czwartek, 12 czerwca 2008

dziś jest ten dzień

Będzie się działo!
Macieya się postarał z reklamą! Bravo!
nawet gulczas coś skrobnął

środa, 11 czerwca 2008

ty farbowany grecki szwabie!

dobrze ci tak, heh — taki antyfutbol powinien być niedozwolony
przy okazji zawsze ujawniają się wcale nie głęboko skrywane nacjonalistyczne prytmitywne emocje — no, ale było panie Rehagel nie nastawać na Polskę przed swoim meczem!

wczorajsze mecze dały mi dwa pozytywne impulsy:

1. nawet Hidding z piasku bicza nie ukręci — w pierwszej połowie Rosjanie zagrali lepiej niż Polacy, ale trafili na znakomicie dysponowanych Hiszpanów (jak my na Niemców) i polegli, i to w stosunku wyższym, i po 3 bramce już im się nie chciało

2. morderstwo na futbolu zostało ukarane przez Szwedów — już myślałem, że ci Grecy rzeczywiście coś tam grają, skoro "są mocniejsi" niż 4 lata temu — a tu żenada z podawaniem sobie piłki przez obrońców — wstyd!

boston-lakers już tylko 1-2

wtorek, 10 czerwca 2008

gwoli formalności

piątkowy hiszpan bez szaleństw, w sobotę pojechałem z przewodnikiem po euro 2008, potem miałem chwilę czasu na sprawdzenie basów, które nagraliśmy z Wojtem — po początkowym kwasie związanym z tym, że jednak defil nie stroi maksymalnie, powolutku wycinam zdatne fragmenty i w całości ładnie wklejają się w stopę i rytm
potem już właściwie oczekiwałem na mecze, co prawda D. mieli przywiźć Karolinkę o 16 i mieliśmy iść na kosza, ale tradycyjnie dali ciała i przyjechali o 18, więc na kosza już nie poszedłem
mecz Czechy-Szwajcaria zaskoczył mnie tym, że Czesi zupełnie zmienili styl gry, już nie ma dawnych Czechów, co nie znaczy, że nie są mocni (w kwesti następnych eliminacji); z turnieju przez kontuzję odpadł Frei (jedyny znany Szwajcar), zaś jedyną bramkę dla Czechów strzelił napastnik, który zmienił Kollera i grał dopiero 3 mecz w reprezentacji!

wieczorem meczyk lepszy, Portugalia rozmasowała Turcję na cacy, byłem pod wrażeniem ich gry, osobiście uważam, że są świetnie poustawiani, a potencjał mają olbrzymi

w niedzielę chcieliśmy jechać na plażę, ale w konsekwencji pochodziliśmy po parku, było przyjemnie, było upalnie, mamy lato

potemśmy zagrali sobie w tego kosza na pobliskim boisku, aż ta "nowa" gumowana nawierzchnia się nagrzewała i paliła w stopy, było okej, zaraz obiadzik, krotochwila i znowu mecze
Chorwacja-Austria to dwa różne oblicza — aż się bałem, że niełatwo będzie uciec od miana "najgorszej ekipy mistrzostw" wobec dobrej gry Austriaków; w tym względzie mecz Polska-Niemcy był emocjonujący, a ciała daliśmy tylko troszkę — Jerzy był wyraźnie rozczarowany grą i wynikiem

w poniedziałek był najnudniejszy mecz mistrzostw (Francja-Rumunia 0-0), a potem najlepszy (Holandia-Włochy 3-0), tego ostatniego nie oglądałem, gdyż trenowaliśmy przed czwartkiem, natomiast polsat jakoś strasznie kiepścił obraz — mam nadzieję, że dziś będzie ok

poniedziałek, 9 czerwca 2008

w Larissie nowo narodzony

warto zwrócić na akcent podobny do Odessy: "lari-ssie"

nie ma się co oszukiwać, sam obstawiałem 0-4 (i prawie tyle by było, widząc to, co wyprawia polska linia obrony i liczenie na spalonego)
to jest drużyna, która jest lepsza tylko od Austrii

najlepszym naszym zawodnikiem był Lewandowski — to ja przepraszam (powiedział wódz i odszedł) (i czy on musi tak dużo i tak niecelnie strzelać?)
mamy 11 wyrobników i jeżeli wszyscy nie zepną się naraz i nie wzniosą na wyżyny nie można marzyć o korzystnych wynikach

pierwsza połowa — oczywiście wszyscy wychodzą z obsranymi gaciami — no tak niestety nie da się grać; druga połowa lepiej

jeżeli mamy jakieś 3 elementy, które mogą zabłysnąć, to właśnie one zawiodły najbardziej: Żurawski, Krzynówek i Smolarek

nie ma co winić Golańskiego czy Wasilewskiego, im mógł się zdarzyć błąd i się zdarzył


ogólnie widzę w tym jedną korzyść: nie było obciachu

no i Kubica wygrał piewrszy wyścig w karierze i to na torze w Montrealu, gdzie w zeszłym roku uszedł z życiem z wypadku; i od razu 1 miejsce w klasyfikacji generalnej


no i Boston prowadzą 2-0

no i w ogóle mistrzostwa mamy!

piątek, 6 czerwca 2008

Ha!

piękny sen miałem: byłem na wycieczce rowerowej z trzema dziewczętami, w trasie na noc wynajmowaliśmy zawsze dwa pokoje dwuosobowe, podczas każdego noclegu zmienialiśmy się PARAMI, żeby byo sprawiedliwie; i to nie był mój pomysł!



a tymczasem Boston wygrali pierwszy mecz finału



środa, 4 czerwca 2008

weekend "na sportowo"

w piątek zaczęli siatkarze i piłkarze ręczni, tych ostatnich nawet oglądałem, rewelacji nie było, jedynie remis ze Szwecją; na szczęście w sobotę się poprawili i położyli Islandczyków
w sobotę przedpołudniem myszkowanie po księgarniach, trafiły się filmy Kieślowskiego, po południu do Wrzeszcza i jechaliśmy w Wojtkiem basyz pieców mocno siało, więc przeszliśmy na linię, posłużyła nam Yamaha Jurka no i
elektro-akustyczny Defil — brzmienie bardzo retro, strojenie nie za bardzo, ale od czego jest auto-tune
w niedzielę spokojnie, w domciu, mecz w pełnym słońcu Polska-Dania 1-1 (poziom optymizmu wzrasta, ale wciąż nie rokuje dobrze przed meczem z Niemcami), potem w miarę emocjonujący pojedynek siatkarzy Polska-Portugalia (jadą do Pekinu) i słaby mecz Polska-Argentyna w ręczną (też jadą na IO)


"Let it Bleed" Stonesów bardzo bardzo na plus — na razie jazgoty Beefhearta mnie nie biorą

zaskakująco Boston się pospieszyło i walnęło Detroit już w szóstym meczu — szykuje się finał marzeń pod względem marketingowym

w poniedziałek nagła próba (środa zajęta), graliśmy od 20 do 22 z minutami, ciągle do przodu, nowe numery powoli przestają mieć przed nami tajemnice, niezły zestaw już możemy zagrać razem

we wtorek byłem u Karoliny i nauczyłem Jasia grać "Czerwony jak cegła" i "Nie płacz Ewka" — wbrew pozorom, musiałem trochę poćwiczyć te numery, nie ma hop siup; ale są wdzięczne i można je grać razem z płytą (są zestrojone w sposób tradycyjny) — co na pewno pomoże w nauce

poniedziałek, 2 czerwca 2008

warto żyć bezpiecznie!

słucham wczesnych demówek Pink Floyd — straszny łomot; a mówią, że to my gramy głośno i niezrozumiale :P
Ostatnie recenzje "Odessie" spotykają się z dobrym odzewem "moich korespondentów" — podejrzewam, ża mają już dość: "znowu jakiś skan recenzji!".
***
w środę mieliśmy udaną próbę z nicolasem, ćwiczyliśmy w nowym zestawie "tromby", "camerę obscurę" i "jedną minutę" — taka "camera obscura" jakby ją nagrać naprawdę jak Bulit to Spill i wziąć dobrego wokalistę, to mogłby ładna piosenka być
***
na razie w konkurencji na najlepszy hit naszych towarzyszy wygrywa "warto żyć bezpiecznie" jaką Endriu nagrał z gościem od wesel — niestety całe prawa do muzyki sprzedali, więc musza takiego hita wyprodukować na nowo
***
we czwartek dogoniłem hiszpański, potem bujnąłem się do Piotra po basa elektro-akustycznego (wygląda zjawiskowo, dawno go nie widziałem), a wieczorem oglądaliśmy filmy, które musieliśmy oddać:
"ślepy tor" oraz "Monster", ten pierwszy już kiedyś widziałem w tv, całkiem przyzwoity dramat kryminalny, dobrze rozpisane role, nie wiedziałem, że Mark Walberg ma takie muliszcze

z kolei "Monster" jest potworny — co zapewne było zamierzeniem twórców; jak niegdyś prtestowałem przeciwko rozbieraniu postaw ludzkich na podstawie filmu (wiadomo, przecież to scenariusz), to w tym wypadku tkanka filmu jest zupełnie nieistotna wobec drapieżności treści w nim zawartej — choć w usta głównej bohaterki włożono jednak zbyt dużo "społecznych" komunałów, które nie pasują do jej "poziomu umysłowości"

***

być może z tego powodu miałem katastroficzny sen, w którym ludzkość padała ofiarą jakiegoś wirusa (z kosmosu rzecz jasna), zarażonych izolowano i już więcej ich nie widziano, łej