wtorek, 4 stycznia 2011

O Harry Brown, o Harry Brown, kto ciebie...


wtorek, 28 grudnia

Plotki mówią, że dzisiaj było 16-18 na minusie. Mogło być.
***
A, zapomniałem dodać, że płyty przyszli: Newest Zealand "Newest Zealand", Igor Boxx "Breslau", Jazzpospolita "Almost Splendid" z czego dwie ostatnie w ulubionej niegdyś przeze mnie formie. Tak bym widział Vreena 3. Zobaczymy.
***
Macham hantlą. Czuję, że rośnie mi pierś. Lewa.
***
W lidlu mocny okocim za godziwą cenę. Trzeba masowo. Włoskie dulce już mamy 6.
***
Gralim, gralim, idzie do przodu. Chórki fajnie. Teraz pora na kolekcjonowanie materiału.
***
Mięta nam zmarzła i zwiędła. Szkoda.

środa, 29 grudnia
Poszedłem na spotkanie "biznesowe" z Irkiem. Jego efekty zalinkuję, jak będą linki. Potem zrobiłem mp3 dotychczasowego Masywu Śnieżnika i już można było obejrzeć film.

czwartek, 30 grudnia
Co przyjdę do pracy, to się spocę. A miało być tak spokojnie w międzyświęciu.
***
Tym razem ochroniłem miętę własną piersią i przeżyła. (Jasmine Black)

piątek, 31 grudnia
Właściwie graliśmy w pociągi i nic więcej nie potrzebuję do spędzania sylwestra. Może więcej mięty. I coś dodatkowego do smaku oprócz tradycyjnych ryb w małych pojemniczkach.

sobota, 1 stycznia
Spokojny sen do 11, a potem dzień się rozszedł. Żadnych dolegliwości. Zamieniłem na mp3 "The Liquidator" Lalo Schifrina (1965). Piosenkę tytułową śpiewa Shirley Bassey. I nagraliśmy 3 kasety. Za oknem okropna chlapa.
***
Filmoteka weekendowa:
Harry Brown (2009) — zatrważająca realistycznie nierealistyczna opowieść o mścicielu-emerycie. Plus Michael Caine.
The Box (2009) — sf utrzymane w konwencji obyczajówki z końca lat 50. Ale nie trzyma się kupy i całość pozbawiona elementu, który pozwalałby traktować to poważnie, a z kolei nie jest ta taka niepowaga, która mogłaby bawić.
Darbareye Elly (2009) — to o tym, że Irańczycy też ludzie. Całkiem poważne, całkiem filmowe. Na festiwal.

niedziela, 2 stycznia
Spacer po jednak przyzwoicie prezentującym się śniegu w terenach mało nawiedzanych. Robię se muzyczne podsumowanie roku. Ta dam!

poniedziałek, 3 stycznia
Na szczęście znów trochę przymroziło. Komunikacja miejsca jak zwykle nie zawiodła i ciężko było dojechać. Miksowanie u Endriusa bardzo owocne: "samba", "pttk", "nie sądzę". Z czego pierwsze dwa niemalże od początku wyglądają tak, jakby wszystko w nich pasowało. Wzruszam się.

Brak komentarzy: