dolne, Brętowo, Matemblewo, Dolina Strzyży, staaaara znana ściecha, dwie górki i do domu. Przy spacerze o wakacjach. Oraz zoo.
A ja zrobiłem placki ziemniaczane i były pyszne.
Kontynuujemy pisanie drugiego pliku tekstowego (taki przykaz). Się człowiek ponaopisuje.
A Miami nie do końca daje radę. Znowu. 3-3. Będą nerwy. Cavs powraca. LeBron sam przeciw wszystkim.

Chelsea Light Moving (2013) — słucham troszkę naokrętkę, bo nowe. Co z tego, że jest jakie jest. Należy się cieszyć, że człowiek w tym wieku nie robi wstydliwie żenujących rzeczy, a tylko się przyzwoicie powtarza.
Album o Rzymie jest przewspaniały. I chyba ma wszystko co trza, nawet język włoski.
I kości na cztery.


Brak komentarzy: