czwartek, 2 czerwca 2016

25–29.04.2016


2013.05.11

takie to Mich cacka skręca i grają!

25 kwietnia, poniedziałek

zatę Żono ma

spałem jak zabity, chociaż słyszałem dziecko w nocy
pogoda znowu zaskoczyła i widziałem przymrozek na dachu
jeden stopień ciepła (hi hi)
***
drobniejsze niż zazwyczaj zakupy w lewim, mleko mi wciąż nie podpasowuje
i lecimy z grami!
***
"Za rok Reggie będzie płakał, po tym jak Stanley Johnson odbierze mu część pick-and-rolli, gdy tylko wyjdzie z głowy z Jamesa. Dwa lata później nie będzie go już w Detroit".
będziemy pamiętać?
http://szostygracz.pl/2016/04/25/flesz-kyrie-3/
***
miałem ciąć w domu i wszystko mi wypadło
z pamięci
taki weekend pełen wrażeń
***
a chyba otwarte okno tutaj zostało, bo giniemy z zimna aktualnie
acha, od piątku indeks, fajnie, ale oczka pękają
***
nowość — pojawiły się dwa nowe spy filmy
***
Cavs-Detroit 4-0 (patrz wyżej)
GSW-Houston 3-1 (ale kolano Stepha)
ATL-BOS 2-2 (brawo maluchy)
***
przypomniało mi się, że chwilowo nie mam roszczeń co do płyt lub zagranicznych wojaży
zasadniczo nie mam planów
***
***
bo i one się skończyły wraz z kilkudniowym zawłaszczającym zaangażowaniem w indeks
prócz tego, w poniedziałek mieliśmy przeprowadzkę do południowego pokoju, emocje, wrażenia
w poniedziałek było jeszcze tak, że Mama nie zdzierżyła i pojechała na wro, więc w drodze powrotnej kupiłem jej też małą pizzę, a swoją zjadłem na kamieniu
***
potem wieczorem wysadziliśmy się w domu, a ja przez las na granie, które było krótkie, acz głośne, płyta została przez kolegów przyjęta z umiarkowanym entuzjazmem
może będzie występ
wróciłem do domu i jeszcze zjadłem wiele ciastek
2016.01.31
26 kwietnia, wtorek

zatę Żono ma

wciąż zimno, zero stopni ciepła
w dodatku w tym pokoju jest koszmarnie zimno i wieje z okien (nowych)
siedzimy w kurtkach i butach
tyramy
***
w nba coś tam się dzieje
tego popołudnia zakupiłem wędliny i przekąski w interze i poszedłem znaną trasą wzdłuż starej Łódzkiej
ten kościół, co kiedyś był na łące to zaraz będzie stał między blokami
a ten cichy zakątek, gdzie niegdyś to był ostatni blok, a szosa ledwo przejezdna, to teraz jest w centrum ruchu i zabudowy
***
słuchaliśmy muzyki z nowych kolumn (fajne, fajnie grają), przeglądaliśmy ksiażki i ciut staroci, do tego nowe meble, ale głównie siedziałem na kanapie i jadłem zakąski
do tego świetne alkohole (belgijskie piwo, wódka, whiskey) i znakomita atmosfera i w ten sposób zeszło do 22
w domu i do snu 23:30, późno, ale jechało się dobrze
2016.01.31
27 kwietnia, środa

zatę Żono ma

ciut mało snu, ale bez problemów zdrowotnych, bo przecież my z Jerzym jak zwykle kulturalni
nawet dzieci zobaczyłem z rana
tyrka zeszła na tyraniu i niepamięci i braku czasu
więc tym bardziej udałem się na spokojne zakupy do lidla
po czym następnego dnia zapomniałem do tyrki smarowidła
***
zrobiłem przechadzkę po górce, na której prócz standardowych kwiatków (białe, żółte, fioletowe) (bez foto) roślinność coraz bardziej się rozwija
na luzaku pojechałem do dziupli
tam Johny opowiadał programy tv
przy okazji zmienia też pracę, bo on nie tyra
ponadto było śmiertelnie nudno i bezkierunkowo, okazało się, że za mało wypiłem
***
z tym przekonaniem jakiś wściekły wróciłem do domu, aż mi się buzia ledwo otwierała, musiałem się ukoić kawą i kawałkiem meczu, więc nie poszliśmy wcześnie spać, a Mama martwi się wychowaniem dziecka
2016.01.31
28 kwietnia, czwartek

zatę Żono ma

skończyło się jedno tyranie, ciągną się następne, jak to u nas
jest pączuszek, nie ma czasu na nic innego
dobrze, że fajne muzyki teraz mam na obu nośnikach, np. przez 2 dni wędrówki z przekrojem twórczości Johna w dziwacznym wykonaniu
***
muszę tutaj trochę pozakańczać przed weekendem
tak to jest, jak chce się iść na urlop
***
korzyścią dla zimnych dni z powiewem na kark jest używanie termo kubka, jaki dostałem pod choinkę
***
jak tam było z powrotem do domu...
cieplej się zrobiło, na wyjściu warunki pogodowe: świeci słońce i jednocześnie pada deszcz
spotkaliśmy się z rodziną na przystanku tram (Jerzy rzecze, że pkm jeszcze się nie rozwinęła, a już się zwija)
wieczór zasadniczo spokojny, potem Mama nie wytrzymała i się sprytnie schowała, kąpiel i zasypianie poszły, a potem zasiadłem do roboty, bo taka potrzeba (nerwy były na złośliwość rzeczy martwych)
późno do snu, przed 23
***
mamy wiele "jajecznic"
2016.01.31
29 kwietnia, piątek

zatę Żono ma

ja taki zatrzymany w rozwoju i niezaradny (patrz: akcja z mikrofalą)
niemniej, mam wygodniej z dzieckiem, dzisiaj rano też sprawdziłem
***
szykuję się do wyjazdu do domu, musiałem wczoraj potyrać, ale mam margines na to, że zdążę przed końcem dnia
***
tylko jeden mecz, więc nic się nie działo
w planach szukanie filmów przyrodniczych, co by mogły sobie lecieć w tle
***
jak teraz mogę wjechać fotelem pod biurko, to chyba za bardzo ściskam se brzuch
***
atrakcje jedzeniowe: twaróg, strucla, pieczony łosoś na obiad (Mama zrobiła) obowiązkowe piwo będzie wieczorem (w końcu urlop), chyba obejrzę też film
***
wstając rano czułem tygodniowe niedospanie, słonecznie dzisiaj, transfer i spacerniak cacy, polityczna lektura się dłuży, ale wciąż jest porażająco drażniąca pod względem emo
***
o czym tam dalej było...
jak dzisiaj pamiętam, że dzięki czytaniu poprzedniego wieczora wygospodarowałem sobie czas na załatwienie formalności, pozamykanie teczek i archiwaliów, więc nawet miałem chwilę wolnego przed końcem dnia
wyjątkowy dzień przed urlopem
***
wróciłem do domu i nic więcej z tego dnia nie pamiętam
bez kosza, pełny zakup piwny
wieczorem, po obejrzeniu pół 007 i wypiciu dwóch piw uznałem, że urlop można uznać za rozpoczęty
udałem się na dyżurowanie



Brak komentarzy: