poniedziałek, 2 lipca 2012

dooobry weekend



My z bożej łaski i Jaśnie Nam Panująca nie byliśmy w piątek (29 czerwca) na flądrze, bo, bo skoro kręcą film, to czemu ja w nim nie gram? No i mieliśmy o wiele Ważniejsze Sprawy.
A ponadto pokrótce:
— The Sound Of Music (1965), bo bardziej lubimy piosenki, które już raz słyszeliśmy
— upał
— i żadnej zdrapki nam nie dali dobrej
— Yans oraz Kajko & Kokosz
— Les Aventures de Tintin oraz Eco — dobra kombinacja
— plażowa sukienka
— ulewa
— i wszystko mi się powoli miesza (a może nie powoli)
— se chorujemy
— hello Gdynia
— błyskawica
— prawdziwy Gospodarz
— zbyt duża wietnamszczyzna
— Sofa
— cydr, ba, nawet CYDR!
— burza
— sadzone
— i pod prąd też można jeździć
— An American in Paris (1951), któremu to związku nie kibicujemy
— przyjęcie (i szefowanie)
— Mission: Impossible — Ghost Protocol (2011), gdzie jeszcze nie wiemy (serio?), czy  Ethan Hunt uratuje świat => a mnie burza popsuła budzik — nie zapominajmy
— eee tam Hiszpanie, Smoleńsk!


Brak komentarzy: