dlaczego?!?
dlaczego?!?
że się powtórzę; kiedyś jak byłem mały (albo młody, to właściwsze określenie), to siedziałem, płakałem i sklejałem (a możliwości onegdaj były mniejsze), odnosiłem nawet pewne "sukcesy", tzn. skleiłem lotniskowca dla kolegi, który siedział, płakał i uznał, że nie da rady; parę lat temu skleiliśmy wspólnie ze starszym jeden, przy okazji tegorocznych ferii postanowił zacząć jeden, skończyło się na siedzeniu (i płakaniu); uznałem, że nie mogę tego tak zostawić, a że ostatnio były zimowe igrzyska olimpijskie...
ps. uprasza się o niezwracanie uwagi na szczegóły







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz