wtorek, 27 października 2026

plik wszystkiego

 

Prisoners of the Casbah (1953)


Jerry Fielding nie miał łatwo, by przejąć po Lalo "Enforcera", ale jak mi ostatnio wpadł, to dał radę, w końcu miał niezły bacground:
The Super Cops (1974)
***
przypomniany w tv The Limey (1999) Soderbergha
dzięki czemu przypomniany również Terence Stamp, "srebrnowłosy dżentelmen"
więc jak już wędrowałem po tych śmierciach to wleciał Cocaine Bear i Ray Liotta
i chyba znowu przez tv zapisałem The Counselor (2013), choć gdzie indziej mam zapisane, by nie oglądać
***
z cyklu świetnych tytułów, nawet na piosenki z Wojtem mam:
Savages: Ponad bezprawiem (2012)
to był jednak udany tydzień z telewizją
***
Laurent Binet – Siódma funkcja języka (2018) to już było tak dawno, że nie ma co, tknęło mnie, bo Natalia Wawrzyniak wspomniała o nim w LnŚ przy opisie "Opowiedz im o bitwach, o królach i słoniach" Mathiasa Énarda, a tak, Wolfgang Herrndorf pojawił się w gazecie, ale "Czik" pewnie nie przeczytam
***
The Hitch-Hiker (1953)
dramatyczny score Leitha Stevensa (jedną mam, nie "Wild One")
przy okazji to:
***
How to Marry a Millionaire (1953)
Alfred Newman, koniecznie (hej, jest w stereo) ("CinemaScope's new four-track magnetic stereophonic sound system")
a tymczasem obejrzę po raz kolejny, z Alfredem na wstępie
(alem się obśmiał!)

https://onset.shotonwhat.com/gallery/filming-how-to-marry-a-millionaire-1953/


***
ależ wejście!
Killer Ape (1953)
***
King of the Khyber Rifles (1953)
Bernard Herrmann, przygodowo i egzotycznie, do posłuchania, fakt, że Barry w "Octopussy" niespecjalnie coś nowego wymyślił
***
Kiss Me Kate (1953)
Cole Porter, orkiestracje André Previn
zdecydowanie do obejrzenia
***
Knights of the Round Table (1953)
jest tak niepoważnie poważny, że aż śmieszny, Miklós Rózsa raczej nie pomógł dramatyzując "wydarzenia" na ekranie, nie wiem, czy dla jaj nie obejrzeć
***
Let's Do It Again (1953)
oglądałbym
***
no i Lily (1953) też (tę mysią buźkę to na chomiczku)
oscarowy Bronisław Kaper
***
Off Limits (1953)
takie początki chcemy oglądać, i z Jackiem Dempseyem
***
Prince of Pirates (1953)
no prawie jak bitwa o Helmowy Jar


Brak komentarzy: