wtorek, 16 września 2014

Odcinek z majsterkowaniem


Francesco Guardi, Piazza San Marco
26 lipca, sobota

My drogi i Miłościwie Nam Panująca mieliśmy jechać, ale złożyliśmy.

Ktoś tu wstał rano i nawet dwa razy był na zakupach.
***
Bo padał deszcz. Już nawet udało się dogadać skomplikowaność założeń z jeziorem, ale siąp i siąp. No to przerażony tą 37-punktową instrukcją zabrałem się i zaskakująco szybko mi poszło. Stoi. Szafka gra. Się czymie.
***
Mięso spod skiśniętych gołąbków, spacer plażowy dla stóp (Jelitkowo-Brzeźno), kręciołek/włoski i wracamy do domu. Wróciło lato. I to chyba już był wieczór.

Canaletto, Caprichio con chiesa gotica
27 lipca, niedziela

Odcinek z kąpielą

My drogi i Miłościwie Nam Panująca wakacjonujemy się.

Kiedy już skończyłem odsłuchiwanie niemal wszystkich płyt, plaża, książka, plaża. Wybornie, bo woda wyjątkowo ciepła (jak za dawnych czasów...), dokańczam, 2 x stunningowany hot-dog (dla mnie jak obiad) i stosunkowo wcześnie w domu, robisz mielone. Pysznie.
Wieczorem też się szarpnąłem na jednego.
Gramatyka staro-cerkiewno-słowiańska jednak pójdzie do kosza, znaczy się na Stogi, ja zabawiam się w przeglądanie gazet, niedługo będzie tak luźno, że ho ho. No i przynajmniej przeczytam połowę.
Ach, no i przygoda z ape, potem flac, potem odcinek, hałas i wyszło inaczej, ale wyszło. Przetarcie głowicy poskutkowało. Mamy w domu dużo kurzu. Wstawiłaś buty = szafa działa.



piątek, 12 września 2014

Odcinek z letnią górką



25 lipca, piątek

My drogi i Miłościwie Nam Panująca już tylko z chrabąszczem przed snem.

Spacerniak = git. Chyba upalniej niż zazwyczaj. Spociłem się, również na myśl, że zapomniałem o bankomacie. Nie będzie oglądania, będzie dymanie.
***
Mam wrażenie, że śniadania mam za małe, drugie śniadania (których nie mam) są w ogóle za małe, obiady malusie (cóż to są dwa gołąbeczki) i w tym tygodniu wciąż chodzę głodny.
***
A te mp3 to mi jednak przepadły = nie zlokalizowałem ich = płyta, którą mam, okazała się nie być tą, o której myślałem. To nie chodzi o to, że to jest nieistotne, bo jest. Ale będzie mnie męczyło: wykasowałem/nie wykasowałem? itd.
***
Mam do sprawdzenia:
Gerhard Narholz — Das Madchen Von Hongkong (Girl From Hong Kong) LP $44.99
Jerry Goldsmith — Our Man Flint LP $34.99 — bez sprawdzania, zaporowo
Carlo Rustichelli/Bruno Nicolai — Satyricon LP $34.99 — chyba zbyt niepoważne, nawet jak dla mnie
Armando Trovajoli — Seven Golden Men LP $29.99
Piero Umiliani — 5 Bambole Per La Luna D'Agosto (180 gram pressing) LP $29.99
Gerhard Heinz — Geissel Des Fleisches LP $29.99
Piero Umiliani — Smog – Musiche Dalla Colonna Sonora Originale (180 gram vinyl plus bonus CD) LP $26.99
John Barry/Matt Monro — Quiller Memorandum LP $19.99 — nie za tę cenę
= na szczęście żadna nie stanowi gwałtownego przedmiotu pożądania

Do zastanowienia się:
Carlo Rustichelli — Bebo's Girl LP $9.99
John Barry — Whisperers LP $9.99
Henry Mancini — Arabesque LP $4.99
Monty Python — Album Of The Soundtrack Of The Trailer Of The Film Of Monty Python & The Holy Grail LP $4.99
Peter Nero — Sunday In New York LP $2.99
ale wszystko to mało ekscytujące dzisiaj w piątek. Lato lato!
***
David Shire — Hindenburg LP $3.99 — przy całym szacunku dla nazwiska i ceny (wiemy, co się wyprawia w Belgii!), jednak nie warto posiadać.
***
Zatem szybki przejazd tu i tam.
Potem już tylko górka, relaks, wypoczyn, zajawka i czechosłowackie piwo. Zeszło nam od 17 do 22. I to migusiem. Jerzy jak zawsze przygotowany na tip-top.

Bernard, niepasteryzowane, 4,7% — jasne, wystarczająco chmielowe, słaba piana, mało bąbelków, jako pierwsze świetnie gasi pragnienie

Krusovice imperial, 5% — jaśniejsze, wodniste, mniej chmielowe, piana chudziutka, bielutka, jak piana z jajka

Cerna Hora, Pater, 4,4% — chmielowe, suszony chmiel w proszku, "smak laktozy", wodniste! (z podkreśleniem), piana zniknęła błyskawicznie, najgorsze z tych trzech, "jedzie zacapem"

Złoty Bażant, lager, 5%, chmiel 12% — piana niewysoka, intensywny chmiel, sprawia wrażenie smacznego

Staropramen, niefiltrowane, 1% — pomarańczowy kolor, ekstrakt z jabłka i kolendry, solidna piana, smak z letka owocowy, rześkie — nr 1

Zlaty Bażant, ciemne, 3,8%, chmiel 10%, piękna gęsta piana, czarne, kawowe, pyszne

Krusovice ciemne, 3,8% — ciemne jak kawa, duża piana, mniej intensywny smak, dużo mniej słodsze, wodniste wobec poprzedniego (to przez tę słodycz)

Jak już zeszliśmy z gór, przegadawszy większość, jeszcze pan somersby, jeszcze filmy z zakończeniami i jeszcze chrabąszcz majowy w lipcu. Miłe zwierzę. Rozstaliśmy się pogodnie i równie pogodnie wybrałem się w długą drogę do domu. Było bardzo spokojnie, bardzo porządnie i bardzo miło, co dobrze wspominam.
***
Następnie postanowiłem spełnić letnie plany i obejrzałem jakże letnie występy z wyścigiem włącznie. Najbardziej letni z odcinków, frywolny, w sam raz na nastrój. Bombowo!



czwartek, 11 września 2014

Odcinek z gościną w wieściami



24 lipca, czwartek

My drogi i Miłościwie Nam Panująca spędzamy czas na różnych okolicznościach, ale nie potrafiłem wczuć się w nastrój.

Bardzo wcześnie i spacerniak. Zapamiętale korzystam z każdego dnia lata, nawet bardziej niż to było na wczasach, przy porannych wyjściach do Dia.
***
Jadę na wro, pakujemy wiertarki i kafelki, przejazd pod hasłem "wolałabym", ciasto, kawa i "przygoda" z jazdą busem do końca. Kino w centrum handlowym, zawsze miło pomarzyć. To właściwie też takie wakacyjne wspomnienie.
***
Słonecznie, przyjemnie, okrzyki radości, płyty i książki, placki i ciasto — pełen wypas, miła atmosfera i fantastyczne przyjęcie: dziękujemy bardzo. Wieści z Belgii, Stanów, 5 kotów, aż nie wiem, kiedy ten czas zleciał.
Zapomniałem się i hortensje jednak sobie poszły.
Pół Ki-Kon przed snem.



środa, 10 września 2014

Odcinek specjalny: Lalo Schifrin — The Cincinnati Kid (1965)


 

ps. zajeżdża czasem frywolnym country, ale jest charakterystyczne. Z tych Lalo jakich lubię. I te okładki!
ps.2. dzisiaj już śniadanie nawet było normalnie




wtorek, 9 września 2014

Odcinek specjalny: John Barry — The Lion in Winter (1968)


 
 

ps. jakby zapowiedź powrotu z tyrki do tzw. życia — porażający Barry w klasycyzującym klasyku = ciary i dreszcze


czwartek, 4 września 2014

Odcinek z próbowaniem



23 lipca, środa

My drogi i Miłościwie Nam Panująca rozpakowujemy kolejną szybką paczkę.

Ja zdążyłem, ale bus się opóźnił = nie było spacerniaka. Książka o 22-letniej młodzieży idzie.
***
Takie cuda kina dzisiaj odkryłem:
http://nzpetesmatteshot.blogspot.com/2014_03_01_archive.html
***
Słucham ost i widzę sceny filmowe. Bez oglądania. Nawet te sieczkowate dają radę, stymulująco. Co nie znaczy, że nie obejrzę po raz n-ty.
***
Widziałem początek i strasznie mi się podobało — nie mogę się doczekać dalszej części filmu. Dialogi pięknie się barwią.
***
Szybko w naturę na pętelkę, wieje silny wiatr. Dzięki Endriu za mastera z szybkim dostarczeniem. Nic właściwie nie robiliśmy, ale wbrew ostatnim miesiącom miałem wrażenie, że to taka cotygodniowa impreza z muzyką w tle. Tyle zamarudziliśmy bezproduktywnie, że objawieniem był fragment, który wymyśliliśmy na wyjściu. Pontiak się kłania.
Dźwigam basa do domu.
Płyty są cacy, słuchanie później. Szykujemy się na jutrzejsze uroczystości.
Spitsbergen!


 
 
 



piątek, 29 sierpnia 2014

Odcinek ze spokojnym wtorkiem



21 lipca, poniedziałek

Odcinek z nagrywaniem

My drogi i Miłościwie Nam Panująca, a właściwie Ty załatwiasz, załatwiasz i załatwiasz.

Spacerniak, by zażyć.
Jeffrey Eugenides, Intryga małżeńska (2003) — za stary jestem na takie książki, ale po 50 stronach dam się wciągnąć do przeczytania.
***
sandał — czek
koperta — czek
poczta — czek
płyta — czek
śledzie — czek
mięso — czek
obiad — czek
sałatka — czek
i jeszcze inne czeki
***
Ledwom się na czas wyrwał z tej pracy.
Zabawne to było: jaka okładka "Betty" jest każdy widzi.
A muzykaaaaa, jezu, co ty kupiłeś!
***
Do tego ładnie wykonana VII Blitzen Trapper. Bardzo fajnie, bardzo fajnie. Jak na nasze warunki bardzo dobra cena za nową płytę (2013).
***
Zjadł, spakował się i poszedł był. W tamtym miejscu jeszcze świeci słońce o tej porze — czek.
Tym razem myśmy mieli wolne i pili piwo, a Juliusz grał na bosaka. Nie wiem gdzie to wszystko pomieszczę. W tzw. miksie.
Więc na razie poszliśmy na schody.
Nie sprzedawaj "1000 Hurts"!
***
ustawianie papierowym mebli — czek
spać — czek


22 lipca, wtorek

My drogi i Miłościwie Nam Panująca doświadczamy lata oraz losu (2 x L)

Tyle się z rana pakowałem, że późniejszy bus.
Ponieważ "Zielona Polska" wcale nie jest taka zła, mimo pierwszych zastraszających stron tego ekoprzewodnika, to załapałem chęć na te szlaki  szlaczki, brzegi rzeczki, rzadkie rośliny i rezerwaty. Tak bardziej palcem po mapie, ale pomarzyć można.
***
Skoro mamy wtorek to:
Type O Negative — October Rust (1996) — bałem się tego bardziej niż było trzeba. Nieszkodliwe. Strasznie zabawne foto zespołu.
uwaga:
Brat 2 — rosyjski film akcji z 2000 roku w reżyserii Aleksieja Bałabanowa, bezpośrednia kontynuacja filmu Brat z 1997. "Tymczasem do Moskwy przyjeżdża Wiktor, brat Daniły, który został milicjantem po powrocie do domu, jednak przez kiepską pracę zaczął pić alkohol i przestał wspierać swą matkę".
Kasetę (nie taką najgorszą) otrzymałem niegdyś w prezencie od..., no właśnie, imienia już nie pomnę, ale było to podczas gdańskiej wizyty, będącej pokłosiem usa-camp. Zdjęcia nawet ostatnio znalazłem. Krótkie wspominki polsko-łotewskie.
***
No i zapodałaś mi lepsze napisy, a ja zacząłem się świetnie bawić. Bardzo mi się podoba początek. Motyl też był, ale trudności z identyfikacją pozostają. Tym razem bez specjalnych emocji, te poszły w zieloną Polskę.
Ponieważ lato, to gorąco i bez foto.
Skoro już miałem się polenić, to popłynąłem w zaciemnieniu i żywiołaki wodne strasznie mocno mnie strzaskały.
MVP zapowiada kłopoty finansowe. Drodzy Państwo, co ja mogę. Nie pierwsze i nie ostatnie upadłe pismo (Razem, Zarzewie, Non-Stop, Magic Basketball, czy nieodżałowany Świat Młodych). Podobno (nie wiem, zgaduję), te pieniądze gdzieś tam są.
Przeszmuglowałem płyty, byłem w miarę wcześnie z gołąbkami. Kawa i Blitzen Trapper. Będzie kolejny pogrzeb w tym roku. Czasy, czasy i śmierć pięknych sosen za 99 zeta.
Przyjechało 25 paczek więc będą i puzzle i klocki.