czwartek, 30 czerwca 2011

Ich dzień powszedni (1962)


czwartek, 23 czerwca

Katolicka gra miejska: zaliczasz ołtarze - zbierasz odpusty (boże ciało)

Pogoda może nie rozpieszczała nas zbytnio, ale po dłuższym zastanowieniu wybraliśmy się z A&E na kajaki (wersja delikatna, Motława). Wiało. Z ogniskowej i przesłony nic nie kumam. Grunt, że znalazłem taśmę do kasy fiskalnej - na linie do dwóch ogni będzie jak znalazł. A po południu pogoda się poprawiła = mniej wiatru. Skutecznie zaś zmarnowałem czas wieczorem (filmy na stacjonarnym się nie wyświetlają - więc jak go oddamy, to co?).
***
Ich dzień powszedni (1962). Klasa! Ależ Ścibor-Rylski wyścibolił nam scenariusz! Kto by się spodziewał tak krwistej, pełnej, dosadnej, otwartej opowieści w języku polskim. Pola Raksa owszem, Królowa Bona jeszcze bardziej (chociaż to to taki bardziej nordycki chłodny typ), a najlepiej oczywiście Barbara Krafftówna.
Koniecznie teraz muszę skoczyć na "Szatana z siódmej klasy". W końcu mamy wakacje!

piątek, 24 czerwca

Gdyby nie spodenki oraz ekstrawagancka koszula, to wolałbym o tym nie wspominać. Potworne marnotrawstwo czasu, gdyby nie "Kasztany" byłbym gotów się rozpłakać. Ale ja przynajmniej nie miałem dzisiaj imprezy urodzinowej. Szkoda tych plecaków, ale za tym musimy jeszcze pobiegać.
O tym, że impreza jest chybiona wiedzieliśmy już uprzednio, ale jesteśmy niemal zawodowcami. Jedyną zaletą domu weselnego była niezwykła akustyka miejsca. Teoretycznie "studnia" - plac, z czterech stron otoczony wysokim, pięciopiętrowym budynkiem, wewnątrz trochę roślin, kilka baldachimów i parasoli - może to wystarczyło? Przy poziomie głośności zbliżonym do tego w pokoju muzyka i słowa niosły się nieprawdopodobnie, klarownie, z naddaniem naturalnego pogłosu. Miękko i przejrzyście, brzmienie było kryształowe, co mogłem potwierdzić również z punktu siedzenia widza podczas "du bist veruckt", które Endriu wykonywał solo. Niby występ, ale bardziej próba wokalna JAK ZWAŁ TAK ZWAŁ. Jedynie przy "mocniejszych numerach ("idol", "dziewczynki") musiałem nieco podnosić głos, w pozostałych przypadkach pozostałem przy swoim niestandardowym, bezwysiłkowym, bezprzeponowym, gardłowym szepcie. Zachowajmy ku pamięci te niezwyczajne warunki akustyczne - to więcej może nam się nie przydarzyć.

sobota, 25 czerwca

Miała być studnia druga, ale ze względu na niepewne warunki pogodowe ustaliliśmy inny tryb działania. Miały być sery i wino, ale w klasycznej polskiej rzeczywistości jest to tradycyjne połączenie amatorszczyzny i braku wyobraźni. Właśnie przypomniałem sobie, ot taki zwykły cotygodniowy rynek w Sintrze. Tak, wiem, że to inne państwo, ale taki zestaw jedzeniowo-napojowy mógłby zakasować zapasy ze wszystkich dni francuskich, jakie odbyły się w ciągu całego roku w naszym pięknym kraju.

Niemniej, warto było zamienić książkę Dawkinsa (dzięki Wojt) (wygląda na to, że będzie cieszyć się powodzeniem) na "Sztukę filmową". Może teraz będę wiedział co oglądam. Chwila z nagraniami, "kasztany" i dzięki A&E jedziemy na Gdynię, która tradycyjnie wita nas specyfiką architektoniczną i bliskością morza. Taki aparat to jednak czary-mary. Odrobinkę szkoda tego wiatru, który nieco zaburzał nam przyjemność rozkoszowania się spacerem (+ dorsz/łosoś) przy dźwiękach próby orkiestry Matthew Herberta (cuda-wianki). Szybka jazda samochodem. Kondrat na żywo wygląda gorzej niż w tv. Właściwie starzeje się na podobieństwo Hopkinsa. Jan ma głos w telefonie podobny do ojca trochę. Kamila ma głos dziewczęcia. Piotr coraz bardziej przypomina dziadka. Chyba spotka go to samo, co starszego brata przyrodniego - wspomnienie sprzed paru lat. Księżycówka - około 60-procentowy destylat z wina. Będzie czym zwilżyć usta. Słońce, chmury, słońce, chmury. Czerwiec już zbliża się ku końcowi, a jak na ten pierwszy miesiąc lata nie za wiele okazji do przysmażenia się było.

Wyrównaj z obu stron
Professione: reporter (1975). Nicholson. Antonioni. Ten brzydki, tamten niezrozumiały. No super, że podmienił sobie tożsamość. Też chciałbym być tak zmęczony swoim ekscytującym życiem zawodowym. Barcelona fajnie. Można obejrzeć jeszcze nieobczyszczone znane kamloty no i wnętrze Palau Guell.

Brak komentarzy: