



Wackness (2008) — niby trochę nudny, niby bezsensowny, ale jednak rola Bena Kingsleya bardzo bardzo, co prawda temat bardziej dla nastolatków, ale skoro nigdy nie paliliśmy trawy to temat też jest dla nas nowy. Sądzę, że nie taki najgorszy, na pewno inny.

Ojala!, ojala! — trochę zawijanki w robocie i już za chwilę lecimy. Szkoda zostawiać te zimę, ale tam będzie fajnie. Tym razem bez pesymistycznych wtrętów. Wczoraj, jak wracałem po 18 (musiałem odrobić), zima się rozszalała, padający śnieg, zawierucha, czułem się jak wędrowiec po nieskażonych terenach. Na wesoło wskoczyłem w kapitalną zaspę. Chwila luzu i jest git.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz