poniedziałek, 20 stycznia 2014

Odcinek z zamieszaniem



2 grudnia, poniedziałek

Odcinek z borowaniem

My drogi i Miłościwie Nam Panująca trochę później niż zazwyczaj, bo ja po przerwie (tym razem) (że nie po dzwonku) i po wtorku.

Miłego borowania. (pożyczył mi Wojt)
Myślałem, że się machnąłem, ale środa mi się upiekła.
Więc miałem wtorek w poniedziałek. Chłodno, ale kanał Raduni się ładnie skuł.
Rzadko wykonywane zakupy w polo. Ciemno, za ciemno w tym parku.
Potrzebuję zatem mroźnego spaceru ale za dnia.
Ostatni master szef jakoś nieatrakcyjny.

==============================
3 grudnia, wtorek

Odcinek z "Pustynią Tatarów"

My drogi i Miłościwie Nam Panująca z zamieszaniem czasoprzestrzeni.

Zgryz mi trochę nie pasuje, ale czasu czasu.
Dino Buzzati, Pustynia Tatarów (1940) — egzystencjalna, smętna, smutna, trochę ciekawa,  na pewno dołująca, chyba niezła. Chyba obejrzę film.
Wintersleep — Hello Hum (2012) mi pasuje do tego.
Odrabiam zaległości. W kolejce będą włoskie filmy, angielską komedię zostawiamy na próbę na kolejny seans filmowy.
Pocieszyłem się naszym człowiekiem w hd, trochę papierkowej roboty teraz będzie, może chwilowo nie oddam czegoś do druku, dzisiaj wyjątkowo próba.

==============================
4 grudnia, środa

Odcinek z home alone

My drogi i Miłościwie Nam Panująca z bardzo nietypową środą.

Coraz mniej możliwości do wpisywania czasu pracy. A tyle się człowiek nastarał przez lata! Liczyłem oryginalne i poglądowe. To przynajmniej spoko.
Zatelefonowałem jak trza, jesteśmy umówione na sobotę (choć z komplikacjami czasowymi może być różnie). Pan z tupecikiem na zakończenie.
Wracam, relaks. Wybywasz, relaks. Trochę pobiegałem sobie do kuchni po snaki. Wracasz, relaks. Odcineczek do łóżeczka.
Podobno ma nadejść huragan.



piątek, 17 stycznia 2014

JZTZ — 24 listopada 2013, Blues Club



Początkowo atmosfera wydawała mi się mało przekonująca, ale w tym spokojnym występie analogowe wizualki i elektryczne zapalniczki (tak, te) były widowiskowe albo dały radę, myśmy również, co dokumentuje nagranie video nawet. I publiczność dopisała, zaskakujące, że tyle dobrego z niczego. Zatem odświeżenie materiału live plus Grzegorz na banjo to wszystko duży plus.




czwartek, 16 stycznia 2014

Odcinek z 20-miesięcznicą



30 listopada, sobota

Odcinek z Anti-American Eagle

My drogi i Miłościwie Nam Panująca spędzamy wieczór wyjściowo.

NBA.2013.10.31.Warriors@Clippers — trzecia kwarta po kilku z rzędu (3) stratach Warriors zakończonych dunkami Blake'a wyglądała na mały blow-out i do jej końca nie działo się wiele. Do zobaczenia przy czwartej jutro.
Będę się jeno relaksował.
Our Man Flint (1966) jest tak absolutnie genialny na ową chwilę, że wciąż jestem obezwładniony muzyką i obrazem. Do powtórki (choć jeszcze nie skończyłem).
Późne wstanie (przed 10 i po 11), kanapkowo, zajęcia drobne (?), obiad dwuDANIO(1)wy (!) nam się trafił.
Rower, wieszak, wiertarka, wro.
Jabłko z kruszonką, wSIECI, Popiełuszko i różowy sweterek.
Cydr z kija, karciana gra "podróżnicza", statki, porter, pigwówka.
Kebab, dyni pestki, odcinki, spać.


1 grudnia, niedziela

Odcinek z bajaderą

My drogi i Miłościwie Nam Panująca nadrabiamy seriale.

Michelangelo Antonioni — L'Eclisse (1962) poszło. Ostatnie 15 minut było bardzo męczące. Antonioni szermował obrazami i nie wahał się użyć długich ujęć. Monika Vitti irytująca, Alain Delon śliczniuni. Oczywiście z racji długowolnego metrażu najciekawsze były sceny na giełdzie. No i te czarno-białe lata 60., kiedy wszyscy chodzili w gajerach. Nie obędzie się bez konieczności przeczytania o czym to było, aczkolwiek na podstawowym poziomie psychologicznym było to do zrozumienia. Czy bez tego filmu byłbym uboższy duchowo? Pff.
Na pewno bym stracił nie widząc naszego człowieka Flinta, który w pewnym momencie przerodził się w zły film w stylu s-f. "Widowiskowe" zakończenie, ale nie pozbawione akcentów kpiny — jestem zachwycony. Kiedy oglądamy Wojt?
Jeszcze nie robiłem dzisiaj prasówki, ale do wieczora daleko. Wyjątkowo zrobimy nawet wyjście warzywne. I BAJADERA!
Zlewałem i wylałem
więc trzeba było zamieść i zmyć płynem całą podłogę więc od razu czyściej w mieszkaniu. Wypalam, takie hobby.
Ponieważ mamy zaległości, to odszukałem 3 x 2 z czego big bang nadal się broni, a bohaterowie z gazety historycznej (master of sex) nie zachwycają — można odnieść wrażenie, że autor artykułu bazował wyłącznie na tym amerykańskim serialu. Widziałem fragment jak Denver dochodzą Toronto i wieczór z pop-cornem czas zacząć.

NBA-owe podsumowanie listopada (tak wygląda "mistrzowska" ekipa Nets/tak wszystkich zaskoczyli Portland/tak AI wygrywa mecz dla Warriors):

 
 



środa, 15 stycznia 2014

Odcinek zero-jedynkowy



27 listopada, środa

Odcinek z krótką notką

My drogi i Miłościwie Nam Panująca nie wiemy, gdzie byliśmy.

Wydrukowali. I mamy dzisiaj pierwszy lud na chodnikach i zero stopni. Idzie zima?

==============================
28 listopada, czwartek

Odcinek z tragedią

My drogi i Miłościwie Nam Panująca zmagamy się z codziennością.

No to się rypnąłem na grubą kasę. Co zrobić — taka praca. Szkoda tylko, że te panie będą przekładać składki 11 tys. razy. Czego mi więcej potrzeba do utrzymania flow pracy? Jeszcze więcej publikacji i jeszcze mniej czasu.
Tymczasem trwa nierówna walka z ufokiem. Dramatyczny finał telefoniczny wieczorem o 21.
No to kończymy. I tak mam koszmary od tygodnia i źle sypiam.

==============================
29 listopada, piątek

Odcinek z utratą poczucia humoru i penisa

My drogi i Miłościwie Nam Panująca zmagamy się z codziennością bardziej.

Jak by nie podliczać, to 3 duże do druku w tym tygodniu.

W wyniku tekstów o złym podawaniu gra w kosza przestała mi sprawiać przyjemność, więc skupiłem się na obronie i piciu wody w chwilach wolnych. Wynik meczu nieistotny (nie dla niektórych), kilka fajnych obron na wysokości miałem i akrobatycznych rzutów — sie ogląda to sie ma ten DRG.
La Migliore Offerta (2013) — czyli film rodzicielski. Już w 3/4 te nieprawdopodobieństwo było coraz mniej znośne (mimo nazwisk, które znam z WŁOSKIEJ KSIĘGI), ale na szczęście koncept uratował wszystko i mam bardzo dobre mniemanie o tymże.


ps. 1010


wtorek, 14 stycznia 2014

Odcinek z odpoczywaniem po pochlaju



24 listopada, niedziela

My drogi i Miłościwie Nam Panująca świetnieśmy się wczoraj bawili w wyborowym towarzystwie.

Ja mam niedużego kaca i jeszcze jestem obżarty, Wizards wygrali (Gortat wreszcie dobrze), a Derrick Rose zerwał łąkotkę. I to już chyba koniec dlań.

A było bardzo dobrze wczoraj wieczorem z grami.
"Coś do jedzenia" — "kuskus"!

==============================
25 listopada, poniedziałek

Odcinek z Inferno

My drogi i Miłościwie Nam Panująca zaczynamy czytać, bo dostalismy pożyczone znienacka.

Szał z gazetką trwa, ale wracam na noc do domu.
Piloty x 3, bo czwartego już mi się nie chciało, zresztą, ileż można, około po 21 trzeba mieć wolne, zwłaszcza, że wcześnie sypiam. I się nie wysypiam. Stres pewnie.

==============================
26 listopada, wtorek

Odcinek z wielką śnieżną nawałnicą

My drogi i Miłościwie Nam Panująca tytularnie, bo mnie nie było.

Gazetka oddana do druku, kolejny rekord.
Ponadto trzeba trochę nowych szkolić i z tej zajętości wybrałem się przez niemal zimowy park.
A racja, rano spóźnienie 15, bo w wyniku zmasowanych opadów śniegodeszczu bus jechał 30 min. A Hanks/Langdon pędzi jak szalony od budynku do innej sztuki.
Wcześnie na Stogach, i zdążyłem obejrzeć Thorgala 1. To jest niewyleczalne.
W domu mnie ścięło, więc nie było ze mnie pożytku. Jeszcze wcześniej spać, a i tak wstałem zmęczony.



poniedziałek, 13 stycznia 2014

Odcinek z brakami



20 listopada, środa

Odcinek z próbą

My drogi i Miłościwie Nam Panująca inaczej, a ja zajęcia.

Środa nie była środowa, bo z braku zajęć nr 1 udałem się na zajęcia nr 2. Dawno nie widziałem Endriusa, polepszył mu się status mieszkalny i techniczny. Z umiejętnościami włącznie.
1. JZTZ wciąż umiemy nieźle i trochę na pamięć - występ/próba w niedzielę będzie ok
2. warto zrobić występ JZTZ w domu z okazji np. urodzin (szkoda, że z sylwestrem się nie uda)
3. JZTZ 2 brzmi jeszcze lepiej i lepiej
4. nagraliśmy te 4 wokale do WOW i mieliśmy sporo zabawy
5. Where is Jerry ma wiadomo jaki defekt (amatorsko nagrana perkusja), ale da radę
6. będziemy nagrywać następne dwie perkusje (Paweł, Johny, przez Endriusa na 8 mikrofonów) — widzę że jest efekt (przypomina nasze pierwsze wspólne nagranie perkusji na żywo w pałacu młodzieży — chyba nic nie zastąpi dużej sali z porządnie wybrzmiewającą stopą zewsząd)
7. estrada i studio — dawna miłość, postarzała się, ale wciąż kusi obrazkami
8. wróciłem i ułożyłem 3 numery Umpy 2 z pre-demo
fuzzowanie, elektrycznie słabiej niż akustycznie, ale piloty będą ok
9. zeszło do bardzo późnego wieczora, na zmęczeniu
10. acha, kiełbaski/kabanoski, bułki i piwo były

==============================
22 listopada, piątek

Odcinek z ciężkim piątkiem

My drogi i Miłościwie Nam Panująca oglądamy zaskakujący film na życzenie.

Chet Baker
Baker's Holiday (1965) mnie rozkołysało, bo skoro już muszę robić, to chociaż przyjemniej.
Nie ten człowiek (2010) reżyseria: Paweł Wendorff. To nie wyglądało, co rzekłem na samym początku. Polskie "kino".

==============================
23 listopada, sobota

My drogi i Miłościwie Nam Panująca wybieramy się na imprezę domową przez las.

Our Man Flint (1966).
Jako że w zeszłym tygodniu nie odkrywałem uroków fragmentów nowych filmów, po prostu w trymiga, w kilka sekund zauroczyłem się zestawem kolorowych bzdur i gadżetów, jakie oferuje nam Coburn i koledzy. Nie dość, że nowe, to przezabawne.
Jerry Goldsmith
The In Like Flint & Our Man Flint (1966) napocząłem już wczoraj, więc dzisiaj jest jeszcze bardziej jak znalazł.