czwartek, 18 marca 2021

plik wszystkiego


coś, co oglądałem miesiąc, dwa temu, prehistoria

S*P*Y*S (1974) = komedia z  Elliottem Gouldem, Donaldem Sutherlandem oraz niejaką Zouzou / ciekawe, że Sutherland jest tym nieśmiałym, nieco przestraszonym i bardziej głupkowatym / Elliott Gould = lubię (obejrzałem 10, ale głównie dzięki serii Ocean's) / oczywiście, że jest głupawe, można powiedzieć, że prymitywne, ale bawi mnie ta lekkość i oczywistość / kilka pomysłów zabawnych - szkło kontaktowe u psa / trzecioplanowo Władek Schejbal // zasadniczo na tym poziomie lekkości i absurdu do końca (np. sceny podczas ślubu) / rozrywkowy film / 

Boccaccio '70 (1962) = bardzo długi, 4-nowelowy obraz / w zasadzie często smutny, a nie wesoły /  Fellini, Visconti, De Sica i Monicelli / pierwszy odcinek społeczno-włoski o zakazie małżeństwa wśród pracowników fabryki / w drugim Fellini usiłował być zabawny przerysowując i gigantyzując erotyzm Anity Ekberg wobec typowych stróżów moralności (to ta piosenka najczęściej się pojawiała na winylu) / okazało się, że Romy Schneider w ogóle nie jest sexy, tylko zimną Niemrą, i gdzieś tam między jej chudymi łopatkami kryje się jakaś atrakcyjność - to odcinek ze sfer hrabiowskich / więc przy niej Sophia Loren to wulkan erotyzmu, zaś sama nowela jest pełnym blasku i folkloru obrazem wsi/wiejskiego miasteczka i tu historia jest rozegrana charyzmą Loren i ulgowym potraktowaniem poważnego tematu

Carey Treatment (1972) = James Coburn! / a prócz tego piątkowo-sobotnie obyczajowo-kryminalne kino nocne, zanim jeszcze weszły nadmierna brutalność i pościgi samochodowe // mam takie wrażenie, że Coburn jest hippie super-bohaterem-lekarzem, który zaciągnął swoją pewność siebie od Dereka Flinta / do tego muzyka Roya Budda, aczkolwiek najbardziej zrywny nr jest podczas napisów początkowych // 

tegoś to mało słucham, odświeżam(łem) się:

nowość od Piero, też funkująco-psychodeliczna:
PIERO UMILIANI, Grazie! 2LP

Phil Elverum po 17 latach ponowił The Microphones, Porcys mógłby o tym pisać, gdyby żył (co zabawne, na fb umieszczają głównie "nekrologi")


miało być kupowane, ale nie było:


środa, 17 marca 2021

Yaphet Frederick Kotto


obejrzałem ponad 3 filmy oraz komentarze DVD, więc się wypowiem
o, to już
myślę, że to jest dobry numer funeralny, taki opty:
https://youtu.be/qQ0TtgsV1fY

wtorek, 16 marca 2021

Anthony Joshua i Tyson Fury


wcale się tak nie czuję po tych 519 stronach, ale niech będzie 
oraz że historię piszą zwycięzcy (groza też jest):


czwartek, 11 marca 2021

Sumack vs. Nude Party


dzisiaj krótko bo muszę spać przed obejrzeniem 007 przed tyraniem

i love 90s
Sumack ma wiele bardziej innych rzeczy (bo jest Cake - drummer, Experimental Pop Band, Beck, Eels i Gorillaz zanim oni powstali) niż "Ballad of Frank & Charlie", ale takie rzeczy nie zdarzają się codziennie (to nawet nie jest półka najlepsze rockowe ballady wszechczasów, bo to nie jest rock), to jest coś więcej, jest tru

z drugiej strony mamy pofarbowanych urwipołci z Naked Giants (zawsze mi się mylą z Nude Party, ta sama literka) (aczkolwiek NG są k dobrzy), których stylistyczna ballada (bo oni to robią) jest cyzelowanym atakiem na tę sferę, i, nie można im odmówić skuteczności (jakkolwiek oni odwołują się do hippie pop-rocka, tutaj)
zatem mamy medal, chyba złoty? 



środa, 10 marca 2021

przesłuchałem Alice Moki Jayne i to było dobre wydarzenie


a prócz tego był dzisiaj dzień zakupów (jestem styrany i odreagowuję), a wszystko w sumie przez Psychic Hearts [fun fact: mam chyba od roku, ale słuchanie zawsze kończyłem na olbrzymim Elegy for All the Dead Rock Stars (w końcu tak mam na kasecie), a wczoraj postanowiłem obrócić drugie LP na drugą stronę, haha)

w ogóle Thurston, jednak troszkę megalo-artysta, zaskoczył mnie i tak nagle, bez uprzedzenia walnął By the Fire, które specjalnie fire nie jest (nie tak jak nasze Free Fire), ale "po latach" to zawsze jest bezkompromisowość, aczkolwiek pozostaje wrażenie, że swoje 10 szablonów piosenek już nagrał, a teraz tylko robi ich wersje

oczywiście z I hate 90s, kolejna perła The Hades Kick ("Indie rock band from Austin, Texas. Formed in 1998 and active for around 14 months") (http://www.bandtoband.com/band/the-hades-kick/ate) z czego nagranie (może nie tak kultowe jak jakość nagrania kaset Kevin Arnold) ujawnia same zalety i przewagi takiego grania, które jest wszystkim i jest lepsze niż cokolwiek innego

nocne seanse z 007 mi służą (to jednak nowy tv) (mam kalkulator na sen polifazowy), WSZYSTKIE niewiedziane wcześniej dodatki, Barbara Broccoli to straszna raszpla jest, córeczka tatusia,  nawet nie stara się przekonać, że ściemy, które wypowiada, są serio, z kolei szacowny pasierb (jednak z tym parciem na ekran) to jest bardzo dziadzio i nawet sobie szuflady nie podmienił, ba Daniel, który przez długi czas miał niewyjściową fryzurę, to już nie ten człowiek, ale to już 15 lat minęło => więc lecę dalej, to jest jak rocket launch, w pewnym wieku takie rzeczy się robi

a ten czerstwy koleś Mark Kozelek robił takie kombinacje, a człowiekowi się wydawało, że to zwyczajne smęty:
ale albumy, kiedy nie patrzysz na człowieka, to miękisz, "kiedyś to były czasy" i lecę kupić winyl

tym sposobem nie przeczyściłem sobie dzisiaj smarta z albumów, ale co ja na to mogę 


wtorek, 9 marca 2021

muzyka drugorzędna - słucha się pierwszorzędnie


3 płyty Luna - nawet nie wiem, czemu się za to zabrałem, pokłosie Malkmusa/Preston School of Industry w wersji Silver Jews, co gorsza, to wcale nie jest jakieś gorsze, takie piosenkarstwo to ja lubię (https://youtu.be/E_OXonD74q4)

4 płyty Varnaline - zapewne z bloga I hate 90s, to ciekawe, bo pierwsza płyta nagrana w wersji demo, acz ze swoistym brzmieniem, natomiast kiedy już grają na "ostro" to jest brakujący support dla SDRE => wspaniałe płyty wciąż czekają nieznane (https://youtu.be/POefiQMIbeM)

3 płyty Fleeting Joys - ten shoegaze wpada, bo klimatyczny jest, owszem, ileż można zgapić od podstaw (https://youtu.be/fzVyvrtn76Y), acz bywają momenty gdzie idą w SY

Grant Lee Buffalo x 4 = do wyrzucenia
z tym jest problem, bo w przeciwieństwie do 80% płyt z 90s, które do nas nie dotarły, to oni pozostawali nazwą, i sądziło się (oczywiście nie słysząc), że to musi być coś ekstra, a niestety (dla mnie) jest to najbardziej brytolski z USA zespołów, który mógłby się witać z Travisem etc., więc ja akurat nie lubię tych ballad, bo oni jeno ballady grają = "nie ma tam gitar" (to jest np. takie pytanie: wolisz słuchać U2 czy Grant Lee Buffalo) (https://youtu.be/REMdFVUv-0g)

zespół pierwszorzędny

Yellow Ostrich
hah, głównie dlatego, że kupiłem winyl za 1,99$
sobie poukładałem to między Cold War Kids, Radiohead oraz ALL TIME BEST Small Leaks Sink Ships (acz oni z tych powielających), może nieco powtarzalne (haha - repetycje wokalne stanowiące strukturę numerów), ale niepowtarzalne, wyjątkowe w kreacji indie-rocka, może chwilami Vampire Weekend obok tego byli
wisz, chodzi o to, że ani porcys ani screenagers o tym nie pisali
https://youtu.be/D1KCsOT1VaM (swoją drogą, jakbym szedł do Wojta na Niedźwiednik)
https://youtu.be/k4f-LnU67mM