środa, 12 stycznia 2011

WHERE IS JERRY


— Czy są tu partyzanci?

— Nie, poszli do lasu.


piątek, 7 stycznia
To już drugi piątek w tym tygodniu. Koszmarna odwilż. Pada nawet deszcz. Na utworzonych wcześniej na śniegu pokrywach lodowych (jeszcze są) (lukrowane) powstały kałuże.
***
Statystyki nie będą się liczyć do klasyfikacji, bo mecz był "oszukany". Tzn. graliśmy 2/3, a momentami 2/2 czy 3/3. Co prawda nie oszczędzaliśmy się, ale mimo że byliśmy w większości to Arek i Andrzej i tak wrzucili nam wszystko, co mieli. 16/20, 11 zb. (2 w ataku), 13 as., 5 strat, 2 przechwyty; po prostu triple-double :)
***
Defendor (2009) — właściwie smutny obraz, będący zaprzeczeniem schematu o bohaterskich nadludziach w rajtuzach (nie Robin Hood). Woody Harrelson znakomicie wywiązał się ze swojej roli.

sobota, 8 stycznia
Trochę czekania i pierwszy pół-publiczny występ WHERE IS JERRY mamy za sobą. Dwa numery, wizualnie wypadliśmy wspaniale, muzycznie wyróżniająco się. Dobrze nas widzę na scenie.
***
Odwilż dotknęła również parku. Lalo na kasecie daje radę. Wydaje się, że jestem trendy:
http://brzydkieslowonaf.wordpress.com/2010/12/22/przewin-tasme/
***
Twelve (2010) — czyli gimnazjalistą już nie jestem, bo przejąć się nijak nie potrafiłem. Może dlatego, że nie sypiam z matką?

niedziela, 9 stycznia
Z inspiracji i przygotowań Pyszczku zrobiliśmy sałatkę warzywną. Pyszczku. Tak z okazji niedawnych świąt. Wdrożyłem się w "Before You Open" Wojta i jest wspaniale.
***
To był weekend kiepskich filmów. "Pantaleón y las visitadoras" (2000) może w miarę odtwarzał fabułę książki, ale słabe to było w każdym elemencie. Latynowska cepeliada, ale bez żadnego mrugnięcia okiem.

poniedziałek, 10 stycznia
Chlapa chlupie. Na szczęście pod samą noc przymroziło. Wracałem 262. Okolica wygląda jak po wybuchu wielu bomb. Po ciemku niemalże jak Mordor zimą. Groźnie. Strasznie. Chociaż pojawia się element komiczny związany z charakterem polskich budowniczych: fragment drogi, która wygląda tak, jak wyglądała od zawsze, jest z obu stron zastawiony siatkami z napisem "wstęp wzbroniony". Zatem wytrwały piechur, chcąc osiągną swój cel, musi obejść zakazany wątek właśnie bieżąc pośród hałd ziemi i piachu, gdzieś po rozjeżdżonych, zmarzniętych śladach ciężarówek, czyli dokładnie tam, gdzie owe roboty się odbywają.
***
U Endriusa tylko jeden numer, ale za to dla wytrwałych. Chyba poszło nam dobrze. Teraz odkładamy piosenki do piwnicy, niech nabierają koloru. Saksofonu nie będzie.

Brak komentarzy: