Przypomnienie sobie o tym nagraniu było dla mnie pewnym objawieniem. Odległość czasowa już słuszna. Poziom realizacji oryginalny. Aczkolwiek muszę przyznać, że nagrywanie "live" na konsolecie ma swój urok (konsoleta dysponuje własnym brzmieniem — co słychać na początku nagrania, na sali prób nigdy nie słyszeliśmy tak perkusji). Ziew Kamili (wokalistki) dość znacząco odzwierciedla jej stosunek do prób. Pozostałe nagrania są bez niej, bo pewnie musiała już pójść. Reszta jest świdrowaniem. Z drugiej strony kasety trafiłem na perełkę, ale o tym w następnym odcinku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz