sobota, 7 października 2017

E la nave va (1983)



kompletnie mnie ten film wciągnął i zauroczył
Fellini jako sztukmistrz obrazu, klarownej treści, a jednocześnie postmodernista!
nie ma tam chyba rzeczy, które by mi się nie podobały, a warto przypominać sobie jedną za drugą, począwszy od stylizowanego wstępu, oczywistego nosorożca, rywalizacji w kotłowni, a na mechanizmach scenicznych pokazanych otwarcie na końcu kończąc



Logan (2017)



amerykański film drogi na motywie komiksowym, jednak Logan to Wolvie, a przy okazji mutek
kim był Kaliban?
w sumie zafrapowała mnie muzyka, bo sceny walki już niekoniecznie, kilka elementów komediowych, obsada ok, Hugh Jackman wcale nie musiał się postarzać, nietypowe w kinie bohatersko-amerykańskim, że część bohaterów ginie w drodze do celu (w tym tytułowy)



Superseven chiama Cairo (1965)



który zacząłem intensywnie i prawie w całości oglądać podczas poniedziałkowej bezsenności po weekendzie urodzinowym
Roger Browne (już go widziałem w filmie "Operazione poker")
klasycznie głupi pastisz 007, począwszy od scen początkowych, ok, niewiele gadżetów, głównie "normalne", wzorowane na "From Russia"
niesamowite jest z jakim prymitywizmem jest montowana ta fabuła (hop siup, pokazane, jak jedno wynika z poprzedniego), no i cała prostota intrygi, dodatkowo zabawne — bohater zawsze jest nieco za późno
Rzym pokazany na "pocztówkach", nawet nie trzeba było tam kręcić akcji, owszem w Kairze byli, dość długie fragmenty skupiają się na naturalistycznych, "przyrodniczych" elementach miasta i mieszkańców



The Salzburg Connection (1972)



świetna, choć wtórna, muza, która przypomina Lalo z Dirty Harry'ego (Bronislau Kaper? Lionel Newman?) = nie ma jej = nagrać z filmu
w roli głównej Barry Newman (Vanishing Point), co ma znane nazwisko, ale znany nie jest, ogólnie kryminał/dreszczowiec (?) "nazistowski", czyli walka trzech wywiadów o skrzynkę z dokumentami z czasów
dziewczęca blondrudowłosa Karen Jensen, i z nieznośną dla mnie manierą Klaus Maria Brandauer, jakość filmu stara, kolory przytłumione, nie powiem by trzymało w napięciu



The Ice Pirates (1984)



dodatkowa gwiazdka za kino w Wojtem i pełen niespodzianek film, humor i znakomite teksty, garść zaczerpniętych pomysłów, nieco gorzej z niedostatkiem budżetu



The Assassination Bureau (1969)



charakterystyczny Oliver Reed, którego potem/wcześniej nie, dziewczęca, ale wciąż irytująca Diana Rigg (jako brunetka nie pasuje), Telly Savalas z wąsem, sympatyczny Curd Jürgens, zjawiskowa Annabella Incontrera z wystawionym biustem
ten sam rok, co On Her Majesty's Secret Service, więc pewnie kręcili nieco później
zabawna komedia z nieudanymi zamachami w okresie przed I wojną światową (umownie), więc nie klasyczny SPY
oglądam bardzo małymi kawałkami, np. ostatnio po najebce/próbie, są napisy ANG



Penny Gold (1973)



Kryminał filatelistyczny. Dobra para głównych detektywów, niezła intryga, chwilami muzyka. Pościg co najmniej śmieszny, wnętrza i filmowanie nie-HD.
Nie mogę zlokalizować aktora, który grał "lekarza domu", ha! rosyjski dyplomata z "You Only Live Twice", noooo.
Strasznie niewyraźnie mówili, detektywi bardzo się starali, aż w końcu dopięli swego, no ale to tylko kryminał.
Wybranych pozycji: 1771