środa, 25 lutego 2026

BJ Jazz Gag – Somestring Else! (2020)

 


abstrahując od tego czy Stephen Jones (a.k.a. Babybird) inspirował się Bono (a.k.a. Bongo), to bym puszczał, kupował, a teraz słucham:

https://fonterossa.bandcamp.com/album/somestring-else

oczywiście lepsze te post-rockowe wejścia niż impro-pierdolety (pamiętaj, jak będziesz pisał o swoich): Alghero / Fino all'ultimo respiro / Native American painting / no ale to zakończenie Emblemata!



druga płyta inna, bardziej Karate'owa, ale jest lepszy hit:

https://fonterossa.bandcamp.com/track/quicksilver

(kurde, ta druga nawet nie ma cd)


wtorek, 24 lutego 2026

plik wszystkiego

 


klasyczne czyszczenie złogów naotwieranych

Skinbreaker – Robert Kirkman i David Finch, trzeba będzie
https://blogokomiksach.pl/studio-lain-skinbreaker-kirkman-finch-2026/



ależ krecha!
Pracownicy morza - Michael Durand

***


tam też (no i ogólnie muszę zrobić listę, bo klasycy wypadają jak zęby po 50.):
***
mam kupować, bo ładne i niedrogie:
***
świetna okazja:
***
wycinki ze "Skrzydlatej Polski" właśnie przeglądaliśmy na Stogach, obok "Małych Modelarzy" (to będzie odcinek retro)
i tam na tych paskach wszystkie samoloty kreślił i kolorował Tomasz J. Kowalski, których grubsze książki o godle i barwie w lotnictwie są z nami od dzieciństwa, podobnie jak po części kolorowe zeszyty "Typy broni i uzbrojenia", tylko żelazną (nomen omen) siłą woli powstrzymuję się od kupowania tych zbiorów
***


no i numer, który czasem mi się nawet śni, a że chodzi, to już inna sprawa, absolutnie nowoczesna robota w dzisiejszych czasach (ostatnio DJ Wojt mi prezentował, ba miksował na winylach, takie kwestie):


sobota, 14 lutego 2026

Kreta 1941. Atak niemieckich spadochroniarzy (Seria: Wielkie Bitwy II Wojny Światowej; Peter D. Antill; ilustracje Howard Gerrard)

 


historycznie (a właśnie wróciłem do zimowych igrzysk olimpijskich, co jest długą podróżą w czasie) lubię takie rzeczy, wykresy, historie, zdjęcia, mapy, ilustracje; hobby, którym zaraża się człowiek w młodym wieku


ale mam wątpliwości, ponieważ odnoszę wrażenie, że jest to pokłosie (słusznego, a jakże, ktoś rzecze) wychowania w militaryzmie w ramach znanego naonczas i ówcześnie systemu światowych miłośników pokoju; owszem, można to negować, ale żyliśmy w epoce trwałego wyścigu zbrojeń, 40 lat po wojnie wciąż na podwórkach bawiliśmy się w wojnę, każdy z nas był Gustlikiem albo Jankiem, a nasze pierwsze słowa po niemiecku to było hande hoch

mam więc wrażenie, że sprowadzenie walki/wojny do kwestii technicznych (samoloty Japonii w II wojnie światowej i inne kultowe pozycje), egzotycznie brzmiących nazw formacji, zestawów liczb, barw maskujących, pagonów, bander etc., czyli kształtowania w formie hobby było jednocześnie oswajaniem grozy i normalizowaniem tragedii 



jeżeli do militarystycznej polityki historycznej zaprzęgnie się również wspaniałych ilustratorów godnych konkurować z francuskimi klasykami malarstwa, to efekty bywają imponujące

https://pl.pinterest.com/pin/9077636727737134/

(np. okładki tzw. tygrysów; btw, tygrysy wróciły, można je kupić np. w lewiatanie, tanie, tanie)


lektura lekturą, historia historią, ale jednostkowo to się kończy jakoś w ten sposób, a ja się zastanawiam, gdzie są moje zdjęcia z greckich wakacji



piątek, 13 lutego 2026

Woody Herman And The Swingin' Herd – Woody Live East And West (1967)

 


nie wiem czemu były wątpliwości, bo mam dwie Woody'ego, to znaczy wiem, okładka jest niewyjściowa, a brzmienie nie jest studyjne, ale to jednak kawał dobrej muzyki

mamy taki wewnętrzny żart domowy, że początkowe oklaski to padający deszcz, tak więc znowu L4 i takie bajery


środa, 11 lutego 2026

a imię jego ponad miliard

 


rzadko wrzucam kawałki z LnŚ, bo szokujące rzeczy mnie straszą, a śmieszne to śmieszą głównie mnie (cycki, pierdnięcia itp.), ale świat jednak potrafi mnie wciąż zadziwiać, ale to pewnie dlatego, że pamiętam kartki, żywiliśmy się ziemniakami i cebulą, o wolność nie walczyłem, no i tak, oczywiście wszystko stamtąd kupuję



poniedziałek, 9 lutego 2026

Nervus / Cassels

 


Nervus – Tough Crowd (2019)

zajeżdża amerykańskim rock-punkiem, ale bywa hiciarsko (wziąłem ich dla hita), oczywiście zazdrość o studio/brzmienie, jednakże najbardziej lubię ten subtelny pomysł na jednym motywie syntha, nieco We Were Promised Jetpacks

https://bsmrocks.bandcamp.com/track/engulf-you

brytole mają tego pełno, taki High Vis jest lepsze, ale jak przyjdzie co do czego i pytam, a widziałeś? nie, wolałem zobaczyć Megadeath

Cassels ‎– Epithet (2017)

przyznaję, wyjątkowa para, wzruszające labele na winylu, pieprzeni geniusze

trochę mi zajęło, zanim zaakceptowałem to lo-fi brzmienie, ALE

po "zgłębieniu" struktur/klimatu stwierdzam wręcz, że Shellac, gdyby się nie zestarzał, to grałby właśnie tak:

https://cassels.bandcamp.com/track/chewed-up-cheeks


InTechnicolour – Big Sleeper (2020)

 


zastanawiałem się, czemu to mam, a to była wyprzedaż z Big Scary Monsters, a to nie jest jakaś totalna zrzyna, ma swoje miłe, Superheavenowe, momenty

(a, jak się chwalić, to się chwalić – wyszło 30 PLN za płytę)

https://intechnicolour.bandcamp.com/track/gallonman


piątek, 6 lutego 2026

Orzeł (1958) – Waldemar Kazanecki

 


ach, przedszkole zamknięte, to jakbym był bez ręki, albo nogi, albo obie zajęte, zatem:

zaraz po wstępie, pod napisy i we fragmentach z morzem (gruba sprawa):

https://youtu.be/5s4b7-Jl8Js

to, że nie do końca określono, kiedy Pan Waldemar się urodził, jest nawet zrozumiałe (choć rozpiętość duża), ale z tą datą odejścia?


czwartek, 5 lutego 2026

zagadka muzyczna

 


nie żeby ktoś miał zgadywać (jest to zaskakująco stare), niemniej mnie się wydaje, że w dzisiejszych czasach ambientu i field recordingu niektórzy mogliby dać się za to pociąć





środa, 4 lutego 2026

Armbruster – Half My House (2026)

 


oczywiście, że ponad 50-letni "muzyk" z ponad 30-letnim "doświadczeniem" ma już uznany status i szeroką, rozbudowaną sieć kontaktów prawda? prawda? może, gdyby zdjąć cudzysłów XD

niemniej szukam tych różnych wydawnictw, źródeł, postaci, żonglując terminami typu post-rock/experimental/avant-garde/contemporary/improvisation/minimalist/ambient folk, sam nie wiem, co się w nich jeszcze mieści, robię to z pewną intensywnością, że nie do końca mam obejrzane sesje Colbert/Kimmel/Stewart (na szczęście w tym tygodniu nikogo – jeszcze – nie zabito), ale za to "odkryłem" kilka kluczowych początków filmów z równie zaskakującym tłem dźwiękowym, a nie, wróć, w tym fragmencie miało być, że odkrywam inną dziwaczną muzykę, która stoi gdzieś obok:

https://armbruster.bandcamp.com/album/half-my-house

i nie żeby ktoś pytał, ale wczoraj, nie dość, że nauczyłem się tych basów, to oczywiście musiałem nagrać coś "nowego", skoro już mam te perkusje nagrane, co zrobić, taki los, czołem!



czwartek, 29 stycznia 2026

Krzysztof Varga – Księga dla starych urwisów (2019)

 


i to była dokładnie książka dla mnie, co ciekawe, okazało się, że większość tych ważnych rzeczy przeczytałem ondegdaj


poniedziałek, 26 stycznia 2026

Webber / Morris Big Band – Unseparate (2025)

 


oczywiście większość tego albumu to twarda awangarda, i cały ten jazz, bardziej Don Ellis na dziko, ale ten numer chwilami dorównuje "Main title" z "The Taking Of Pelham One Two Three", mógłby być w sensacyjniaku (takim twardym) (i dzikim); bossski:

https://youtu.be/bWzD4FRuyCg

co ciekawe, a może tylko mnie to dziwi, umieją na żywo (dać emotkę? bo nie wię):

https://youtu.be/mCiDZU9Exsc?list=RDmCiDZU9Exsc&t=265


piątek, 23 stycznia 2026

David Shire – The Taking of Pelham One Two Three (1974)

 


wciąż przeczytałem o tym za mało:

https://soundtracks.pl/reviews.php?op=show&ID=623

ALE ponieważ odkryłem nową zakładkę na bandcampie, to mam coś, co nawet dorównuje temu dziełu (to potem), zatem q pamięci:

https://www.youtube.com/watch?v=1-cfS5uxz_8



czwartek, 22 stycznia 2026

narodziny jazzu

 


Szanowni Państwo, wczoraj w godzinach wieczornych (19:30-20:00) narodził się jazz. Taki jazz jazz. A nawet z awangardą.

Mieliśmy już dobre loty, takie jak "amator", pierwsze "nie błaga się słońca o litość", albo późniejsze, germańskie. Nasz długi "deszcz" był (i jest) naszym "oposem", ale tzw. czternastka, to teraz jest cudo, co prawda nie dobiliśmy do 13 minut, ale biorąc pod uwagę ostatnią historię odsłuchów, to jest spełnienie marzeń w kwestii rock/jazz/awangarda. I jak to gra! Elo, to są przygody! Teraz mogę odejść niepokonany. No dobra, nie aż tak. Teraz niech sobie spokojnie leci Martin Denny albo teraz Laurie Johnson, a ja teraz idę w chill.



poniedziałek, 19 stycznia 2026

Stan Kenton Today: Recorded Live In London (1972)

 


sprawdziłem! mój egzemplarz ma dodatki, autorskie, urocze, a taśma wciąż trzyma



sobota, 17 stycznia 2026

Stan Kenton And His Orchestra – Kenton '76 (1976)

 


muszę to w końcu zdjąć z talerza (po raz n-ty), bo słucham i słucham; bywają reakcje, są opisy:

https://en.wikipedia.org/wiki/Kenton_%2776#cite_note-SPARKE-1

jestem swoją matką, jestem swoim dzieckiem, mówiąc: musisz to zobaczyć!

początek jest piękny, nawet cudze wykonania to mają:

https://youtu.be/UKz7rrz1eys

Hank Levy (o Donnie Ellisie – 3 płyty – będzie innym razem)



bo tutaj kurwa numery są absolutnie znakomite (https://en.wikipedia.org/wiki/Send_In_the_Clowns) (tę Sinatry mam na innej płycie), nawet cudze wykonania to mają (acz Kenton ma to bardziej):

https://youtu.be/rxn-yt_lNZM

https://youtu.be/yvZex3Qf7QQ?list=RDyvZex3Qf7QQ

The instrumentation is 5 saxophones (2 altos, 2 tenors, baritone.), 5 trumpets, 4 trombones, tuba, and piano, bass, drums and percussion. This is a dynamic piece, moving from slow (even 8ths), multi-meter sections to double time jazz sections and back again – gdyby ktoś pytał

https://youtu.be/4-llbGGsmRU

z "My Funny Valentine" nawet się nie będę wygłupiał, ale Kenton ma to bardziej

kolejny Hank Levy, Nouki Band to ma, nawet cudze wykonania to mają:

https://youtu.be/Lb2hQSD-wso

i jeszcze kolejny Hank Levy, tu jest trudniej, ale zapewniam, że Kenton to ma:

https://youtu.be/4Zfh4zN9k2w

a na koniec warto sobie coś hapsnąć!

https://www.instagram.com/reels/Cx8bJq4Ojlw/



piątek, 16 stycznia 2026

Division Of Laura Lee / Wild Moth

 


nie wiem dlaczego w słuchowisku postanowiłem porównać

Division Of Laura Lee – Das Not Compute (2004)

z

Wild Moth ‎– Over, Again (2013)

bo to przecież dwa różne przedstawienia

może dlatego, że ci cholerni Skandynawowie znowu skonfudowali mnie profesjonalną "niezależną" muzyką/nagraniem, w każdym razie dużo już mają na liczniku i się mi przypomniało, że kiedyś to było modne (Kasabian), no przebój w przebój, aż mnie zmęczyło (a Where is Jerry mnie nie męczy!)

stylistyka tego drugiego też była/jest modna od tamtego czasu, bez tego nie było by Willa Andersona i tego wszystkiego (swoją drogą, to ciekawe, że tego dnia po graniu z Wojtem w domu wieczorem włączyliśmy WPRB Princeton, a tam "Heal"), to w zasadzie też same bangery, tylko te historie bywają krótsze (ale super, że jest dokumentacja)
https://wildmoth.blogspot.com/

https://asianmanrecords.bandcamp.com/track/coma



Sara Colaone

 


taka ciekawostka, bo byliśmy rodzinnie w Palazzo Blu (Piza) i nie dość, że komiks (ilustracja), to jeszcze wystawa ładnie przygotowana:



"We Włoszech wszyscy są mężczyznami" ukazało się również po polsku, nawet dla samych rysunków:

https://www.oblomovedizioni.com/libri-ariston.php



fragment większego foto, lato zeszłego roku, oczywiście w impresjonizm

 




czwartek, 15 stycznia 2026

Piero Piccioni ‎– Gunz Concerto (1973)

 


co prawda ten Alberto Sordi pasuje tutaj jak... (film "Anastasia mio Fratello"), ale ten wykrojony bas, to bangier, i lepiej brzmi po starości!

https://youtu.be/lBG8zMwAcKs



środa, 14 stycznia 2026

julie – my anti-aircraft friend (2024)

 


taka niespodziewanka, którą poznałem przeglądając insta nowego wybryku z Fire Talk (Robber Robber)

dla mnie to oczywiście prostsza wersja Autolux, ale bez narzekania, znakomicie nagłośniony wykon (Superheaven też tam zabrzmiało):

https://youtu.be/XGCdmxaiKx4?list=RDXGCdmxaiKx4



piątek, 9 stycznia 2026

Stan Getz – The Getz Age (1964)

 


też byłem ciekaw, kto zacz, bo okładka płyty nic nie mówi, i proszę (WSZYSTKO tam mają):

Stan Getz, tenor sax; Al Haig, piano; Tommy Potter, bass; Roy Haynes, drums (NYC, May 17, 1950)
On The Alamo
Stan Getz, tenor sax; Horace Silver, piano; Joe Calloway, bass; Walter Bolden, drums (NYC, December 10, 1950)
Imagination; Navy Blue
same personnel (NYC, January 23, 1951)
Penny; It Might As Well Be Spring
Stan Getz, tenor sax; Horace Silver, piano; Jimmy Raney, guitar; Tommy Potter or Leonard Gaskin, bass; Roy Haynes, drums (NYC, August 15, 1951)
Melody Express; Yvette; Potter's Luck; Wildwood
Stan Getz, tenor sax; Duke Jordan, piano; Jimmy Raney, guitar; Bill Crow, bass; Frank Isola, drums (NYC, December 19, 1952)
Lullaby Of Birdland; Autumn Leaves; These Foolish Things

https://www.jazzdisco.org/stan-getz/catalog/album-index/

ps. ale sama płyta, którą pewnie naprędce sklecono na fali sukcesów "Jazz Samba", "Big Band Bossa Nova", a przede wszystkim "Getz / Gilberto" jest słabiutka, owszem, same standardy są ok, ale nagranie mono, mocno w tle, żadnych remasterów itp.



wtorek, 6 stycznia 2026

Urbie Green And His Orchestra – The Persuasive Trombone Of Urbie Green Volume 2 (1962)

 


dla niepoznaki jedynka po prostu nie ma numerka, ale musiała się świetnie sprzedawać
to mój drugi Urbie Green, który się nażył, nagrał i naprodukował, wspaniale!

i jest go pełno w sieci, strony-kopalnie:
https://www.facebook.com/groups/229383160845

szanuję, za docenienie perkusjonaliów, zwłaszcza że Phil Kraus to człowiek instytucja


i jeszcze jedno nazwisko z okładki płyty - Enoch Light, który się naprodukował tych space lounge albumów z niedocenianymi instrumentami w rolach głównych, to jeden z tych, którzy wymyślili dla mnie stereo!
https://en.wikipedia.org/wiki/Enoch_Light