mam więc wrażenie, że sprowadzenie walki/wojny do kwestii technicznych (samoloty Japonii w II wojnie światowej i inne kultowe pozycje), egzotycznie brzmiących nazw formacji, zestawów liczb, barw maskujących, pagonów, bander etc., czyli kształtowania w formie hobby było jednocześnie oswajaniem grozy i normalizowaniem tragedii
jeżeli do militarystycznej polityki historycznej zaprzęgnie się również wspaniałych ilustratorów godnych konkurować z francuskimi klasykami malarstwa, to efekty bywają imponujące
https://pl.pinterest.com/pin/9077636727737134/
(np. okładki tzw. tygrysów; btw, tygrysy wróciły, można je kupić np. w lewiatanie, tanie, tanie)
lektura lekturą, historia historią, ale jednostkowo to się kończy jakoś w ten sposób, a ja się zastanawiam, gdzie są moje zdjęcia z greckich wakacji









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz