wtorek, 5 lutego 2013

Odcinek z polskim nocnym maratonem filmowym



31 stycznia, czwartek

Odcinek z electro

My drogi i Miłościwie Nam Panująca byliśmy bez okienka.
Ze wstaniem tak se, katar bardziej na gęsto (tzw. męska grypa). Wieje, pada, ale mam świetne słuchaweczki zastępcze. Jadę.
***
» Toronto Raptors i Memphis Grizzlies dogadali się w kwestii wymiany, w którą zamieszany jest Rudy Gay. 26-letni skrzydłowy, którym kierownik „Dinozaurów” Bryan Colangelo zauroczony jest od dawna trafi do Kanady wraz z Hamedem Haddadim. Raptors w zamian przekażą do Memphis Eda Davisa, drugorundowy pick w Drafcie oraz Jose Calderona, z tym, że hiszpański rozgrywający od razu zostanie wysłany przez Grizzlies do Detroit Pistons, a „Tłoki” oddadzą im za niego Tayshauna Prince’a (kończąca się umowa) i Austina Day’a. Doniesienia potwierdza ESPN. Colangelo w Drafcie 2006 był rozdarty między wyborem Andrei Bargnaniego a Gay’a właśnie… teraz będzie miał ich obu w składzie.
=> (first Ben Wallace, then Chauncey, then Rasheed and finally Rip, the exodus...) bo to był ostatni z mistrzowskiej drużyny, duuużo wspomnień i emocji dotyczących Detroit Pistons.
***
Wywiad z Sewerynem. Kazachstan a sprawa polska. Socjaldemokracja w Chile. Izraelczyk, który mieszka w najwęższym domu w w-wie i jego niemądrości. Harbin — "polskie" miasto. Dużo ciekawych spraw. Norman Mailer, na szczęście czytałem te lepsze.
***
Reszta czwartku już w zapomnieniu. Najważniejsze było rmua (już niepotrzebne), potem chwila niepewności, trochę fuksa i już siedzę w gabinecie. Popsute tylko o 0,25, więc nie warto teraz zmieniać, wystarczy za rok na kontrolną, a plamka to stara blizna ("to ty jesteś prenatalny?"), więc żadnego powodu do zmartwień. Potem już sklep i próba.
***
A tam się rozhasałem. Wojt przywiózł sprzęt grający (dzięki Wojt!), podłączenie automatu i jedziemy. Przem rozśpiewany ("break on through"), zatem co chwilę musiałem go uspokajać, trenowaliśmy uderzenia do poszczególnych numerów, dwa podejścia i nagrywka. Podoba mi się, że jest inaczej, bo ma być inaczej. Niektóre wersje są wyjątkowe, a i dla nas jest to nowe doświadczenie z elektro.
***
Pojazd na Stogi, gazety, książki i tyle mnie widzieli.


1 lutego, piątek

My drogi i Miłościwie Nam Panująca załatwialiśmy angaż (Ty) i oglądaliśmy filmy.

Zaczęliśmy od porannego wstawania, potem jedna robótka, druga i trzecia i mnóstwo zajęć się zrobiło. Tak będzie przez jakiś czas. Za ile — się zobaczy. Mamy zaoszczędzone. A reszta jakoś poszła, łącznie z gazetą sportowo-filmową (mkv/mvp?).
Dowiozłem się sprawnie z pakunkami (nowe słuchawki, biała koszula), zjedlim i poszlim lulu. Z lulania za dużo nie wyszło, ale zawszeć można próbować poodpoczywać w naszym małym łóżeczku.
(łóżeczko się otwiera, ma bagażnik i skarby: 2,20 zeta)
Zatem zebrawszy się w nowe dresowe galoty, cola, batony, kanapki, herbata i jedziemy na parking oświetlony ostrą jarzeniową.
Dość tłumnie, sprawdzali plecaki (nie nam), koc się nie przydał.

Drogówka (2013) — początek naprawdę na wykopie. I tematycznie i realizacyjnie. Szybko, zwarcie, do przodu, amerykańsko-polsko, filmowo, kinowo, realistyczny nadrealizm, mocne uderzenie na zakończenie. Trzaska. Brawo.

Sęp (2012) — tutaj z kolei wszystko śmiechu warte. Ciekawe, czy byśmy to dostrzegli w izolacji. Ale porównanie z poprzednim filmem wypada druzgocąco. (http://quentin.blox.pl/2013/01/Katastrofa-utobusowa-czyli-Sep.html). Trzeba się było przekonać, dobrze że w komplecie, 4 złote wyłożone, przynajmniej obraz był wyraźny. A potem w lasach znajduje się okopcone modele.

Mój rower (2012). Miał być dramat nie było. Nie była to też komedia. Żmijewski bardzo ładnie, młodzież z dupy, Urbaniak nie umie mówić, tylko wypowiada, scena z pianinem na jeziorze — bardzo oryginalnie. Więc niemal w każdym elemencie ten film ukazywał swoje słabości, co nie przeszkadzało w jego przyjemnym odbiorze. Plusik.

Pokłosie (2012) — będzie walczyć o prymat. To była 4 nad ranem, a nikomu nie przyszło do głowy przysypiać. Extra skonstruowane, młody Stuhr po wizycie kosmitów, do tego klimat, muzyka i las. Nastrój grozy i opętania lepsze niż we wszystkich horrorach od czasu "Egzorcysty". Znakomicie, niezależnie od okoliczności historycznych. Dodatkowo hipnotyzujące, mimo że oczywiste i naznaczone zakończeniem. Jestem zachwycony.

No i proszę, 4 polskie filmy, a ja żyję.
Do snu po szóstej, pobudka o 11:30.





poniedziałek, 4 lutego 2013

Odcinek z ostatnim rzutem zamrożonych kopytek. Przyjechali!



tarta z porami i boczkiem

29 stycznia, wtorek

Odcinek między mniam i miau

My drogi i Miłościwie Nam Panująca zaliczyliśmy kabaret na żywo. I nie zawiodło.

Wstałem i pojechałem Moja Ty nieprzytomna. Książka zakończona, teraz kolorowe magazyny. A chwaliłem się skyfallem? No bo szybko poszło. Plus jeszcze coś. Jestem fanem takich rzeczy. Trzask prask.
Teraz jestem mistrzem w oddawaniu kilku publikacji do druku naraz. No i nie wiem, czy najpierw umieszczać Wojta czy piątek. Chyba machnę piątek.
Rozluźniłem się dzisiaj, pouzupełniałem, wgrałem. Kończę podsumowanie mp3 — wieczorem na to nie ma szans, ale już niedaleko.
Byliśmy umówieni na moje okienko, poznałem tę od poduszki, wskoczyłem do Osso, ale pozmieniali mi półki i nie mogę się jednak odnaleźć. Na razie Janusz Pajewski, Historia Powszechna 1871-1918, potem się zobaczy. Przewodnika po Włoszech nie, być może poczet królów i książąt Polski — obszerne wydawnictwo.
Najbardziej imponujący: słownik średniowiecza — pech tylko, że tego nie da się czytać ciągiem. Do tego posiadane już Eco oraz Tove.
Cisnęły mnie te rajtuzy, ale jajców sobie nie zgrzałem.
Idziemy przez jeszcze zimową kaponierę, ale najpiękniejsze obrazki (te ze światłem i puchem) już minęły — mamy odwilż.
Na wro zostałem obdarzony takim wielgaśnym talerzem, że musiało mi chwilę zająć zanim. Do tego Dilbert, życie na gorąco, waga, kawa, chałka, 2 x +20, rozmowa kwalifikacyjna i idziemy. Dużo drobiazgów. Bo z tego się składa.
Jedziemy z przeszkodami komunikacyjnymi, parkujemy, mogłem pójść w dresach do filharmonii — autorament jednak inny.
Kabaret "Paranienormalni" (ci od Mariolki) sprawili się jak zawodowcy, z rozgrzewką, nowymi i starymi skeczami, dobrą grą aktorską, niezłą improwizacją, jednak sporymi umiejętnościami, pozwalającymi im balansować między schlebianiu gustom publiczności, a jednocześnie pozostać na inteligentnym poziomie. Więc jedyne co mnie raziło, to podobnie jak w przypadku niektórych występów Kompanów, to niesustający śmiech w sytuacji, kiedy nie było nic śmiesznego oraz "klaskanie na skandowanie" — znaczy się, że publika już "wyrobiona". Niemniej: udany wieczór (prócz tego, że raz puściły mi zawory i się spłakałem), gdzie przez większość czasu łagodnie (z wyższością) się uśmiechałem. Hłe hłe.
W ogóle to trwało pełne 2 ha, zatem w domciu o 23, Ty robisz surówkę z kiszonej kapusty, ja opróżniam meble, które mają wyjechać i pakujemy się do snu. I dostałem krem nr 1, krem nr 2 oraz prezent walentynkowy. Już, a bo co. Pięknie. Jutro dzień. Ten.

tarta z porami i boczkiem
30 stycznia, środa

Odcinek z magazynem meblowym

My drogi i Miłościwie Nam Panująca złożyliśmy pół komody. I schnie.

Pada deszcz. Ale nie moknę. Mam strzelający parasol. Jeno krajobraz już po zimie. Burako.
Kiedy druk 28 stron zajmuje 45 minut, to jest coś nie halo. Taka praca. Więc tak pracuję. Masa ciała dobra, stała. Nie pochylać głowy, bo cieknie z nosia.
PRZYJECHALI!
I się trafiło z tym wniesieniem.
Się narobiłem tak, jak powinienem. Wykończyłem naszą tartę, było pysznie. Odrobiłem nieco zaległości.
Zapomnieliśmy o 10-miesięcznicy! Ja oczywiście byłem spóźniony bardziej. Za to do mexicany była promocja. I promocja lepiej się trzyma.
PRZYJECHALI PONOWNIE!
Pełne dwa sukcesy.
Kawa, ostatnie ciastko marchewkowe, chałka i czekamy, aż oni zjedzą obiad.
Interpretacja wydarzeń była jednak odmienna, ale przynajmniej pozbyliśmy się drewna z piwnicy. Więc już jest nieźle, krok 3 to będzie wyrzucenie reszty śmieci, krok 4 — odkurzenie/odmycie pozostałości (gazety — "Wiedza i życie, 1953 rok" — zostaną, dopóki nie wymyślę, jak to czytać bezkurzowo) i przystosowanie na przyjęcie nowych gości.
"Sędzia lubi rozdawać żółte kartony".
No to zjadłem wypasioną obiadokolację: ostatni rzut zamrożonych kopytek, ze skwarkami z boczku, cebulą i świeżo przygotowaną przez Ciebie czerwoną kapustą na ciepło. Mniaaam.
W związku z opóźnieniami oraz faktem, że wszystkie stare meble nam zostały, więc nie ma co przesuwać z pustego w próżne, bo trzeba podłogę umyć akcję odraczamy na przykład do soboty. Żeby już nie tracić czasu i się nacieszyć nowością, rozpakowaliśmy komodę, przymontowaliśmy akcesoria, dokleiliśmy kołki, złożyliśmy szkielet, niech schnie. Ładnie. No i kisiel. Dołożyłem kulki śmietany 35% oraz koci języczek z czekolady.
I koniecznie kołek wystający na nie więcej niż 10 mm!
A dla mnie to już był koniec, spaaać.


piątek, 1 lutego 2013

Odcinek z nieoczekiwaną dostawą oraz zabukowaniem


risotto z cykorią i szafranem
28 stycznia, poniedziałek

My drogi i Miłościwie Nam Panująca będziemy mieli mnóstwo dostarczeń oraz zapewniony pobyt na wakacje.

Po przelewaniu kataru z jednej dziurki do drugiej i nieprzyjemnym odczuciom gardłowym związanym z jego połykaniem obudziłem się dobrze. Uwaga, wziąć nowe słuchawki, a stare zostawić do robienia muzy — kabelek już się rwie.
Małgorzat Musierowicz, Noelka (1992). Czyta się biegiem, ale przypomina to już zestaw (nie)przypadkowo poznanych postaci z wcześniejszym książek. No i fake z rysunkami.
Trochę zakwasiliśmy w tyrce pod koniec dnia, ale skoro mam chrypkę, to mi wszystko wolno. Ponadto zestawy umówień na środę i czwartek.
Najważniejsze 1: telefon nr 1!
najważniejsze 2: telefon nr 2!
Co za poniedziałek!
Zatem pojechałem do sklepu i dokonałem. Ty zapakowałaś bombki i światełka i błyszczące węże. Trochę pusto nam się teraz zrobiło w salonie. Dużo igiełek.
Choinka zrobiła lot, ale nie był specjalnie spektakularny. Pamiątkowe zdjęcia, te bez lampy nieostre. Kolacja. Spacja. Wypoczynek. Wyszykowałem pliki do remiksów. Mam pomysł na okładkę. Ależ to była męka z tą rekomendacją.
A potem ślemy numerek dwa. Numerek dwa odpowiedział. Co prawda to 4 km od centrum, ale co tam. Własny apartament będzie. Wyposażony. I ma bidet. I brązowy pasek na obrotowym ręczniku.
I jeszcze szybkie literaki, ale bardzo owocne. I już do snu. Raz z jedną dziurką zatkaną, raz z drugą.
***
Zamiast podsumowania, bo co nagle to po. W 2012 roku NBA wygrali Miami Heat (w 5 meczach, z Oklahoma City Thunder), ale to nie było tak zajmujące jak finał Dallas, historyczne — tak, ale przemknęło, więc tylko ku pamięci. W końcu wciąż to kręci.


American Airlines Arena
Chris Bosh
LeBron James v. Kevin Durant
Dwyane Wade
Head Coach Erik Spoelstra

Dwyane Wade
Kevin Durant

James Jones
Juwan Howard
LeBron

Mario Chalmers
LeBron James

Ronny Turiaf
Shane Battier
Terrel Harris

U. Haslem

Joel Anthony

Mike Miller
The Miami Heat



czwartek, 31 stycznia 2013

Odcinek z szast prast


nasza Xtra pizza niegdysiejsza
26 stycznia, sobota

My drogi i Miłościwie Nam Panująca poszliśmy i zakupiliśmy wystrój wnętrza.

Jeden element, żeby transport był free, nawet wzięliśmy do razu do domu: seledynową poduszkę.
Najbardziej zaskakujące jest to (bo reszta do nas na razie nie dociera), że zajęło to chwilę. Po prostu. I siup. Acha, i szafa 3D wcale nie jest taka wielka, więc będzie pasować do całości. I to wszystko już w tym tygodniu. No a kanapa dopiero za miesiąc. (a guzik!)
Wcześniej jeszcze lokalne zakupy, bo boczek, bo tarta, bo ciasto marchewkowe, bo chleb z rodzynkami.
I sobotnie popołudnie spędziłem w piwnicy. Było czadowo. I pyliście. I zrobiłem szufelkę z płyty pilśniowej. Znalazłem kolejne skarby. Wyrzuciłem mnóstwo starych szmat i śmieci. Odkryłem obecność metalowej miski z uchwytami, drewnianej skrzynki z nieheblowanych desek, pewnie znalazłem przeziębienie, zjadłem potrawkę pomidorową na obiad, wypiłem kawę, zmarnowałem trochę czasu, wytrzebiłem się z kurzu, Ty zrobiłaś ciasto marchewkowe, ale do niego prawie nie używa się marchewki, gorzej poszło z kremem, ale i on na drugi dzień dał radę.
No i B&A wpadli z wizytą, przekazali zaproszenie ("co, zdziwieni?" — w sumie teraz nie, ale zasadniczo w ogóle), umówiliśmy się na zwózkę mebli (ale będzie się działo!) zjedliśmy popcorn (dzieci też), wypiliśmy piwo (dzieci też) (nieee, dzieci nie, dzieci chciały zabrać colę) i szybko minęło - pomarańcze trochę wolniej, aż do niedzieli.
Wieczorem były literaki w Twoim wydaniu znakomite. Ależ punktacja! Aczkolwiek w poniedziałek też było śmielej, no i wolisz jak razem pracujemy nad cudzymi wyrazami. Tak.

salon q pamięci
27 stycznia, niedziela

Odcinek z dziczyzną albo zupą i glazurowanym palcem

My drogi i Miłościwie Nam Panująca wyszykowaliśmy tartę. I to jaką! Z pora i boczku.

Więc tym razem pobudka była również planowana (jak wczoraj) i można rzec, że nawet naleśnik z mąki razowej był planowany, glazurowany palec nie, ale pyszności, że palce lizać. Powziąłem postanowienie, że z okazji nadchodzącego przeziębienia (cytryna, miód, tym razem, ze względu na wychodzące okoliczności, bez czoSku) nie będę się przemęczać i pół ranka spędzę na cochwilowym dżemaniu. I tak uczyniłem. Poniekąd.
Zebralim się i pojechalim na wro, zastawa na 6, zupa tajska niezwykle oryginalna i na pewno ją zapamiętamy, do tego kasza gryczana i sarnina, oraz deser, w tym jeden nasz, "lubię sobie postrzelać po obiedzie", kiedy już wszyscy zmarzli (hah, skąd ja to pamiętam), to wybraliśmy się do domu.
Zatem tarta.
Ciasto Ty i Twój mały wałeczek (hihi), który dzięki kuchcikowemu tipsowi okazał się bardzo przydatny. Do tego wędzony boczek — jak się go przysmaża to niewiele go potem zostaje, podszkliwiony por, zalewa z jajka (jajo!) i 35-procentowej śmietany (ach, ten pyszny tłuszcz na ściankach). Wszystko zgodnie z przepisami i zgodnie się nam upiekło na kolację, tak że ćwiartka starczyła nam w zupełności aż do samego rana.
Pieniądze to nie wszystko (2001) — nie mówię, że się nie bawiłem, ale to było zbyt tendencyjne i miało koszmaaarną jakość, jak na 700 avi. "Co powiedział?", "Automatyczna skrzynia biegów". No i mówiłem, że mieli rajdowców samochodowych.

glazurowana kiełbaska, a tarta w następnym wydaniu


środa, 30 stycznia 2013

Odcinek dedykowany






Mamy muzykę i pracowicie wpisane przez Wojta teksty tutaj:
http://wojtivreen.bandcamp.com/

(umieszczamy kiedyś całe "Dioptrie"?, no nie wiem, może)

Mamy legalnego fejsa, którego rzeźbi Wojt:
https://www.facebook.com/wojtivreen

Mamy obrazek z jesiennego lasu:
http://www.youtube.com/watch?v=WOhpQOw-tFA

Zagraliśmy 4 występy, z czego większość była fajna:
http://muzyka.revolucja.pl/video298.html

Po linki do opisów zapraszam na stronę wytwórni:
http://radiorodoz.blogspot.com/

I w ogóle jesteśmy w podsumowaniu. Ja to nawet dwa razy. Heh:
http://www.porcys.com/Others.aspx?id=385

Więcej szału się nie spodziewam. Pewnie mógłbym jeszcze parę słów machnąć. I zdjęcia Wojtowe, Ale. Jeszcze będzie okazja. Tagi. Druga płyta, więcej występów, zespół koncertowy znakomicie, piwnica zimna, trochę piwa i innych alkoholi, podoba mi się nasze miękkie brzmienie i to że nie zagłuszamy przeciwnika, "w dół me konie", Umpagalore 2, a może znowu pojedziemy na wieś?


 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 


wtorek, 29 stycznia 2013

Odcinek z Arabelą


to nasze kokosowe było

25 stycznia, piątek

My drogi i Miłościwie Nam Panująca znowu kulturnie.

Niezwykłym dla mnie pocieszeniem jest, że kiedy wstaję rano, już nie ma bezgranicznej czerni. A kiedy wychodzę z tyrki — jeszcze jest jasno. Znaczy się, idą nowe czasy.

q pamięci:
Daniele Patucchi, NEL BUIO (SRM-LABS) — VIOLENT, DRAMATIC AND SUSPENSE (1971)
To w ogóle jest bardzo dobra płyta.

oraz:
Serge Gainsbourg, Requiem Pour Un Con, Dusty Fingers Vol. 10

Zmierzam Ci ja na wro, ino szybko, bo pierogi czekają. Odsmażane, świąteczne, co to świąt nie widziały. Biedactwa. Zająłem się nimi.
Zmarzłaś, a potem przez tę zimę brniemy. Promocji nie było, ale galeria prawa to i tak ciut mniej niż zazwyczaj, zatem bierzemy. W końcu to koleżanka. Ta galeria.
Dużo dzieci, więc chwilami klimat jak w kinie, bardzo dawno temu, na oglądaniu Kevina samego w Nowym Yorku (bodaj). Dużo biegania, pierdzenie i takie tam ciekawostki. Bohaterów znałem, treści nie pamiętam, trochę to uwspółcześnione było, ale 2,5 godziny szybko zeszło. Roman Burak i biegający krasnale i zaliczone. Tak miało być.
Jechalim, rozprawilim się z kolacją oraz filmem: pierwszy strzał celny.

Some Like It Hot (1959). No dla mnie bomba.