środa, 27 września 2017

A Man Could Get Killed (1966)



komedia, niby działa się w Lizbonie, ale nie było tego widać
Melina Mercouri była charakterystyczną postacią, James Garner w roli głównej (nie znam), fabuła zabawna (komedia złodziejska bardziej), muzyka chwilami dobra, słaba jakość filmu, nic nadzwyczajnego prócz ciągłych zmian grup pościgowych



Danger Route (1967)



Richard Johnson na poważnie, jak i cały film, trochę słabo rozumiem angielski, ale  Richard oczywiście robi wrażenie, gra również Harry Andrews, muzyka kapitalnie dopasowana, oglądam z emocjami
skojarzenia z rolą Richarda Burtona, tym razem oszukany agent kończy w miarę szczęśliwie, fajne takie kino w "starym stylu"




Corrupt Ones / Die Hölle von Macao (1967)



przygodówka ze skarbem! nienajmłodszy już Robert Stack, bez wyrazu, ale ładnie Elke Sommer, zawsze piękna Nancy Kwan
Robert Stack grał prawdziwego twardziela, sceny akcji (a nawet tortur!) standardowe, obyło się bez pościgów samochodowych (ale motorówki były), egzotyczna lokalizacja, fabułka, szczęśliwe zakończenie, w miarę ciekawa rola detektywa/policjanta (acz nie tak inteligentna jak "Code 7 Victim 5") = rozrywka



Code 7 Victim 5 (1964)



Lex Barker, czyli Old Shatterhand jako prywatny detektyw, bardziej kryminał niż szpiegowski, występujące dziunie mało atrakcyjne, akcja i fabuła zasadniczo nie są złe, dobrze zrealizowany film z dramatycznym zakończeniem + happy end, kilka śmiesznostek



Il Cobra (1967)



ponownie współpraca (jak wyżej) kinematografii włoskiej i hiszpańskiej, tym razem głównym tematem walka z opiumową mafią
scena zaangażowania głównego bohatera, wyglądającego już na filmowe lata 70. bardzo w stylu takich kryminałów
aktor jest brzydki, i tak słaby, że ciężko znieść charakterystykę jego postaci, sceny akcji słabiutkie, ale przynajmniej szybko mi idzie oglądanie, jedna kobitka w kiecce



Agent Special G / Due mafiosi contro Goldginger (1965)



z tymi dwoma włoskimi przygłupami, muza Piero
specjalnie to nie było się tam z czego śmiać, zwracało uwagę wiele ewidentnych nawiązań do "Goldfingera"
zabrakło atrakcyjnych kobiet, fabuła dość standardowa, tę parę czasem ciężko znieść
był Madryt w migawce
Fernando Rey w niepasującej dla siebie komediowej roli



Five Golden Dragons (1967)



Margaret Lee, biust i nawet jej piosenki, Christopher Lee tylko jako statystyczny żart, podobnie jak tytułowe smoki, ale intryga komediowa (komedia pomyłek), nieco już wiekowy aktor w głównej roli, ale dobrze zagrana i sympatyczna postać, do tego współpracująca para policjantów w sumie egzotycznym, acz przyjaznym Hong Kongu